Rak
Andrzej Murawski

Andrzej Murawski, Tczew

Numer skarbonki: 111170
Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Andrzej odszedł...
Na zebranie środków
mamy czas do: 29 lutego 2020
zebrano:
32 694 zł
21%
cel zbiórki:
150 000 zł

Historia

 

Dziękuje za okazana pomoc i wsparcie - zarówno te psychiczne jak i finansowe. Niestety nie zdążyliśmy z badaniami i leczeniem w Niemczech. Wszystko potoczyło się za szybko... Miałem tą możliwość by być przy tacie przez 48h końcówki jego życia. Tata odszedł w gronie najbliższych o 0:57 18.01.2020. Na szczęście ilość podanych leków umożliwiła mu spokojne odejście a pielęgniarki przeniosły nas do jednoosobowego pokoju by moc godnie z nim to przeżywać. W imieniu jego i swoim serdecznie dziękuję.

Kochany Tato wiem, że tam po drugiej stronie będzie Ci lepiej, bez bólu i cierpienia... 3 lata dzielnie walczyłeś. Dziękuję Ci za ten czas... Nigdy o Tobie nie zapomnimy...

-----------------------------------------------------------------------

 

 

Witam!

Nazywam się Andrzej Murawski ,mam 63 lata. Jestem mężem i ojcem dwóch wspaniałych synów oraz dziadkiem trzech cudownych wnuczek: Oleńki, Karolinki i Ninki.

Przez 36 lat pracowałem jako nauczyciel  w szkole średniej i pewnie dalej bym w niej pracował. Niestety w listopadzie 2016 roku w trakcie rutynowego badania usg jamy brzusznej pojawiła się niekształtna ciemna plama w okolicy trzustki. W wyniku dalszych badań otrzymałem powalającą na kolana diagnozę - rak ogona trzustki. W jednej chwili całe moje dotychczasowe życie przeleciało mi przed oczami… Wszystkie rzeczy, które udało mi się dokonać i te o których dopiero co zacząłem marzyć. W jednej chwili cały mój poukładany świat zawalił się. Nawet moja pasja do kolekcjonowania znaczków nie daje mi już radości...

Od tej chwili dzień w dzień wraz z całą rodziną szukam ratunku. Sprawdzam wszystkie doniesienia o nowych lekach, badaniach klinicznych i metodach alternatywnych, które w chociaż w znikomym stopniu oddalą czarny scenariusz. Już nawet nie liczę godzin spędzonych przed ekranem komputera, przeczytanych setek stron internetowych oraz  wymienionych wiadomości z osobami, którym udało się wygrać z tą straszną i podstępną chorobą, która rozwijała się w moim ciele bezobjawowo.  

W grudniu po licznych prośbach i spotkaniach z lekarzami zostałem operowany. W wyniku operacji usunięto mi śledzionę i 1/3 trzustki. Dodatkowo podczas operacji okazało się, że już powstały nacieki na nadnercza i okolice jelita grubego. Profesor, który mnie operował, powiedział mojej rodzinie po operacji, że wszystko poszło pomyślnie i pacjent będzie żył. 

Opis pooperacyjny, zinterpretowany przez lekarkę w tej klinice, nie był zbyt optymistyczny - syn dowiedział się, że będę żył 6-12 miesięcy. Dodatkowo po operacji doszło do powikłań: zatorowość płucna, zakrzepica żylna prawej kończyny dolnej, wewnątrzszpitalne zapalenie płuc z płynem w obu jamach opłucnowych. Przez prawie miesiąc leżałem na OIOMie i walczyłem z kolejnym nieproszonym gościem - sepsą, która to bardzo szybko spowodowała ostrą niewydolność nerek. Przy pomocy lekarzy, rodziny oraz mojej chęci do życia uporałem się nawet z takimi przeszkodami.

Po wyjściu ze szpitala przyjąłem 18 cykli chemioterapii uzupełniającej. We wrześniu 2017 roku wyniki TK były obiecujące i zapadła decyzja o 8 tyg przerwie i badaniu PET. Niestety badanie to wykazało przerzut do pępka. Poddałem się drugiej operacji. Lekarz wykonujący przekazał nam kolejną złą wiadomość - rozsiew wewnątrzotrzewnowy. Liczny i na tyle mały, że badanie PET go nie wykazało. Zmieniono mi schemat leczenia na połączenie gemcytabiny z Abraxane.  Przyjąłem ponad 60 dawek tej mieszanki - która w późniejszym etapie dała efekty uboczne - brak czucia w opuszkach palców i drętwienie, brak czucia w stopach. Mimo tego przyjmowałem kolejne dawki leku, wierząc w pozytywny finał. Kolejne badania TK przynosiły pozytywne wiadomości - brak rozwoju choroby i zanik ognisk. Aby to potwierdzić 29 września 2019 roku wykonano kolejne badanie PET. Lepszego wyniku nie mogłem sobie wyobrazić -  brak ognisk nowotworowych - to jakby trafić „szóstkę” w totolotka. Niestety ta radość nie trwała długo. Po kilku tygodniach, w związku z niedrożnością jelit trafiłem po raz 3 na stół operacyjny. W trakcie operacji lekarze pobrali 5 wycinków do badania. Cztery z nich okazały się przerzutami nowotworowymi. To jak zabawa w chowanego… tylko widocznie ta nie ma mieć końca...

Ze względu na to, że rak trzustki posiada umiejętność szybkiego zdobywania odporności na chemioterapię kolejny raz musiałem zmienić schemat leczenia. Obecnie  jestem po  pierwszym cyklu kolejnego schematu leczenia. Po ponad 80 dawkach różnych schematów chemioterapii doszliśmy do wniosku, że  leczenie oferowane w kraju w ramach NFZ nie przybliża nas do rozwiązania problemu.

Najskuteczniejsza metodą jest zastosowanie chemioterapii celowanej, która w moim przypadku nie jest oferowana oraz nie jest refundowana w kraju. W rachubę wchodzi wysłanie pobranych tkanek nowotworowych do instytutów w USA - testy na chemiowrażliwość oraz określenie profilu genomowego nowotworu. Oba badania, to koszt ok 35 000 zł. Kolejne środki potrzebne będą na zakup leku wybranego na podstawie powyższych badań. Jest to szansa na pokonanie choroby... powrót do normalności. 

Chcę żyć i mam dla kogo, dlatego bardzo proszę o pomoc i wsparcie finansowe, za które z całego serca gorąco dziękuję 

-------------------------------------------------------------------------

 

History:

- 11.2016 - pancreatic adenocarcinoma located on the tail
- 12.2016 / 01.2017 - part of the pancreas and the whole spleen were removed
- 02.2017 - 07.2017 - basic chemotherapy - gemcitabine, positive CT results
- 01.2018 - cancer recurrence - around the navel
- 01.2018 / 02.2018 - surgery to remove the navel, the doctor found peritoneal metastases (that was not visible in the PET examination)
- 02.2018 - 07.2019 - prolonged chemotherapy - Gemcitabine + Abraxane, CT results - no signs of cancer, waiting for PET examination
- 08.2019 - examination of intestinal obstruction
- 09.2019 - PET examination after 8 weeks without chemotherapy, result - no signs of cancer
- 10.2019 - surgery to remove intestinal obstruction, changes were taken - almost all had a tumor
- 10.2019 / 11.2019 - change in chemotherapy - OFF schedule - oxaliplatin, leucovorin, 5-fluorouracil
- 20.12.2019 - again intestinal obstruction, still in the hospital

 

Recipient: Fundacja Alivia

Address: ul. Wąwozowa 11, 02-796 Warszawa

Account: PL 24 2490 0005 0000 4600 5154 7831

Title: Darowizna na Program Skarbonka 111170 ANDRZEJ MURAWSKI

Code SWIFT: ALBPPLPW

Bank: Alior Bank

Galeria

Dziennik

Otrzymaliśmy wstępną propozycję leczenia z CeGaT’u. Ze względu na aktualna sytuacje musimy zrobić to w 2 etapach. Wysłanie bloczków i krwi do badania 742 genów, stabilności molekularnej itp. w celu określenia najlepszego dostępnego leczenia - koszt ok 3000€. Kolejnym krokiem, już czasochłonnym, jest przygotowanie (o ile będzie to możliwe) szczepionki. Proces przygotowania trwa 2-3 miesiące. Produkowana jest dawka na leczenie 2-letnie. Koszt to ok 50000€. Wiąże się to z comiesięczna obecnością w Stuggart’cie, której koszt wynosi 500€ - badanie oraz podanie kolejnej dawki

3 pobyty na SOR w ciagu tygodnia... za 4 razem po 3 dniach na SOR w końcu przyjęli mnie na oddział. Znów niedrożność daje o sobie znać...

Wypłaty (suma: 32694.84 zł)

Zebrane środki zostały wykorzystane na następujące wydatki:

21.02.2020 - 13087.42 zł

21.02.2020 - 13087.42 zł

21.02.2020 - 6520.00 zł

Do dyspozycji podopiecznego pozostało: 0,00 zł

Wspierający

Największe darowizny

Anonimowy 1 miesiąc temu 1300 zł

Mirosław Zieliński 1 miesiąc temu 1200 zł

Agnieszka i Michał 1 miesiąc temu 1000 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 1000 zł

T D 1 miesiąc temu 1000 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 1000 zł

Hanna Peterwas 1 miesiąc temu 733 zł

Katarzyna Latka 1 miesiąc temu 733 zł

Teresa Dąbrowska 1 miesiąc temu 733 zł

Anna Corsi 1 miesiąc temu 550 zł

Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem