Karina  Antczak

Karina Antczak, Kotlin

Numer skarbonki: 111581
Rak po raz trzeci wypowiedział mi wojnę...
zebrano:
8 828 zł
44%
cel zbiórki:
20 000 zł

Historia

Mam na imię Karina, za 2 miesiące skończę 30 lat.  Od 5 lat choruję na nowotwór piersi HER2-dodatni - niezwykle agresywną postać raka, który w błyskawicznym tempie daje przerzuty do innych narządów. Pierwsza diagnoza lekarzy brzmiała dla mnie jak wyrok. Początkowe niedowierzanie i strach zastąpione zostały szybko postanowieniem walki o życie. Chemioterapia, radioterapia i 2 operacje, potem brachyterapia. Pomimo zakończonego leczenia i rozbudzonych nadziei, po upływie roku nastąpił nawrót choroby. Wyniki badań były przerażające: przerzut do obojczyka, dwie zmiany na płucach i zajęte śródpiersie. Nadzieją okazało się leczenie Herceptyną. Niestety nie kwalifikowałam się do refundacji leku, za swoją szansę na życie musiałam zapłacić pieniędzmi, których nie miałam. Pomogli mi Ludzie o otwartych sercach, wsparcie darczyńców pozwoliło mi podjąć walkę i pokonać raka.

Dzień, w którym usłyszałam od lekarki, że zmiany ustąpiły, był drugim najszczęśliwszym  w moim życiu, bo pierwszym zawsze będzie ten, w którym na świat przyszła moja córka - Kornelia. Tak, jestem mamą. Dumną, od 11 lat zakochaną ponad wszystko w swojej córeczce. To dla niej walczyłam i dla niej chciałam żyć. Dla niej znosiłam wszystko i nie ma takiego bólu, którego nie wytrzymałabym, byleby móc być z nią. Zwłaszcza, że wychowuję ją bez ojca.

Kolejne dwa lata upłynęły nam w spokoju. Co poł roku poddawałam się badaniu PET, które nie wykazywało nowych zmian. Nieśmiało zaczęłam marzyć o dobrym życiu dla siebie i swojego dziecka. Pół roku temu poznałam wspaniałego mężczyznę i wydawało mi się, że wreszcie szczęście zapukało również do moich drzwi.

Niestety los kolejny raz ze mnie zakpił. Dokładnie 22 lipca odebrałam wynik PET i mój świat znów runął: progresja choroby, zmiany na płucach, węzłach chłonnych, w układzie kostnym i wątrobie. Moja pani onkolog zaproponowała mi zupełnie nowatorskie leczenie, udział w programie klinicznym i przyjęcie leku o nazwie Deruxecan. Dzięki udziałowi w programie będę mogła go przyjąć nieodpłatnie.

W tej chwili czuję głównie strach... O córkę, jak zniesie moją chorobę, co z nią będzie, gdy się nie uda;  o to czy lek zadziała (w Polsce jeszcze nikt go nie przyjmował), czy w ogóle będę mogła się nim leczyć, czy zdążę, bo na przyjęcie pierwszej dawki muszę czekać wstępnie do 17 sierpnia, a moja wątroba jest bardzo zajęta przez zmiany przerzutowe - ok 20 zmian o średnicy 40mm). Jestem przerażona. Ale wiem, że muszę walczyć. Kolejny raz idę na wojnę. Z bliznami, nadszarpniętą wiarą, ale wyposażona w miłość i wsparcie najbliższych znowu zmierzę się z rakiem.

Na ten moment nie będę ponosiła kosztów leczenia, ale nauczona doświadczeniem wiem, że w chemioterapii trudno jest normalnie funkcjonować - np. pracować. Do tego dochodzą koszty dodatkowych badań, dojazdów do szpitala (80 km w jedną stronę). Jestem osobą samotnie wychowującą dziecko i niestety nie byłam w stanie odłożyć żadnych oszczędności, a poprzednie lata choroby mocno uszczupliły możliwości finansowe całej mojej rodziny. Dlatego dziś bardzo proszę Państwa o wsparcie. Bardzo dziękuję za poświęcony mi czas, za zapoznanie się z moją historią i za pomoc.

Karina

Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

Galeria

Dziennik

Kochani, przede wszystkim dziękuję Wam za to, że jesteście ze mną. To dla mnie bardzo wiele znaczy. U mnie troszkę zmian. Przyjęłam już 3 dawki chemii, jeżdżę do Poznania co 3 tygodnie. O tym czy leczenie działa, przekonam się w listopadzie. W przyszłym tygodniu będę miała wykonane badanie PET. Czuję się różnie, zaraz po chemii jest gorzej, jestem słaba, pojawiły się bóle w okolicach wątroby. Zaczęły wypadać włosy, przyszedł więc czas na zmianę fryzury. Ale to nic. Walczę dalej, nie poddaję się. Obiecuję sobie i Wam, że wygram!!! Pozdrawiam Was serdecznie, wszystkiego dobrego! 🙂

Chciałabym podziękować wszystkim, którzy wparli moją skarbonkę. Za wszystkie wpłaty, słowa otuchy, życzliwość i empatię z całego serca dziękuję ❤ Niestety nie otrzymałam dziś chemii, w szpitalu dowiedziałam się, że program kliniczny nie został uruchomiony. Pani doktor, która się mną zajmuje wróci do pracy w poniedziałek, może wtedy dowiem się czegoś więcej. W tej chwili pozostałe mi tylko czekać. A czas mi nie sprzyja. Dzisiejszej wyniki krwi pokazują, że markery nowotworowe rosną, wątroba pracuje coraz słabej... 😦

Wypłaty (suma: 1360 zł)

Zebrane środki zostały wykorzystane na następujące wydatki:

26.11.2021 - 520.00 zł
- kategoria wydatków: konsultacje medyczne, transport

22.10.2021 - 316.00 zł
- kategoria wydatków: transport, środki farmakologiczne

04.10.2021 - 232.00 zł
- kategoria wydatków: badania diagnostyczne, transport

22.09.2021 - 292.00 zł
- kategoria wydatków: transport, środki farmakologiczne, konsultacje medyczne

Do dyspozycji podopiecznego pozostało: 7 468,10 zł

Wspierający

Najnowsze darowizny

Anonimowy 3 miesiące temu 50 zł 14

Trzymam kciuki i wspieram modlitwą ❤

Bardzo dziękuję
Karina


Anonimowy 3 miesiące temu 10 zł

Anonimowy 3 miesiące temu 50 zł

Anonimowy 3 miesiące temu 100 zł

Anonimowy 3 miesiące temu 50 zł

Anonimowy 3 miesiące temu 50 zł

Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem