Julita Kozłowska

Julita Kozłowska, Szczytno

Numer skarbonki: 111120
Walka z nowotworem piersi oraz operacja
Na zebranie środków
mamy czas do: 20 października 2019
zebrano:
74 044 zł
100%
cel zbiórki:
40 000 zł

Historia

Witam Was.

Nazywam się Julita Kozłowska i jestem mamą dwójki cudownych dzieci, 2,5 letniego Bartka oraz 8-letniej Lenki i żoną wspaniałego męża. Do niedawna aktywna zawodowo prowadząc swoją działalność gospodarczą.

Walczę, bo nie jestem na tyle silna aby się poddać.

Dlaczego ja? Nie, nigdy się nad tym nie zastanawiałam, chociaż diagnoza była dla mnie ciosem prosto w serce.

Kiedy usłyszałam, że mam złośliwego raka piersi, pierwsze o czym pomyślałam to jak synek i córka poradzą sobie beze mnie, kto ich nauczy wszystkiego co powinna przekazać mama. Kto je utuli w płaczu? Kto je zrozumie tak jak ja?

Mam cudownego męża, który jest również cudownym tatą, jednak zawsze byłam pewna, że będę częścią życia swoich dzieci przez długi czas. Chciałabym być dla nich wsparciem i pomocą, uczestniczyć w wyborze studiów, sukni ślubnej, poznać partnerów, doczekać wnuków, być częścią ich życia.

Choroba sprawiła, że życie zatrzymało się, a wszystkie plany zawisły w próżni. Musiałam przerwać naukę w szkole kosmetycznej, a ze ściany zdjąć certyfikaty szkoleń. Środki do życia się mocno uszczupliły, jako że prowadziłam działalność gospodarczą, gdzie bycie chorym oznacza brak pensji. Mąż stał się jedynym żywicielem czteroosobowej rodziny, z kredytem hipotecznym i innymi zobowiązaniami, które zostały zaciągnięte w trakcie prowadzenia wcześniejszej działalności.

Niedługo przed chorobą postanowiłam otworzyć swój wymarzony salon kosmetyczny. Zapisałam się do szkoły, jeździłam na kursy... Teraz? Zostały mi certyfikaty, które musiałam zdjąć ze ściany opuszczając lokal, na który nie mogłam sobie dłużej pozwolić. Po salonie pozostało wspomnienie oraz kredyt.

Aż po długim okresie płaczu i beznadziei uderzyła mnie myśl, niby prosta rzecz, choć może nie zawsze oczywista. Dotarło do mnie, że to przecież nie koniec. To nie koniec mojego życia, to nie koniec moich marzeń. Nadal żyję i mam szansę wyzdrowieć i spełnić marzenia swoje i swoich dzieci. Bardzo chcę tego, bardzo chcę wyzdrowieć.

Jestem w trakcie chemioterapii, po której będę musiała poddać się mastektomii, a z rekonstrukcją i rehabilitacją to koszt kilkudziesięciu tysięcy złotych. Po operacji czeka mnie jeszcze kilka lat ciągłych badań, brania leków i wizyt w szpitalu. 

Niezwykle ciężko jest mi prosić o pomoc, nigdy wcześniej tego nie robiłam ale choroba zmusiła mnie do tego. 

Proszę Was o pomoc i wiarę we mnie. Dziękuję!!!

Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

Wypłaty (suma: 40469.93 zł)

Zebrane środki zostały wykorzystane na następujące wydatki:

12.11.2019 - 2430.18 zł
- kategoria wydatków: inne, badania diagnostyczne, konsultacje medyczne, środki farmakologiczne, usługi transportu chorego na badania, rehabilitację, terapię - do i z ośrodka medycznego

22.10.2019 - 668.49 zł
- kategoria wydatków: konsultacje medyczne, usługi transportu chorego na badania, rehabilitację, terapię - do i z ośrodka medycznego, środki farmakologiczne, inne

16.10.2019 - 643.31 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne, konsultacje medyczne, usługi transportu chorego na badania, rehabilitację, terapię - do i z ośrodka medycznego

11.10.2019 - 36000.00 zł
- kategoria wydatków: inne

08.10.2019 - 727.95 zł
- kategoria wydatków: inne, konsultacje medyczne, usługi transportu chorego na badania, rehabilitację, terapię - do i z ośrodka medycznego, środki farmakologiczne

Do dyspozycji podopiecznego pozostało: 33 574,17 zł

Wspierający

Największe darowizny

Anonimowy 2 miesiące temu 74044 zł

Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem