Katarzyna Witkowska

Katarzyna Witkowska, Bydgoszcz

Numer skarbonki: 110120
Była lekarzem w bydgoskim Centrum Onkologii. Teraz sama jest pacjentką.
zebrano:
7 848 zł
8%
cel zbiórki:
88 000 zł

Historia

Nazywam się Katarzyna Witkowska. Z rakiem walczę od 2009 roku. Wcześniej przez 18 lat pracowałam jako lekarz w bydgoskim Centrum Onkologii wspierając ludzi w walce z nowotworem. Dziś sama potrzebuję podobnej pomocy.

Miałam 42 lata, kiedy wyczułam guzek piersi lewej. Jako lekarz byłam świadoma, jak duże znaczenie ma szybkie podjęcie walki. Dlatego zaraz po wykryciu guza zdecydowałam się na radykalne działanie. Pomimo braku wskazań ze względu na rozmiar guza i brak przerzutów w węzłach pachowych, zdecydowałam się na amputację piersi.

W ten sposób chciałam zapobiec nawrotowi choroby. Jak się niestety okazało, ten krok nie wystarczył, by powstrzymać nowotwór. Po operacji przeszłam cztery cykle chemioterapii zwanej przez pacjentki ,,czerwoną”. Jednak trudy leczenia - wymioty czy łysienie były dla mnie niczym, gdyż dawały nadzieję na powrót do zdrowia. Każda poprawa utwierdzała mnie w wierze, że chorobę uda się pokonać. Cierpię jednak na szczególny typ nowotworu - „potrójnie ujemny”. Możliwości jego leczenia są ograniczone i każda kolejna wznowa zmniejsza moje szanse na przeżycie. Nie przyszło mi na to długo czekać. W kwietniu 2013 roku choroba dała o sobie znać ponownie. Tym razem przerzutami do węzłów nadobojczykowych zarówno po stronie lewej jak i po stronie prawej. Przeszłam kolejną chemioterapię. Po jej zakończeniu pojawiły objawy polineuropatii obwodowej. Następną fazę leczenia - radioterapię, zakończyłam w styczniu 2014 roku. Wyniki badań kontrolnych znów dały mi nadzieję. Pełna optymizmu wraz z rodziną przeżyłam niezapomniane wakacje.

Moje szczęście znów nie trwało długo. Nowotwór nie dał się pokonać. Na początku września nastąpił kolejny nawrót choroby. Rokowania nie są dobre. Ze względu na typ nowotworu ewentualne skuteczne leczenie zostało wykorzystane. Koledzy w moim szpitalu rozważali możliwość chirurgicznego usunięcia zajętych chorobą węzłów. Nie jest to postępowanie standardowe. Dlatego szukałam specjalisty, który ma doświadczenie w tego rodzaju zabiegach. Odwiedziłam najważniejsze ośrodki i najlepszych specjalistów zajmujących się leczeniem raka w Polsce. Nikt nie podjął się wyzwania.

Udało mi się za to skontaktować ze specjalistą ze Szwajcarii, który zdecydował się wykonać operację, która może uratować moje życie. Koszt leczenia chirurgicznego w Szwajcarii to 22000 CHF. Lata leczenia i mojej niezdolności do pracy sprawiają, że uzbieranie tej kwoty jest dla mojej rodziny ogromnym wyzwaniem.

Zwracam się o pomoc, bo ta operacja, to moja jedyna nadzieja. Chciałabym żyć i to nie dla siebie. Mam wspierającego męża i trzy wspaniałe córki. Kiedy zachorowałam, najmłodsza miała 9 lat. Najstarsza przygotowywała się do matury. Dziś powoli wkraczają w dorosłe, samodzielne życie, ale nie wyobrażam sobie, bym i na tym etapie nie mogła im towarzyszyć. Nie mogę sprawić mojej najstarszej córce - Gosi zawodu i chcę być zdrowa na jej weselu w czerwcu. Chciałabym też zobaczyć jak odbiera dyplom magistra farmacji. Chcę też wspierać moją drugą córkę - Oleńkę w studiowaniu stomatologii w Zabrzu i pomóc najmłodszej - Zuzi w wyborze kreacji na studniówkę za pięć lat i kibicować przy jej maturze. Dla siebie chcę jedynie jeszcze odrobiny czasu u boku męża, porannej wspólnej kawy i bawienia wnuków. To proste marzenia, ale czy można tego wszystkiego oczekiwać mając 25 proc. szans na przeżycie?

Będę walczyć, nawet wbrew statystykom. Dzięki Państwa wsparciu mam nadzieję wyjść zwycięsko z walki z nowotworem. Póki mogę rano wstać o własnych siłach, nie być dla nikogo ciężarem i być choćby w najmniejszym stopniu komukolwiek pomocną - jestem szczęśliwa. Mam nadzieję, że operacja, o którą się staram, da mi możliwość nie tylko powrotu do zdrowia, ale siły na kolejne lata wspierania moich najbliższych i pacjentów. Liczę bowiem na możliwość powrotu do pracy. Bycie lekarzem zawsze było moim powołaniem i mam nadzieję, że jeszcze będę mogła być wsparciem i nadzieją dla innych, którzy też będą musieli stawić czoła tej trudnej chorobie.

Darowizny na rzecz leczenia Katarzyny można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Wspomóż" w niebieskim prostokącie. 

Dziennik

Kochani, winna jestem Wam raport pokontrolny z ostatnich moich dwóch lat. W grudniu 2014 roku odbyła się operacja w Szwajcarii. Za każdą pomoc i wsparcie jakie otrzymałam z serca dziękuję. Po operacji przeszłam chemioterapię, którą ze względu na wyniki krwi zmuszona byłam przerwać. Ale pełna optymizmu doszłam do wniosku, że dostałam tyle ile mogło mi pomóc, więcej może zaszkodzić. Niestety raczydło zatęskniło za mną i obecnie mam przerzuty w śródpiersiu i nadobojczyku prawym. Dzięki pomocy przyjaciół i życzliwych ludzi przeszłam operację usunięcia tych węzłów w Krakowie. Obecnie czekam na decyzję co do dalszego leczenia systemowego. Moje dotychczasowe leczenie jak i kolejne jest ponad standard, podobnie jak przebieg choroby. Wiążę się to z dodatkowymi kosztami, które jest mi trudno ponosić nie pracując. Dlatego będę bardzo wdzięczna za każdą pomoc finansową w realizowaniu tego leczenia. Serdecznie pozdrawiam, K.Witkowska.

Wypłaty (suma: 7849.74 zł)

Zebrane środki zostały wykorzystane na następujące wydatki:

31.07.2018 - 1350.61 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

31.07.2018 - 309.65 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

06.11.2017 - 2421.00 zł
- kategoria wydatków: inne

13.12.2016 - 1051.29 zł
- kategoria wydatków: inne

03.12.2015 - 2717.19 zł

Wspierający

Największe darowizny

Anonimowy 2 lata temu 1344 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 1000 zł

Anonimowy 9 miesięcy temu 978 zł

Anonimowy 3 lata temu 500 zł

Anonimowy 3 lata temu 500 zł

Najnowsze darowizny

Anonimowy 1 miesiąc temu 100 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 50 zł

Anonimowy 2 miesiące temu 100 zł

Anonimowy 2 miesiące temu 10 zł

Anonimowy 2 miesiące temu 10 zł

Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem