Aneta   Smyczyńska-Lubojańska

Aneta Smyczyńska-Lubojańska, Bytom

Numer skarbonki: 110696
Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Aneta odeszła…
zebrano:
2 403 zł
4%
cel zbiórki:
50 000 zł

Historia

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Aneta odeszła…

Składamy szczere wyrazy współczucia jej rodzinie i bliskim.

Zarząd Fundacji Alivia.

Skarbonka Anety została zamknięta. Prosimy nie przekazywać darowizn na ten cel. 


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

 

Witam, mam na imię Aneta. Jestem 44-letnią żoną i mamą dwójki dzieci: Martynki (12 lat)  i Oskara (22 lata).

Rodzina jest dla mnie wszystkim. Chcę spędzać z Nimi każdą wolną chwilę. Poza tym uwielbiam spotkania z przyjaciółmi, podróże, zwierzęta. Chcę czerpać z życia "pełnymi garściami", i żyć na "pełnych obrotach". Ja po prostu kocham życie. Jestem technikiem farmacji. Moja praca polega między innymi na doradzaniu, wsparciu i niesieniu pomocy innym ludziom.  Spełniam się zawodowo, jak i w życiu prywatnym. Jestem z natury osobą wesołą, patrzącą na życie optymistycznie, starającą się dostrzec pozytywne aspekty w każdej sytuacji. Niestety przez ostatni rok mam mniej powodu do uśmiechu a coraz więcej do zmartwień.

Pod koniec marca 2017 mój stan zdrowia diametralnie się pogorszył. Po serii badań, długich oczekiwaniach na wyniki, licznych wizytach u różnych lekarzy, zdiagnozowano u mnie nowotwór złośliwy wątroby - guz neuroendokrynny.  Jest to nietypowa forma nowotworu, bardzo rzadkiego i trudnego do wykrycia. Rozwój choroby najczęściej przebiega bezobjawowo, guzy mają niewielkie rozmiary więc ciężko je wykryć w rutynowych badaniach. Tak też było w moim przypadku. Zmiany nowotworowe objęły przewody żółciowe, trzustkę, śledzionę oraz kości (kręgosłup).

Choroba dość szybko postępowała. Nie mogłam chodzić a ból był nie do opisania. Wymagałam całodobowej opieki. W maju zostałam poddana radioterapii a po decyzji konsylium od 4 lipca 2017 rozpoczęłam chemioterapię według schematu PE. Chemia składała się z VI cykli. Po III serii badania wykazały częściową remisje. Dało mi to dodatkową motywację i siłę do walki.  Z dniem 1 listopada 2017 zakończyłam chemioterapię. Te kilka miesięcy były zarówno dla mnie jak i dla moich bliskich bardzo wyczerpujące, na każdej płaszczyźnie naszego życia. 

Na początku roku, w badaniach kontrolnych TK oraz MRI stwierdzono częściową remisje w niektórych narządach, natomiast guz wątroby powiększył się o ok. 51% w stosunku do poprzednich badań. Wynik nie jest jednoznaczny i wymaga konsultacji radiologicznej. W przypadku potwierdzenia progresji planuje się kwalifikacje mnie do chemioterapii według schematu CAPTEM. Na 27 lutego bieżącego roku jest wyznaczona data konsylium i tam zostanie podjęta decyzja.

Wciąż jeszcze dochodzę do siebie. Jestem bardzo osłabiona, borykam się z neuropatią - drętwieją mi ręce i nogi, bardzo utrudnia mi to codzienne czynności. Nie jestem w stanie w pełni samodzielnie funkcjonować. Mam trudności z poruszaniem się, noszę ortezę, wciąż muszę przyjmować leki, stale mam wizyty u specjalistów i poddaję się badaniom. Jestem załamana i przerażona wynikami oraz tą nieustającą niepewnością. Tak bardzo wierzyłam, że chemioterapia przyniesie oczekiwane rezultaty.

Wszelkie koszty wizyt lekarskich, rehabilitacji, licznych badań, leków (również tych sprowadzanych z zagranicy) przewyższają znacznie nasz budżet domowy. 
Otrzymuję zasiłek rehabilitacyjny, a Mój Mąż prowadzi własną działalność. Z racji tego iż wymagam stałej opieki, często jego praca schodzi na 2-gi plan, co przekłada się na wynagrodzenie. Mamy jeszcze na utrzymaniu dzieci, z czego u Syna kilka lat temu zdiagnozowano cukrzyce typu I.

Bardzo nie lubię prosić o pomoc lecz wyczerpałam już swoje wszystkie możliwości i zmuszona jestem to uczynić. Dzięki moim bliskim wiem, że mam dla kogo żyć, walczyć i obiecuję, że nie poddam się tak łatwo.

Zwracam się więc z ogromną prośbą do "ludzi dobrej woli" o wsparcie finansowe. Tutaj najmniejszy gest, wpłata będzie na "wagę złota". Będę równie wdzięczna i zobowiązana za udostępnianie dalej mojego apelu o pomoc. Jest to dla mnie równie cenne i pomocne. Głęboko wierzę w powrót do zdrowia. Potrzebuje jednak Państwa wsparcia. Nie bądźcie obojętni.
Z góry bardzo dziękuję, za okazaną pomoc.

Galeria

Wypłaty (suma: 1190.54 zł)

Zebrane środki zostały wykorzystane na następujące wydatki:

05.06.2018 - 77.50 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

01.06.2018 - 1113.04 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne, inne

Wspierający

Największe darowizny

Anonimowy 3 miesiące temu 800 zł

Anonimowy 3 miesiące temu 500 zł

Najnowsze darowizny

Anonimowy 3 miesiące temu 20 zł

Anonimowy 3 miesiące temu 50 zł

Anonimowy 3 miesiące temu 20 zł

Anonimowy 3 miesiące temu 50 zł

Anonimowy 3 miesiące temu 50 zł

Anonimowy 3 miesiące temu 100 zł 20

Trzymaj sie ciociu

Anonimowy 3 miesiące temu 100 zł

Anonimowy 3 miesiące temu 50 zł

Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem