Henryk Pasak

Henryk Pasak, Czestochowa

Numer skarbonki: 110352
Razem z córkami Henryk walczy o swoje życie
zebrano:
7 309 zł
4%
cel zbiórki:
156 000 zł

Historia

Zastanawiam się co napisać, jak opowiedzieć te prawie 23 lata ciężkiej walki o każdy dzień.

Dziś mam 43 lata, to tyle ile mój tata gdy zachorował na raka nerki. Rozpoznanie: Clarocellurales. Wyrok. Miałam wtedy 20 lat, byłam świeżo upieczoną pielęgniarką w ciąży, ledwo po ślubie. Doskonale wiedziałam co to oznacza. Baliśmy się wszyscy, mama, ja, moja siostra i tata też, pewnie najbardziej z nas, ale tego nie pokazał. Mówił, że się nie da, bo wnuczka w drodze, musi ją zobaczyć i powitać na tym pięknym świecie. Laura jest oczkiem w głowie dziadka, jak zresztą wszystkie wnuki. Dziadek jest najlepszy i rozpieszcza całą piątkę.

Myśleliśmy, że się udało, ale niestety po 5 latach od usunięcia nerki pojawiły się pierwsze przerzuty, drugi wnuk był w drodze.

Żadne leczenie standardowe nie było skuteczne na raka nerki, mimo to poddaliśmy się naświetlaniom, terapii lekiem z grupy cytokin, kolejnym operacjom. W sumie było ich 8, w tym 4 na płucach, nie pomyliłam się pisząc poddaliśmy się. Chory był tata, ale walczyła cała rodzina.

W końcu trafiliśmy do prof. Szczylika do Warszawy do Szpitala przy Ulicy Szaserów. W międzyczasie rodziły się kolejne dzieci, nasz tata jest dumnym dziadkiem czterech wnuczek (Laury, Anastazji, Nadii, Alicji) i jednego wnuka.

Gdy pojawił się kolejny przerzut na płucu, lekarze powiedzieli, że nie będą już operować, musieliśmy szukać innego rozwiązania. Z pomocą przyszedł prof. Szczylik, który włączył tatę do programu testowania leku, wtedy nie wiedzieliśmy jakiego, nie mieliśmy gwarancji, że przyjmuje faktycznie lek, a nie placebo. Wierzyliśmy jednak głęboko. Udało się, tata dostawał lek z grupy inhibitorów kinaz białkowych, bardzo dobrze go tolerował i co najważniejsze, działał na raka. Przerzut na płucach nie powiększał się. Ten cudowny czas trwał 10 lat, to był naprawdę piękny okres. Niestety, w którymś z kolei badaniu TK okazało się, że przerzut rośnie.

Zastosowano inny lek, który prawie uśmiercił mojego tatę, dostał zapaści, prawie wszystkie narządy wewnętrzne przestały funkcjonować, ale i z tego wyszliśmy. Wtedy profesor Szczylik zaproponował powrót do leczenia innym lekiem, również z grupy inhibitorów kinaz białkowych.

I wtedy NFZ wydał wyrok, nie będzie refundował kolejnego leczenia, gdyż poprzedni lek jest ostatnim krokiem w standardzie postępowania leczniczego w złośliwym raku nerki.

Miesięczny koszt leczenia lekiem, który prof. Szczylik zastosował to 13 000 złotych. Nie mamy takich pieniędzy, już nie mamy. Pół roku finansowaliśmy leczenie we własnym zakresie, ale dłużej nie możemy. Nie chcemy zmarnować tylu lat walki, ciężkiej walki, co najważniejsze skutecznej, z powodu procedur NFZ i już pustego konta. Dlatego zwróciliśmy się o pomoc do fundacji Alivia, jesteście naszą ostatnia deska ratunku.

Wierzymy gorąco w Wasze wielkie serca, wierzymy że nie jesteśmy sami.

Prosimy, pomóżcie!!! A właściwie błagamy, pomóżcie!!!

p.s. Mój tata nazywa się Henryk Pasak, ma 66 lat i jest najlepszym tatą na świecie.

Monika Nowakowska

Darowizny na rzecz leczenia Henryka można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Wspomóż" w niebieskim prostokącie.

Dziennik

Wszystkim darczyńcom bardzo bardzo dziękuję za przekazanie 1% podatku!
Jeszcze raz z całego serca dziękuję.

Moja dalsza walka z chorobą trwa! Jest w miarę , było trochę kłopotów z wątrobą. Doszedłem do siebie, a w tej chwili jestem w programie i biorę lek na wątrobę. I tak moje życie płynie: chodzę po lekarzach i cały czas się leczę. Chciałem podziękować za Wasze dobre serce, dziękuję!

Wszystkim darczyńcom bardzo dziękuję za 1% podatku! Jeszcze raz bardzo, bardzo dziękuję. Moja choroba nie rozwija się - lek bardzo pomaga, jest skuteczny i już prawie dwa lata do przodu! Ogromnie się cieszę. Jeszcze raz wszystkim dziękuję.

Moja choroba jak na razie mnie nie atakuje, ale to dzięki Wam, za co bardzo dziękuję. Pod koniec sierpnia jadę do Warszawy jak ja to mówię na przegląd. Będę miał wszystkie badania łącznie z tomografem, bardzo się boję, trzymajcie za mnie kciuki, wrócę to napiszę czy wszystko nadal w porządku.

Moi kochani darczyńcy bardzo dziękuję za wsparcie, dzięki Wam moja choroba w dalszym ciągu nie postępuję i mogę ciszyć się życiem i radością bycia z rodziną i wnukami.

Bardzo dziękuję wszystkim za wsparcie finansowe, lek wstrzymał rozwój choroby oby tak dalej. Bardzo dziękuję.

W imieniu swoim i mojej rodziny, która dzielnie ze mną walczy już od tylu lat o każdy dzień mojego życia, pragnę wszystkim darczyńcom serdecznie podziękować za każdą ofiarowaną złotówkę, to wszystko dzięki Wam kochani.Jeszcze raz z całego serca wielkie dzięki, gorąco dziękujemy. Z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia życzymy Wam spokojnych , radosnych i rodzinnie spędzonych chwili i dużo, dużo ,dużo zdrowia. Henryk Pasak

Wspierający

Największe darowizny

Anonimowy 1 rok temu 697 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 528 zł

Anonimowy 2 lata temu 500 zł

Najnowsze darowizny

Anonimowy 2 godziny temu 50 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 352 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 106 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 15 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 51 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 13 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 30 zł

Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem