Joanna Popiela-Dudek

Joanna Popiela-Dudek, Kraków

Numer skarbonki: 110850
Zbiórka pieniędzy na nierefundowane leczenie.
zebrano:
171 416 zł
38%
cel zbiórki:
450 000 zł

Historia

Pamiętam tamten wtorek - 08.09.2015 – diagnoza: rak piersi. Niedowierzanie, strach… Jak to? Mam 37 lat i dwóch małych synków - Jacuś ma 3 lata, a Krzyś 5.
Pamiętam moją pierwszą chemię - w sobotę. Dwa tygodnie później włosy wychodziły mi garściami, całkowicie je zgoliłam. Jacuś stwierdził "mama brzydka, obrzydliwa" - potem wszyscy się przyzwyczailiśmy. 

Druga chemia w rocznicę ślubu. Dużym podparciem jest dla mnie mama, która również zachorowała na raka piersi w wieku 42 lat i żyje już 30 lat. Myślałam, "byle wszystko przejść i będzie dobrze…". Przeszłam mastektomię oraz kolejne 6 chemii. Niestety wyniki histopatologiczne nie były zbyt optymistyczne: zajęte 10 węzłów chłonnych na 15 oraz informacja, że ta postać jest agresywna - ma receptory HER2++ przez co moje leczenie przedłuży się o rok. Znowu łzy, załamanie, ale trzeba walczyć dalej… Ostatnią chemię otrzymałam w Dniu Kobiet. 3 tygodnie przerwy i codzienna radioterapia. Zawoziłam dzieci do przedszkola, jechałam na radio i tak przez 5 tygodni. W trakcie radio kolejne stresy - podczas badania TK wykryto u mnie zmianę w wątrobie o wielkości 8 mm. Dostałam skierowanie na PET i rezonans magnetyczny, żeby zbadać czy nie ma innych przerzutów.

W dniu 38 urodzin wysłałam tatę po wyniki z nadzieją, że dostanę najważniejszy prezent – nic nie będzie „świeciło”. Okazało się, że wszystko jest w porządku. Moje żyły mówiły dość, ale ja walczyłam dalej. Trzeba tylko przetrwać leczenie, zacząć i zakończyć kolejny etap. Immunoterapia Herceptyną - 18 wkłuć, 18 kroplówek. W maju 2017 roku, po 18 miesiącach zakończyłam leczenie. Została tylko pięcioletnia hormonoterapia (tamoxifen), ale to już tylko 1 tabletka dziennie.

Ze względu na zmianę w wątrobie w lipcu kolejny PET (wszystko w porządku) i TK w listopadzie, po którym okazało się, że zmiana na wątrobie to naczyniak. Odetchnęłam z ulgą. Mama mówi żebym nie robiła więcej badań - "po co się ciągle naświetlać, jesteś już ZDROWA". W lutym poczułam dolegliwości w prawej nodze i poprosiłam onkologa o skierowanie na scyntygrafię. Znowu wszystko w porządku. Pojechaliśmy z rodziną na ferie - śnieg, narty, miło spędzony czas. Po powrocie z ferii bóle kręgosłupa nie do wytrzymania raz z prawej, raz z lewej strony. Nie przejmowałam się, bo scyntygrafia była w porządku. Nawet nie podejrzewałam, że rak znowu powrócił. Następnie zdrętwiała mi dolna warga.

Koleżanka neurolog siłą zaciągnęła mnie do szpitala. Diagnoza - rozsianie raka po wszystkich kościach, liczne zmiany osteolityczne i liczne zmiany w wątrobie. Świat się zawalił. Znowu chemia, tym razem w tabletkach…Teraz nie można już raka pokonać - tylko co najwyżej wstrzymywać, dopóki tabletki będą działać.

Mój siedmioletni synek (który czasami ma złe sny) powiedział, że wolałby przez 10 lat mieć koszmary senne, żebym tylko wyzdrowiała. Chciałabym jak najdłużej żyć, nie odbierać dzieciom szczęśliwego dzieciństwa. Staram się z nimi jak najwięcej spędzać czasu - na tyle, na ile pozwala mi chemia. Nie chciałabym, żeby zapamiętali mnie jako tylko leżącą mamę. Jednak skutki leczenia niestety nie pozwalają mi na taką aktywność jak dawniej.

W takim przypadku jak mój na świecie podejmuje się inne leczenie - bardziej skuteczne i o mniejszych skutkach ubocznych, niestety w Polsce nie jest ono refundowane… KADCYLA to lek, który przedłużyłby moje życie. Koszty leczenia niestety przekraczają możliwości moje oraz mojej rodziny. Wynosi on około 450 000 zł.
Proszę pomóżcie przedłużyć moje życie.

Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Wspomóż" w niebieskim prostokącie. 

Galeria

Dziennik

Bardzo dziękuję wszystkim za zaangażowanie w zbiórkę... Wiele to dla mnie znaczy że tylu przyjaciół, znajomych i nieznajomych; ) myśli o mnie w tych trudnych chwilach i ruszyła z pomocą... Dziękuję bardzo

Wspierający

Największe darowizny

Anonimowy 2 miesiące temu 20000 zł

Anonimowy 2 miesiące temu 5500 zł

Anonimowy 2 miesiące temu 5000 zł

Anonimowy 2 miesiące temu 5000 zł 25

Aśka modlimy się za Ciebie i cała Twoją rodzinę. Jeśli mogę w czymś pomóc daj znać. P.J.

Anonimowy 2 miesiące temu 5000 zł

Anonimowy 2 miesiące temu 4000 zł

Anonimowy 2 miesiące temu 4000 zł

Anonimowy 2 miesiące temu 2500 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 2000 zł

Anonimowy 2 miesiące temu 2000 zł

Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem