Andrzej Kukuczka

Andrzej Kukuczka, Kraków

Numer skarbonki: 111344
Dzięki Wam i Waszej pomocy raka zmienimy na rocka!
zebrano:
143 177 zł
57%
cel zbiórki:
250 000 zł

Historia

Witam serdecznie, nazywam się Andrzej Kukuczka, mam 55 lat, mieszkam w Krakowie i pracuję w Radiu Kraków jako dziennikarz od czasu studiów na UJ. Po przejściu wszystkich szczebli dziennikarstwa radiowego zająłem się głównie muzyką, która od piątego roku życia stała się na zawsze moją pasją życiową i jak to znajomi żartowali: "Tobie to dobrze - słuchasz muzyki i jeszcze Ci za to płacą". Niestety, zły los w postaci mojej ciężkiej choroby usiłuje mnie pozbawić tego, co jest i na zawsze chciałbym, żeby pozostało radością i sensem mego życia. 

Stwierdzenie mojej choroby jaką jest złośliwy nowotwór mózgu nie było prostą sprawą. W końcu listopada 2018 roku będąc późnym wieczorem sam w domu przy komputerze, straciłem przytomność, upadając na metalowy stelaż z ukochanymi longplayami, wybiłem dziurę w głowie. Cudem pomogli mi sąsiedzi, wożąc po kilku szpitalach do północy. Po śpiączce farmakologicznej na OIOM-ie i po skierowaniu na oddział interny wydawało się nie być zagrożeń, że to całe zmartwienie. Ale kiedy 14 stycznia 2019 roku straciłem ponownie (już nie będąc sam w domu, więc pomoc od razu) przytomność, okazało się po badaniu tomografem i rezonansie na neurologii, że interna za pierwszym razem to był błąd zasadniczy. 

Przyszedł marzec 2019 roku, po kilku pobytach w szpitalach krakowskich z powodu trudności w postawieniu diagnozy i po precyzyjniejszym rezonansie magnetycznym oraz skierowaniu na konsultację do profesora neurochirurga, okazało się, że to guz mózgu, który trzeba operować. Miesiąc oczekiwania i wreszcie 17 kwietnia porażająca w swej niewyobrażalnej procedurze 4,5-godzinna operacja na żywo przy obecności i w kontakcie z anestezjologiem i logopedą, ponieważ chodziło o umiejscowienie w pobliżu ośrodka mowy. Zdaniem prof. R. Czepko udana, dawała nadzieję... (prywatne zajęcia z dwoma logopedami, uczącymi mówienia, pisania, czytania), póki nie przyszedł wynik histopatologii - guz złośliwy, skąpodrzewiak. A z nim konieczność 60 naświetlań, potem wielomiesięczna chemioterapia, ale nawet powrót do pracy. 

Niestety w marcu 2020 roku rezonans wykazał nieskuteczność chemii i powody do niepokoju. Potwierdzony potem na precyzyjniejszym aparacie obrzęk mózgu z wznową guza i konieczność ponownej operacji. Nastąpiły trudności w wysławianiu się i pogorszenie samopoczucia. 14 maja konsultacja u poprzedniego operatora i warunek "bezwzględne zgłoszenie się do szpitala w poniedziałek, wtorek - po tym terminie nie podejmę się już operacji, przy tym bez gwarancji zachowania mowy". Dla mnie, wieloletniego dziennikarza radiowego, głównie muzycznego, brzmiało to podwójnie tragicznie.  

Dzięki uprzejmości i przychylności prof. T. Trojanowskiego z Lubelskiego Ośrodka Terapii NanoTherm udało się skonsultować alternatywną metodę, niosącą nadzieję na możliwość oszczędzenia mowy i uzyskać orzeczenie, że to jeszcze nie ten etap oraz radę poddania się operacji jak poprzednio, u doskonałego neurochirurga prof. R. Czepko.

28 maja przeszedłem ponowną operację, po której czułem się dość dobrze, dopóki przez dwa tygodnie brałem antyobrzękowe sterydy, potem wystąpiło pogorszenie samopoczucia, kilkunastodniowe napady gorączki, utrata kontaktu, drżenie i częściowy niedowład, wycieczki od przychodni do przychodni, bo sprzeczne orzeczenia co do podłoża internistycznego czy neurologicznego gorączki. Wszystko utrudniał koronawirus (dwa testy), izolacje, izolatorium szpitala. I cały czas od operacji poważne niedowidzenie, ponieważ od niemowlęctwa mam poważną wadę wzroku. Niedołęstwo...3 lipca rozpocząłem chemioterapię. W międzyczasie wynik badania histopatologicznego - glejak wielopostaciowy RG4. Dopiero 8 lipca kontrolny rezonans pooperacyjny wykazał obrzęk całej lewej półkuli mózgu i ponownie włączono sterydy po parotygodniowej przerwie, co pozwoliło mi samodzielnie stanąć na nogi, ustąpiło drżenie.

Uszkodzenie nerwu wzrokowego, ograniczenie pola widzenia, kosztowne pryzmatyczne okulary (w przygotowaniu), praca z logopedami przy usuwaniu anomii, zaawansowane choroby współtowarzyszące wymagają leków i ciągłego leczenia, związanego z kosztami ponad moje siły jako jedynego żywiciela rodziny. Wiadomym jest, że moja choroba główna, glejak, związana jest już na zawsze z dalszą koniecznością innych bardzo kosztownych metod leczenia ratujących życie, nawet niedostępnych w Polsce - w grę wchodzi tylko terapia immunologiczna w Kolonii, na co brak mnie i rodzinie środków., dlatego zwracam się do Was Przyjaciół, Znajomych, Sympatyków,  gorąco i pilnie..

Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij na przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

Galeria

Dziennik

Wczoraj minęła smutna dwuletnia rocznica, jak moja choroba ujawniła się poprzez utratę przytomności i wybicie sobie dziury w głowie. Dzięki Rodzinie i Przyjaciołom przeszedłem dwie operacje guza mózgu, a dzięki Wam, Darczyńcom, mogę poddawać się terapii immunologicznej możliwej tylko zagranicą. Wszystkim kolejny raz serdecznie dziękuję. Jednak nie mogę tu nie podziękować osobno i szczególnie Januszowi S. - mojemu drogiemu i oddanemu Przyjacielowi z czasów studenckich j i pierwszych kroków praktykanckich stawianych razem w Radiu Kraków, pierwszych wspólnych audycji muzycznych. Od pierwszych dni mojej choroby troszczy się o mnie jak o brata, gotowy zawsze wpaść z Warszawy do Krakowa, gdy tylko zachodzi jakakolwiek potrzeba, ogarniający wszystkie moje sprawy "urzędowo-administracyjne", finalizowanie spraw i wyjazdów do Kolonii, których ja sam nie jestem w stanie dopełnić. Dziękuję za poświęcony mi swój drogi czas w ciągu tych dwóch minionych lat i ryzykowanie nawet zdrowiem w tych zainfekowanych samym złem czasach. Oby tylko nie zabrakło sił do walki w oczekiwaniu, aż wrócą lepsze...

Czas tak szybko leci i już druga część kolonijnej onkoimmunoterapii pomyślnie za mną. Mimo wyzwań jakie niosą ograniczenia pandemią, którym dzielnie mogłem się przeciwstawiać, mając u boku uczynnego młodego człowieka, bo zagwarantowany tylko hotelowy dach nad głową, przy zamkniętych akurat od pierwszego dnia (poniedziałek) naszego pobytu restauracjach, był nie lada wyzwaniem i wymagał sprytu z uwagi na dietę, jakiej muszę przestrzegać. Za ryzykowanie własnym zdrowiem i poświęcenie mi swojego czasu serdecznie Tomku dziękuję, ale i tym Wszystkim, którzy o nasz wyjazd zadbali w kraju i na obczyźnie - dzięki temu mogłem sprostać wyzwaniu. Nieustannie chylę czoła w podzięce Wam Drogim Darczyńcom, którzyście mi tę możliwość podarowali, wraz z Waszymi dobrymi słowami i myślami mobilizującymi mnie do walki z tak groźnym przeciwnikiem, w tak wyjątkowo trudnych czasach.

Witajcie Kochani, od rana jestem znów Kolonii, a dokładniej jesteśmy, bo terapia zaordynowana mi przez Klinikę IOZK jest w trybie ambulatoryjnym i wymaga pieczy drugiej osoby, która musiała przylecieć ze mną. A nie była to niestety prosta sprawa w obecnej sytuacji, zwłaszcza w naszym kraju, kiedy to koronawirus dosięgał coraz szerzej skłonnych mi pomóc przyjaciół, niwecząc wszelkie i tak ograniczone sytuacją alternatywy i nie gwarantując nic pewnego. Tak naprawdę miałem tylko tydzień, od kiedy chemia w Polsce okazała się możliwa, a sprzężona z nią terapia immunologiczna tu w Kolonii zasadna. Udało się z pomocą wielu przyjaciół, nie tylko jeszcze zdrowych, ale nawet tych chorujących, ze świadomością, że dzięki Waszej szczodrości widocznej na koncie skarbonki mogę walczyć, bo są na ten moment zabezpieczone środki. Za tę pomoc i wszystko co od Was otrzymuję najserdeczniejsze podziękowanie stąd przesyłam!

Mija tydzień, odkąd wróciłem z Kliniki IOZK w Kolonii (Niemcy) po pierwszej części terapii ratującej moje zdrowie. Gorąco Was witam, odpocząwszy po tej dalekiej i wyczerpującej zdrowotnej wyprawie. To tylko dzięki Wam, Kochani Darczyńcy i Przyjaciele, mogłem zostać jej poddany, mimo ogromnego kosztu leczenia, zamykającego się jeszcze formalnie niezaksięgowaną, ale którą należało już ponieść, kwotą 9450 euro, nie licząc przelotu i innych niezbędnych wydatków. Tylko Wasze serdeczne zaangażowanie się w pomoc dla mnie stworzyło mi na to szansę. Nie wiem, jak Wam za to dziękować i mieć nadzieję na dalsze etapy terapii. Znów mogę tylko powierzyć się Waszej nieocenionej, pełnej hojności trosce i z góry jak tylko umiem za to dziękować. Niech dobro do Was wraca!

Wczoraj Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Krakowie poinformował, że dnia 4 października obchodzony jest Światowy Dzień Onkologii: "Tego dnia uwagę poświęca się profilaktyce nowotworów, ale istotne jest również zwrócenie uwagi na codzienne problemy osób zmagających się z chorobą". A ja właśnie dzięki Wam, serdecznym Darczyńcom lecę do KOLONII na wstępne badanie i konsultację. Gorące dzięki za to co już i trzymajcie za moją pomyślność kciuki...

Wczoraj rozpocząłem czwarty pięciodniowy etap chemioterapii, w trakcie której przygotowuję się do niedzielnego wylotu do Kolonii na badanie konsultacyjne. I przy tej okazji myślę o tych wszystkich Znajomych i Nieznajomych, którzy odruchem dobrego serca przez swoje darowizny, ten kosztowny wyjazd mi umożliwili, za co ze swej strony gorąco dziękuję!

Wasze zaangażowanie w zbiórkę daje mi nadzieję, że mogę liczyć na dalsze wpłaty i na nowych Darczyńców, co zapewni mi możliwość kilkumiesięcznego nawet leczenia immunoterapią w Kolonii, bez ryzyka, choć na ten moment nikt nie jest w stanie przewidzieć i oszacować terminu i kosztów, które tylko kontynuacja Waszych darowizn pozwoli mi pokrywać. Koszty bowiem determinuje konieczność doboru i zaordynowania leków.

Możliwość batalii o moje zdrowie i życie w Waszych rękach, a ja ze swej strony zrobię wszystko, by przy skutecznej terapii lekarzy, z ich pomocą i nowoczesną wiedzą, w tej walce z Wami trwać i wygrywać!

Witam z ogromną wdzięcznością i serdecznym podziękowaniem wszystkich dotychczasowych Darczyńców i o dalsze wsparcie gorąco proszę, również i tych przyszłych.

Klinika Immuno-Oncological Centre Cologne uwzględniwszy bliski termin czwartego z sześciu etapów mojej pięciodniowej chemii, który wypada 28 września i wymagałby dwukrotnego stawiennictwa się tam w krótkim odstępie czasu, ustaliła nowy termin na 5 października godz. 11. Szczegółów pobytu mi nie podano, wszystko okaże się na miejscu, jeśli tylko koszt mojej terapii będzie możliwy do zabezpieczenia dzięki choćby tym kilku zyskanym dodatkowo dniom.

Dlatego jeszcze raz gorąco proszę o umożliwienie mi poddania się terapii, proszę o pomoc w formie najdrobniejszych nawet kwot przekazywanych na moją Skarbonkę...

Wypłaty (suma: 72758.03 zł)

Zebrane środki zostały wykorzystane na następujące wydatki:

24.11.2020 - 49.48 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

24.11.2020 - 145.98 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

23.11.2020 - € 357.00
- kategoria wydatków: inne

24.11.2020 - 145.98 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

23.11.2020 - 862.32 zł
- kategoria wydatków: transport

24.11.2020 - 48.63 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

23.11.2020 - 200.00 zł
- kategoria wydatków: transport

23.11.2020 - 187.73 zł
- kategoria wydatków: transport

24.11.2020 - 186.23 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

24.11.2020 - 54.77 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

24.11.2020 - 34.99 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

13.11.2020 - 23088.52 zł

10.11.2020 - € 25.00
- kategoria wydatków: transport

10.11.2020 - 300.00 zł
- kategoria wydatków: transport

10.11.2020 - 792.70 zł
- kategoria wydatków: transport

10.11.2020 - 137.70 zł
- kategoria wydatków: inne

10.11.2020 - € 280.00
- kategoria wydatków: inne

24.11.2020 - 500.00 zł
- kategoria wydatków: badania diagnostyczne

16.10.2020 - 26547.71 zł

15.10.2020 - 740.00 zł
- kategoria wydatków: badania diagnostyczne

05.10.2020 - 15761.55 zł

Do dyspozycji podopiecznego pozostało: 70 419,18 zł

Wspierający

Największe darowizny

Anonimowy 1 miesiąc temu 10000 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 6500 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 6223 zł 13

Dużo siły Andrzeju! Jesteśmy z Tobą

Anonimowy 1 miesiąc temu 4100 zł

Darczyńcy Mateusza Knapika 1 miesiąc temu 3976 zł

Anonimowy 2 miesiące temu 2800 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 2023 zł

Anonimowy 2 miesiące temu 2020 zł 39

Szanowny Panie Andrzeju, czekamy na Pana jak najszybszy powrót na antenę! Dużo zdrowia! MB

Dorota Jaros 1 miesiąc temu 2000 zł

Anonimowy 2 miesiące temu 2000 zł

Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem