Katarzyna Łaszewska

Katarzyna Łaszewska, Brodnica Górna

Numer skarbonki: 110793
Zbieramy na wydatki związane z leczeniem.
zebrano:
5 067 zł
25%
cel zbiórki:
20 000 zł

Historia

Miało być już dobrze. To miało być nowe życie, nowy początek, nowy start… Takiej wiadomości już się nie spodziewałam. Wierzyłam w to, że już wszystko będzie dobrze. Diagnoza kolejny raz zwaliła mnie z nóg.

Wznowa choroby zasadniczej – ostra białaczka limfoblastyczna. Wszystko powróciło… strach, ból, obawa, że tym razem może się nie udać. Cały świat wywrócił się do góry nogami. Wszystkie plany zniknęły. Rzeczy, które były tak ważne, przestały się liczyć. Zostało jedno marzenie ŻYĆ!!!! Żyć dla dzieci, dla męża i całej rodziny.

Pierwszą diagnozę usłyszałam w lipcu 2015 roku. Pamiętam swoją reakcję: nie no, pomylili się. Ja? Chora? Jednak po dokładnych badaniach, wstępna diagnoza potwierdziła się – OSTRA BIAŁACZKA LIMFOBLASTYCZNA. Zaczęła się wtedy moja szalona walka o ŻYCIE. Najgorsza była kilkutygodniowa rozłąka z moimi małymi dziećmi. Zdarzały się dni lepsze i gorsze, załamania i pełne optymizmu. Po bardzo trudnej, 8-miesięcznej chemioterapii, w marcu 2016 roku przeprowadzono u mnie przeszczep ratujący mi życie, od osoby niespokrewnionej. I dzięki Bogu wszystko się udało. Stałe kontrole sprawiały, że czułam się bezpiecznie. Jednak mając świadomość, że to wszystko może powrócić, straszliwie przeżywałam każdą wizytę w poradni. Z wielką wiarą wchodziłam do gabinetu, z wielkim uśmiechem na ustach i radością w sercu z niego wychodziłam. Aż do pewnego momentu.

W styczniu 2018 roku udałam się na przedwczesną wizytę kontrolną. Czułam się wówczas trochę gorzej. Był to jednak okres grypowy, starałam się więc nie dopuszczać do siebie złych myśli. Badania wstępne nie wykazywały niczego groźnego, wskazywały właśnie na coś infekcyjnego. Dla pewności zrobiono mi biopsję szpiku. No i tu wielki BUUUUUUM! Otrzymałam telefon, że to jednak nie infekcja, ale wznowa mojej choroby. I znowu cały świat nam się zawalił. Cały czas chciałam wierzyć, że to jakaś pomyłka. Godziny płaczu, strach i obawa, że tym razem się nie uda. Pytania: Dlaczego ja? Przeżyliśmy już tyle poprzednim razem. Moi synowie są już starsi. Nikodem ma 8 lat, a Marcel 4. Widzą i rozumieją, co się dzieje. Dlaczego mama płacze. Po raz kolejny rozmowa, że mama znowu jest chora, że znowu czeka nas długotrwała rozłąka.

W lutym byłam na oddziale Hematologii i Transplantologii w Gdańsku. Lekarze starali się zakwalifikować mnie na leczenie biologiczne. Miało być to lepsze rozwiązanie dla mnie, gdyż przy poprzednim ataku białaczki leczenie nie przebiegało zgodnie z przewidywaniami. Mój organizm był chemio-oporny. Dlatego szukano dla mnie innych możliwości, innego rozwiązania. Być może to jedyna szansa bym mogła ŻYĆ.

Dzięki staraniom lekarzy trafiłam na oddział w szpitalu w Chorzowie, gdzie miałam przyjmować wyczekiwany lek. Obecnie oczekuję na podanie mi leku przeciwko białaczce. Niestety, przez gorączki i inne problemy zdrowotne, muszę wciąż czekać na leczenie.

Zebrane środki chciałabym przeznaczyć na leki, dojazdy do ośrodka oraz konsultacje u najlepszych specjalistów. 

Darowizny na rzecz leczenia Kasi można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Wspomóż" w niebieskim prostokącie. 

Galeria

Wspierający

Największe darowizny

Anonimowy 3 miesiące temu 2543 zł

Najnowsze darowizny

Anonimowy 3 miesiące temu 19 zł

Anonimowy 3 miesiące temu 16 zł

Anonimowy 3 miesiące temu 22 zł

Anonimowy 3 miesiące temu 11 zł

Anonimowy 3 miesiące temu 197 zł

Anonimowy 3 miesiące temu 10 zł

Anonimowy 3 miesiące temu 16 zł

Anonimowy 3 miesiące temu 28 zł

Anonimowy 3 miesiące temu 10 zł

Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem