GRZEGORZ  WASILEWSKI

GRZEGORZ WASILEWSKI, BIAŁYSTOK

Numer skarbonki: 111219
Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Grzegorz odszedł...
zebrano:
21 426 zł
40%
cel zbiórki:
53 000 zł

Historia

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Grzegorz odszedł…

Składamy szczere wyrazy współczucia jego rodzinie i bliskim.

Zarząd Fundacji Alivia.

Skarbonka Grzegorza została zamknięta. Prosimy nie przekazywać darowizn na ten cel.

………………………………………………………..***………………………………………………………….

Witam, mam na imię Grzegorz, mam 46 lat, jestem ojcem cudownego Michała błyskotliwego choć niepokornego 10 -latka. Od kilku miesięcy borykam się z nowotworem złośliwym z przerzutami oraz zatorem płucnym.  Zawsze  wolałem dawać niż samemu cokolwiek otrzymać. Tym razem przekorny los umieścił  mnie na innym krzesełku karuzeli życia. Jeśli zechcesz poświęcić kilka minut zapraszam do zapoznania się z moją opowieścią.

Moja historia

Było i miało być jak w pięknej bajce… Wymarzona rodzina mieszkająca w spokojnej okolicy przy lesie, żyjący rodzice, cudowny i pełen zwariowanych pomysłów syn, mądre rodzeństwo, oddani przyjaciele, satysfakcjonująca praca, do której chodzę z uśmiechem, stabilność duchowa i finansowa, poukładany umysł i wierzę w to mocno- sprawiedliwy oraz uczciwy kręgosłup moralny. Nigdy nie paliłem papierosów, nie zażywałem narkotyków, jak się dało, unikałem alkoholu nawet w syropach do kaszlu, nie jem słodyczy, smażonych potraw. Unikam konserwantów i polepszaczy w produktach żywnościowych, propaguje działania prozdrowotne, popieram projekty proekologiczne w trosce o nasze lokalne ojczyzny i naszą planetę, kocham Boga, nie krzywdzę ludzi i zwierząt. Marzę, by wychować mądrze syna, dopomóc mu w rozwoju duchowym i moralnym, by doczekać wnuków i zostać najlepszym dziadkiem na świecie, który wesprze rozwój duchowy swoich pociech, porozmawia o tym, co ich trapi lub cieszy. I tak w zgodzie z Bogiem i ludźmi, nie czyniąc nikomu przykrości, w wieku ponad 90 lat bez wcześniejszych trosk bólu i ciężaru dla rodziny chciałem spokojnie umrzeć we śnie. Marzenia się w większości ziściły, tak bowiem było i miało być dalej w mojej dobrze układającej się bajce życia.

Początki choroby:

Niestety, na początku 2019 roku, krótko po osobistym dramacie, mój stan zdrowia zaczął gwałtownie się pogarszać. Stresy, wysokie ciśnienie, silne bóle pleców, incydentalne pojawianie się krwi w moczu. Tradycyjne badania: mocz, krew - poprawne, brak oznak choroby. Hipotezy lekarzy: może to neuralgia kręgosłupa, przejedzenie się buraczkami jako wytłumaczenie krwi w moczu. W dniu 02 maja 2019 wykonuję prywatnie USG JAMY BRZUSZNEJ. Diagnoza: nowotwór złośliwy prawej nerki, wielkość 8 cm z czopem nowotworowym wbitym do żyły głównej. Szok! Niedowierzanie! Sen! Jak to rak?!  Badam się regularnie co roku, pełna morfologia, co pół roku USG z uwagi na kamicę pęcherza żółciowego. Zdrowa młodzieńcza sylwetka - wzrost 187 cm, 82 kg wagi, przy 45 letniej metryce wiek metaboliczny wynosił 29 lat. To na pewno pomyłka, błędy ustawień aparatu USG, niedoświadczony radiolog. Poraża myśl, że guz jest tak wielki… aż 8cm…, nawet nie miałem szansy, by go uchwycić w mniejszym stadium. To jest tak jakby w kierunku bramkarza piłkarskiego zmierzało trzech napastników bez ani jednego obrońcy w pobliżu. Bezsilność, bezradność… Zaraz padnie gol. W głowie gonitwa słów: wyrok, kara, śmierć, dlaczego??? Dwa dni później 04 maja brak tchu przy wejściu do auta, wzywam karetkę. Kolejna diagnoza - zator płucny wysokiego ryzyka – pobyt na Oddziale Intensywnej Terapii Kardiologii. Następnie kolejny szpital oddział urologii i przygotowania do usunięcia nerki. Niestety, zator uniemożliwia szybką operację. Pozostaje czekać… Pojawia się słowo c z a s, c z a s, który od tej pory będzie umykać jakby szybciej, niczym ziarenka piasku, gdy przyglądamy się z bliska klepsydrze. Zapada decyzja o embolizacji nerki. Lawina zabiegów, pobyty w szpitalach. Ominę te wątki, głównie kojarzą mi się z bólem i cierpieniem. W końcówce sierpnia ból przenosi się na obie nerki. Szybka i ryzykowana decyzja lekarzy: operujemy mimo niewyleczonego zatoru płucnego. 4 września 2019 roku długa i - jak to operujący urolodzy określili – „wiekopomna operacja usunięcia nerki z nowotworem i czopem nowotworowym z żyły głównej” w Szpitalu MSWIA w Białymstoku. Budzę się na Oddziale Intensywnej Terapii. Łącznie po 31 dniach opuszczam szpital i rozpoczynam walkę onkologiczną. Pierwszy tomograf „czysty”, brak meta zmian, choć w żyle głównej tajemnicze zdanie:„pasmowate obszary hipodensyjne” . Pozostałość nowotworowa czy zatorowa ? Lekarze nie mają gotowej odpowiedzi. Mówię sobie: skoro usunięto stolicę z „ terrorystami , warto dobić partyzantów”. Poszukuję onkologów, którzy rozpoczną leczenie immunologiczne. Okazuje się, że nie ma leków immunologicznych dla osób, które wg tomografu nie posiadają przerzutów. Ups, kolejne niedowierzanie?! Mam histopatologicznie określony nowotwór jako jasnokomórkowy RCC typ złośliwości G3, jest okazja, by wytępić niedobitki intruza, a tu brak opcji leczniczych. Luka terapeutyczna w leczeniu onkologicznym? Do oceny i analizy przez autorytety medyczne i rozwiązania systemowe. Listopad – grudzień 2019 roku bóle w odcinku lędźwiowym i loży po nerce się nasilają. Odczuwam potworne pieczenie, pali mnie od środka, jakby ktoś zaszył rozżarzone węgle za plecy i pachwinę. Kolejne wizyty u specjalistów: neurolog, fizjoterapeuci, chirurg, urolog , anestezjolog w poradni leczenia bólu. Diagnozy różne, przyczyny pełne hipotez i domysłów. W przychodniach już nawet nie siedzę, wiję się z bólu i wolę podpierać ściany, bo to jedyna pozycja, w której mogę wytrzymać oczekiwanie. Ten okres od października do grudnia to c z a s największego nieustannego cierpienia fizycznego, bez ulgi nawet po przyjmowaniu silnych leków przeciwbólowych, a potem opioidów lub narkotycznych typu morfina. Ostatecznie w styczniu 2020 roku kolejny tomograf i znowu dramat. Przerzuty w całym ciele: kręgosłup, nacieki na rdzeń kręgowy, płuca, nadnercze ( 4 cm guz). A jeszcze niedawno chciałem dobić jedynie partyzantów, podczas gdy teraz ustanowili nowe siedziby, jakby nie zważając na wcześniejszą daninę i okup w postaci wyciętej nerki z węzłami chłonnymi. Wola przeżycia komórek rakowych jest zatrważająca. Zostaje przyjęty na Onkologię - Radioterapię. Przechodzę kilka frakcji napromieniowania. Niestety, umysł wie, że jest to leczenie paliatywne i muszę szybko szukać leków immunologicznych, by wygrać z chorobą, zyskać c z a s. Udało się spacyfikować ból, ale lista przeróżnych leków dłuższa niż menu w miejskich barach .

Co dalej

Po fali pytań typu: dlaczego ja, jak to mogło się stać? Następuje przełom. Pytania przestały być ważne. Teraz nadszedł c z a s mądrej walki o uzdrowienie. Walki na poziomie duchowym, mentalnym, fizycznym, organizacyjnym, ale niestety, również finansowym. Nie mam c z a s u na smutki i łzy. C z a s jest moim wrogiem. Jak mawiał śp. Zdzisław Ambroziak olimpijczyk i komentator w siatkówce: po 20 punkcie zaczyna się tzw. wsteczne odliczanie seta. Nowotwór złośliwy rośnie jak na drożdżach, tempo 2 cm na miesiąc. Zaatakował już drugą jedyną nerkę, w okolicach nadnercza guz ma teraz 4 cm wielkości. Zaczęło się wsteczne odliczanie życia.

O co proszę ? :

Bez żadnej skrytej intencji proszę wprost o wsparcie finansowe. W życiu codziennym, a w szczególności w chorobie posiadanie środków finansowych determinuje nasze możliwości w realizacji dostępnych opcji terapeutycznych. Najnowocześniejsze, skuteczne i sprawdzone terapie na świecie nie są, niestety, w Polsce dostępne od ręki w ramach publicznej służby zdrowia. Poza tym najszybsze konsultacje z największymi krajowymi autorytetami medycznymi z zakresu onkologii możliwe są w prywatnych gabinetach, a c z a s wciąż ucieka... Finansowanie zakupu lekarstw, koszty konsultacji medycznych czy transportu to wydatki, które przekraczają moje samodzielne bieżące możliwości finansowe. Będę kwalifikował się do badań klinicznych, gdyż jest to prawdopodobnie jedyna i szybka ścieżka dostępu do najnowocześniejszych i przetestowanych leków immunologicznych na świecie. Wierzę, iż po kuracji lekami immunologicznymi zyskam c z a s i będę mógł dożyć chwili, gdy nowe cząsteczki lub terapie doprowadzą do całkowitej reemisji nowotworu. Muszę posiadać poduszkę finansową, by w każdej chwili skorzystać z dostępnych terapii, dlatego zbiórka będzie miała charakter ciągły i elastyczny, a zebrane środki mają kwalifikację bieżących potrzeb i przyszłych szybkich możliwości skorzystania z osiągnięć światowej medycyny na polu walki z nowotworami (np. terapie molekularne typu CERT T, terapie protonowe, modyfikacja genów). Zrobię wszystko, by tam, gdzie jest to możliwe, korzystać z refundacji NFZ, wybierać terapie w ramach bezpłatnych badań klinicznych oraz korzystać z własnych środków finansowych i oszczędności bliskich mi osób. Z uwagi na presję c z a s u chciałbym elastycznie zarządzać skarbonką, by szybko i bez zbędnej zwłoki sfinansować leczenie. W przypadku mojej śmierci środki zostaną przekazane na innego podopiecznego, więc żadna złotówka nie ma prawa się zmarnować, by podarować komuś c z a s. Oprócz pomocy finansowej bardzo też proszę o wsparcie duchowe i modlitwę. Codziennie proszę Boga o cud uzdrowienia i wierzę także w to, iż utalentowani lekarze o wyjątkowej mądrości medycznej, których pragnę spotkać na swojej drodze, również są mi ofiarowani jako dar Boży .

O czym marzę :

Pragnę wyzdrowieć, by móc dawać w szczególności młodym załamanym osobom chorym na nowotwory świadectwo wyjścia z ciężkiego stanu. Nikt tak nie zrozumie pacjenta jak inny pacjent, który wycierpiał, przeżył i wygrał z chorobą nowotworową. Pragnę zostać wolontariuszem onkologicznym, udzielać wsparcia psychologicznego osobom świeckim, jaki i też być zaangażowanym w pracę duchową w środowiskach posługi kapłańskiej na Oddziale Onkologii jako żywe świadectwo i dowód cudu Bożego. Dzięki chorobie poznałem wspaniałych ludzi, których nigdy nie poznałbym, będąc zdrowym człowiekiem. Z tej choroby narodziły się przyjaźnie. Tak naprawdę, gdy byłem zdrowy fizycznie, chorowałem w sferze duchowej. Teraz choroba dała mi niesamowitą przemianę wewnętrzną. Mam nawet odczucie, że na poziomie spokoju ducha jestem całkowicie wyleczony, zdrowy, szczęśliwszy niż przedtem. Pragnę dalej żyć, by móc docenić, nacieszyć się i przekazywać innym idee zdrowia duszy jako ważniejszej wartości, bezcennej wobec stałej pogoni za dobrami materialnymi.

Cel zbiórki :

Finansowanie potrzeb bieżących kwota: 3000,00 zł

Zgromadzenie środków jako poduszki finansowej na potencjalne szybko dostępne sfinansowanie najnowocześniejszych i skutecznych metod leczenia 50 000 zł

łącznie 53.000,00zł

Aktualny cel : uzyskanie leków w terapii skojarzonej Niwolumab oraz Ipilimubab w opcji bezpłatnej badania kliniczne lub refundacja NFZ w opcji płatnej koszty astronomiczne: liczone w setkach tysięcy złotych

Przesłanie :

Niech moja historia stanie się okazją, by każdy wykonywał co najmniej raz w roku badanie USG JAMY BRZUSZNEJ. To proste bezbolesne badanie może zdecydować iż różnica 10 mm w wielkości zmiany decyduje o życiu w rokowaniach leczniczych. Profilaktyka jest najtańszym lekarstwem by żyć bez lęku przed chorobą. Ponadto zadbajmy o swoje wnętrze by emocje stres nie zniszczyły nawet silnego wysportowanego, z dala od używek organizmu. Spokój wewnętrzny, regularna diagnostyka medyczna, codzienny uśmiech, systematyczna aktywność fizyczna i preferowanie zdrowego stylu życia to moje rady. Stres w krótkim czasie zniszczył lata pracy nad ciałem. Za to obecna choroba uleczyła mojego ducha. Ciało mam chore, ale wewnętrznie nigdy nie byłem tak spokojny, szczęśliwy i zdrowy i pogodzony z Bogiem. Choć to brzmi jak absurd to choroba mojego ciała uleczyła moją duszę. Po wyleczeniu z takim przesłaniem i świadectwem chciałbym nieść nadzieję oraz wiarę innym chorym w chorobach onkologicznych.

 

Dziennik

Bardzo dziękuję za każdą cząsteczkę dobroci w postaci wsparcia finansowego , dobrego słowa, modlitwy , a nawet zamawianych w mojej intencji mszy świętych. Czuje to gigantyczne wsparcie , które daje mi siłę i odwagę ,że wszystko jest możliwe . To niezwykłe , gdy obok wspierającej rodziny, przyjaciół oraz licznych znajomych dołączyły dziesiątki anonimowych osób okazując mi swoją pomoc. W moim umyśle wzruszenie, z okazywanej mi troski , miesza się z zakłopotaniem i skrępowaniem z bycia obdarowanym. Pojawia się wewnętrzne zobowiązanie, by nie zaprzepaścić żadnej złotówki , a dary mądrze wykorzystać w dalszym leczeniu. Pięknie byłoby uruchomić falę dobroci płynącą z Waszych serc , dlatego nie pozostaje mi nic innego jak walczyć. Czując Wasze wsparcie chcę i pragnę na zawsze pokonać intruza.
W moim leczeniu nastąpił przełom! Dlatego pragnę podzielić się najświeższymi wiadomościami. Otóż mam ogromną szansę otrzymać najnowocześniejsze leki immunologiczne w ramach badań klinicznych nad eksperymentalnymi terapiami . Badanie przeprowadzane i sponsorowane jest przez amerykański koncern farmaceutyczny EXELIXIS , a uczestniczyć w nim może jedynie 676 osób na świecie . To byłby istny cud gdybym mógł być częścią tego projektu. Niwolumab, Ipilimumab plus kabozantynib to absolutnie najlepsze cząsteczki na świecie , o których marzyłem by je otrzymać. Wszystko jest na najlepszej drodze i nawet mam już podpisany wielostronicowy dokument ze zgodami. Od strony formalnej wg organizatorów badań nie ma obecnie przeciwwskazań. W dniach 10-11 lutego 2020 roku odbyłem serię badań medycznych ( scyntygrafia kości , tomografy głowy, jamy brzusznej i klatki piersiowej oraz badania krwi oraz moczu, przekazanie próbek wyciętej nerki do testów genetycznych). Badania przeprowadzałem w Europejskim Centrum Zdrowia w Otwocku im Fryderyka Chopina . Na kilka dni przeniosłem się do wynajętych hoteli w Otwocku i Międzylesiu , by codziennie już od 8 rano każdego dnia stawiać się punktualnie w rejestracji i labolatorium na badania . Istnieje ryzyko ,iż wyniki badań okażą się przeszkodą i zostanę zdyskwalifikowany z projektu. Jednym z takich parametrów jest wymóg braku przerzutów do mózgu . M.in. dlatego wykonano TK głowy. Zwracam się zatem z apelem i prośbą o wsparcie modlitwą ,dobrym słowem lub trzymanymi kciukami , by wszystko zakończyło się happy endem. W dniu dzisiejszym tj 13.02 2020 kończę 46 lat i chyba każdy domyśla się czego w tym dniu pragnę najbardziej. Prezent w postaci zakwalifikowania się do badań klinicznych byłby niezwykłym, cudownym podarkiem. Zdobycie swoistego „Przyczółka Zdrowia” w dalszej perspektywie daje podstawę by wierzyć i mieć nadzieję na całkowite wyleczenie. Bóg zapłać za każdą modlitwę w intencji pomyślności moich badań i pozytywną kwalifikację do projektu.

Pozdrawia pełen wiary i woli walki
Grzegorz Wasilewski

Wypłaty (suma: 6971.25 zł)

Zebrane środki zostały wykorzystane na następujące wydatki:

21.10.2020 - 500.00 zł
- kategoria wydatków: badania diagnostyczne, terapia onkologiczna

21.10.2020 - 55.00 zł
- kategoria wydatków: inne

21.10.2020 - 344.89 zł
- kategoria wydatków: inne

21.10.2020 - 591.43 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

29.09.2020 - 1105.00 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

29.09.2020 - 745.76 zł
- kategoria wydatków: transport

18.08.2020 - 1294.19 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne, inne

16.07.2020 - 2334.98 zł
- kategoria wydatków: inne, konsultacje medyczne, transport, środki farmakologiczne, badania diagnostyczne

Do dyspozycji podopiecznego pozostało: 14 455,68 zł

Wspierający

Największe darowizny

Anonimowy 7 miesięcy temu 2000 zł

Anonimowy 4 tygodnie temu 617 zł

Anonimowy 5 miesięcy temu 500 zł

Andrzej Kruczenkow 8 miesięcy temu 500 zł 64

Pamiętaj że jesteśmy z Tobą.

Anonimowy 8 miesięcy temu 500 zł 69

Zdrowia :)

Piotr Tuz 8 miesięcy temu 500 zł

Najnowsze darowizny

Anonimowy 4 tygodnie temu 42 zł

Anonimowy 4 tygodnie temu 18 zł

Anonimowy 4 tygodnie temu 24 zł

Anonimowy 4 tygodnie temu 19 zł

Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem