Alina Kuczkowska-Krukowska

Alina Kuczkowska-Krukowska, Bydgoszcz

Numer skarbonki: 110711

Proszę POMÓŻ - leczenie raka piersi lekiem nierefundowanym!

zebrano:
46 677 zł
18%
cel zbiórki:
250 000 zł

Historia

Cześć! Mam na imię Alina, mam 43 lata, męża i 11 letniego syna. Boję się, że Mateusz nie będzie mnie pamiętał …

Diagnoza o nowotworze złośliwym padła podczas badania 25 czerwca 2015 roku. Kiedy ma się 40 lat nie myśli się o nieuleczalnej chorobie i śmierci. Myśli się wtedy o rodzinie, o dziecku, szkole, o tym co jeszcze trzeba zrobić, co zobaczyć, gdzie pojechać, kogo odwiedzić …
Diagnoza okazała się druzgocząca: rak piersi w najbardziej agresywnej postaci, z nadekspresją białka Her2 +++, w zaawansowanym stadium, zajęte były również węzły chłonne.

Podjęłam natychmiastowe leczenie onkologiczne, chemia przedoperacyjna, 4 kursy tzw. białej i 4 kursy tzw. czerwonej, później dwukrotna operacja piersi. 8 cykli chemioterapii zniosłam dzielnie. Nie poddawałam się zwątpieniu i złemu samopoczuciu.

Nic już nie było tak jak powinno. W lustrze widziałam swoją łysą głowę, spuchniętą twarz, zasinienia na rękach o licznych wkłuć, wypadające rzęsy… Ciągle w głowie dudniły słowa: chemioterapia, onkologia, przerzuty, radioterapia….

Poczułam, że tracę kontrolę nad swoim ciałem, całym życiem, przyszłością. Widmo osierocenia syna nie dawało o sobie zapomnieć… Mimo strachu, złości, bezradności i morza wypłakanych łez, nieustannych pytań „dlaczego ja"? na które nie da się znaleźć odpowiedzi - nawet przez moment nie pomyślałam o tym, że nie dam rady i mogę się poddać.

Choroba po kawałku odzierała mnie z atrybutów kobiecości, ale nie była w stanie odebrać mi woli walki i woli życia, bo przecież jestem mamą!

Choroba powoli zaczęła się pod wpływem leczenia stabilizować, ale chwila wytchnienia była bardzo krótka. Nastąpił kolejny przerzut - tym razem do wątroby. Kolejna operacja i kolejna chemioterapia, tym razem innym zestawem leków. Chemię znosiłam dość dobrze, wróciłam do pracy, nauczyłam się żyć z chorobą.

Niestety - kolejna zła wiadomość - przerzut na węzły nadobojczykowe. Progres choroby spowodował, że wypadłam z programu, zapewniającego mi refundację dotychczasowego leczenia. Polski NFZ nie finansuje tego leku, który w wielu krajach jest standardem w leczeniu raka piersi. Potrzebuję leku, który jest skierowany przeciw białku HER2! 

Byłby dla mnie szansą na przedłużenie życia. Roczny koszt jego podania to 250 tysięcy złotych – kwota ta przerasta możliwości finansowe moje i mojej rodziny.

MOJE ŻYCIE I ZDROWIENIE NIE ZALEŻĄ JUŻ TYLKO ODE MNIE, A OD WSZYSTKICH, KTÓRZY ZDECYDUJĄ SIĘ MI POMÓC.

Nie poddam się, chcę żyć …

Darowizny na rzecz leczenia Aliny można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Wspomóż" w niebieskim prostokącie.

Galeria

Wspierający

Największe darowizny

Anonimowy 3 miesiące temu 8164 zł

Anonimowy 5 miesięcy temu 5000 zł

Anonimowy 4 miesiące temu 1850 zł

Anonimowy 4 miesiące temu 1600 zł

Anonimowy 5 miesięcy temu 1000 zł

Anonimowy 5 miesięcy temu 1000 zł

Anonimowy 5 miesięcy temu 1000 zł 141

:)

Anonimowy 4 miesiące temu 900 zł

Anonimowy 4 miesiące temu 750 zł

Anonimowy 4 miesiące temu 650 zł

Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem