5 miesięcy temu
Kochani, na początku z całego serca chciałam podziękować Wam za pomoc w tym bardzo ciężkim dla mnie czasie. Dzięki Waszemu wsparciu mentalnemu i finansowemu, wszelkim słowom otuchy i oddaniu 1 % podatku na wsparcie mojego leczenia mam siłę oraz motywację, by jak najszybciej stanąć na nogi. Każde słowo wsparcia, zatrzymanie na moim profilu i przekazanie choćby złotówki to znak, że we mnie wierzycie i bardzo to doceniam. Dziękuję w imieniu swoim jak i mojej rodziny.
Wszystkie zebrane dzięki Państwu pieniądze okazują się być niezwykle potrzebne. Poznając diagnozę, ani ja ani moi najbliżsi nie spodziewaliśmy się, że okres choroby potrwa tak długo, a droga ku zdrowiu okaże się tak kręta... Niedługo, 8 listopada minie rok, odkąd poznałam diagnozę. Jest to dla mnie i mojej rodziny niezwykle ciężki czas, ponieważ dowiadując się o chorobie liczyliśmy na to, że po roku będę już mogła cieszyć się na nowo zdrowiem i pełnią życia. Jednak okres po przeszczepie nie okazał się dla mnie łagodny. Przeszczep odbył się 20 lutego - nowe życie, nowy początek, niezwykły dar. Jednak pomimo ostrzeżeń lekarzy, nie spodziewałam się, że tak naprawdę najtrudniejszy czas w chorobie przyszedł właśnie po przeszczepie. Aktualnie, 8 miesięcy po przeszczepie nadal przebywam w szpitalu. Walczę z chorobą przeszczep przeciwko gospodarzowi. Niestety to już mój trzeci pobyt w szpitalu po powrocie do domu z kliniki transplantacyjnej. Szpik, ku naszej wielkiej radości, przyjął się w 100%, jednak nie uchroniło mnie to przed powikłaniami związanymi z przeszczepem, jak i niezwykle silną chemioterapią. Klinikę w Katowicach opuściłam 24 marca z ogromną nadzieją, że to już koniec moich szpitalnych zmagań, jednak już w kwietniu zostałam przyjęta na oddział hematologii w Kielcach w związku z powikłaniami. Spędziłam w szpitalu ponad miesiąc. W czerwcu wydawało się, że w końcu mój stan zdrowia się stabilizuje, wyniki były bardzo dobre. Wracałam do zdrowia: pierwsze spacery, czas z rodziną. Jednak mój organizm nie zareagował dobrze na odstawienie leków immunosupresyjnych i w połowie lipca zaczęłam zmagać się z okropnymi dolegliwościami, a mój stan zaczął być poważny jak nigdy wcześniej. Od sierpnia cały czas przebywam w szpitalu onkologicznym w Kielcach, nigdy nie spodziewałam się, że los sprawi, że spędzę najdłuższy czas w szpitalu właśnie pół roku po przeszczepie. W czasie leczenia, które trwa od sierpnia, wdała się sepsa. Przeszłam leczenie sterydami, woda w całym moim organizmie się zatrzymała zagrażając płucom i sercu, przeszłam operację na sercu w klinice w Katowicach. Dolegliwości, z którymi się zmagam, były tak nietypowe, że najbardziej doświadczeni lekarze w całej swojej karierze nie spotkali się z taki przebiegiem choroby. Czas stawiania diagnozy był koszmarem, lekarze po kolei wykluczali wszelkie najgorsze choroby, jednak objawy nie ustępowały, a mój organizm zmagał się z ogromnym cierpieniem. Diagnoza przeszczep przeciwko gospodarzowi, powrót leków immunosupresyjnych.
Przez moje dolegliwości od dwóch miesięcy w ogóle nie wstaję z łóżka, podłączona pod specjalną aparaturę, wszelkie mięśnie straciły swoją sprawność. Wymagam rehabilitacji, jednak przez sytuację związną z Covid fizjoterapeuta nie odwiedza aktualnie oddziału. Czas ten jest niezwykle ciężki też psychicznie, ponieważ moja rodzina ani razu nie mogła mnie odwiedzić. Aktualnie nadal jestem w szpitalu, jednak leki działają i mam nadzieję, że już niedługo mój stan poprawi się i wrócę do domu. Czeka mnie długa i kosztowna rehabilitacja, wzmocnienie organizmu, który aktualnie jest bardzo wyniszczony, specjalistyczne żywienie oraz diagnostyka dodatkowa m.in. laryngologiczna, ponieważ przez chemioterapię utraciłam słuch w jednym uchu. Specjalistyczna opieka i zabiegi są niezbędne. Niestety wiem już jak bardzo choroba, która mnie spotkała, pochłania środki finansowe, a dodatkowo przez tę sytuację utraciłam pracę, dlatego będę bardzo wdzięczna za wszelką pomoc, wiarę we mnie oraz każde miłe słowo i pozytywną energię przesłaną w moim kierunku.