Lidia Malczewska

Lidia Malczewska, Szczawno-Zdrój

Numer skarbonki: 110181
Muszę mieć sprawną rękę do dzieci!
zebrano:
6 177 zł
61%
cel zbiórki:
10 000 zł

Historia

Mam na imię Lidka i mam 40 lat.

Kiedy miałam 29 lat wyczułam w prawej piersi guzek. Ze strachem w oczach pobiegłam do lekarza, żeby usłyszeć, że to guz liściasty i trzeba go usunąć. Przed Bożym Narodzeniem dałam się pokroić, a oczekiwanie na wyniki histopatologiczne było jednym z najgorszych okresów w moim życiu, tak przynajmniej wtedy myślałam. Badania potwierdziły łagodność guza, zalecono kontrole co 6 miesięcy. Żyłam ze świadomością, że jest dobrze. W listopadzie 2009 roku oddałam krew na akcji krwiodawstwa i wtedy po raz pierwszy poczułam się źle. Rozchorowałam się na anginę, której nie mogłam wyleczyć, czułam się coraz gorzej. Kontrolne usg wykazało raka z przerzutami do węzłów chłonnych…

Od grudnia 2009  przez 6 miesięcy podawano mi chemię typu AT, nie dając wielkich szans na przeżycie. Moja ukochana Pani doktor powiedziała wtedy „o rokowaniach nie rozmawiamy, dobrze?”. Dobrze. Dotrwałam do wiosny 2010, przeszłam operację mastektomii z usunięciem węzłów chłonnych, a następnie leczenie radioterapią. W 2011 roku miałam pierwszy etap rekonstrukcji piersi, w trakcie którego nastąpiło zatrzymanie krążenia. Rok później próbę ponowiono, tym razem doszło do oparzenia piersi rekonstruowanej, przez co pierś jest mocno zniekształcona. 

Taka trudna sytuacja, jednak nie przyćmiła mi tego, co najważniejsze. Jestem szczęśliwie zakochana w moim partnerze Michale jestem otoczona miłością dwójki moich wspaniałych, malutkich jeszcze dzieci, Kubusia i Lili.

Moja przygoda z chorobą ciągle trwa - we wrześniu 2018 roku zdiagnozowano ponownie nowotwór złośliwy, tym razem lewej piersi. Przeszłam operację usunięci kolejnej piersi, kolejną chemioterapię, typu AC, a od zimy 2019 trwa proces rekonstrukcji piersi. Są oczywiście skutki uboczne - przepuklina brzuszna oraz obrzęk ręki, coraz większy.

Nie mogę nic dźwigać - a to trudne przy dwójce małych dzieci! Rękę trzeba rehabilitować codziennie i stosować codziennie rękaw uciskowy do obrzęków limfatycznych. To drogie, rzeczy, które trzeba wymieniać średnio co trzy miesiące a koszt ok. 1000 zł za każdy. Do tego dochodzą koszty rehabilitacji która z ZUS przysługuje tylko raz w roku! Spore są też koszty dojazdów.

To moja historia, w wielkim skrócie. Oprócz przygody z rakiem jestem fajną, wesołą dziewczyną. Wiem doskonale, jak nieprzewidywalne jest życie, jak wiele nie zależy od nas. 
Ostatnio okazało się też, że mam gen BRCA1 - to oznacza dużo większe ryzyko zachorowania również na raka jajników. Dlatego przede mną operacja profilaktyczna. 

Chciałabym Was prosić o wsparcie finansowe, dzięki któremu mogłabym doprowadzić moją pierś i moją rękę do porządku. Nie chcę zamykać się na świat, nie chcę żyć w cieniu choroby, którą przeszłam – CHCĘ ŻYĆ PEŁNIĄ ŻYCIA. Chcę mieć sprawną rękę, która pozwoli mi sprawnie dbać o siebie i swoją rodzinę.  

Darowizny na rzecz leczenia Lidki można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Wspomóż" w niebieskim prostokącie. 

Wypłaty (suma: 6168.51 zł)

Zebrane środki zostały wykorzystane na następujące wydatki:

22.02.2019 - 186.01 zł
- kategoria wydatków: inne

23.11.2017 - 213.00 zł
- kategoria wydatków: inne

28.10.2016 - 1760.00 zł
- kategoria wydatków: inne

05.01.2016 - 495.00 zł

11.12.2015 - 639.00 zł

04.11.2015 - 2875.50 zł

Do dyspozycji podopiecznego pozostało: 9,00 zł

Wspierający

Największe darowizny

Anonimowy 3 lata temu 500 zł

Najnowsze darowizny

Anonimowy 1 miesiąc temu 10 zł 4

Lidka powoli do celu!!!

Anonimowy 9 miesięcy temu 79 zł

Anonimowy 9 miesięcy temu 116 zł

Anonimowy 1 rok temu 10 zł

Anonimowy 1 rok temu 82 zł

Anonimowy 1 rok temu 98 zł

Anonimowy 1 rok temu 3 zł

Anonimowy 2 lata temu 50 zł

Anonimowy 2 lata temu 37 zł

Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem