Małgorzata  Gierach

Małgorzata Gierach, Rawa Mazowiecka
gosik.adamiec@wp.pl

Numer skarbonki: 110375

Małgorzata musi być zdrowa dla swojego 8 letniego synka.

2 727 zł
27%
10 000 zł

Historia

Witam,

mam na imię Gosia. Mam 33 lata i jestem z Rawy Mazowieckiej. Mam 8-letniego syna, który jest dla mnie wszystkim.

Od 2014 roku walczę z nowotworem złośliwym - czerniakiem. Dotychczasowe leczenie niestety nie przynosi skutków, a choroba wciąż postępuje. Jestem po 5 poważnych operacjach usuwania przerzutów choroby. Niestety w pewnym momencie guzów, które pojawiły w węzłach chłonnych szyi, w wątrobie, klatce piersiowej oraz innych narządach wewnętrznych nie można usunąć operacyjnie. Pozostała jedynie chemioterapia celowana, którą przyjmuję już od 16 miesięcy. Niestety wyniki się nie poprawiają, a choroba wciąż postępuje. W pierwszym etapie leczenia dostałam lek o nazwie ZELBORAF, który niestety dość szybko został odstawiony z powodu dużej progresji choroby oraz poważnych skutków ubocznych z którymi nie mógł sobie poradzić mój organizm. Druga linia leczenia lekiem IPILIMUBAB również okazała się bezskuteczna i po kilku podaniach została zmieniona na lek NIVOLUMAB - ostatnia nadzieja, którą mogą mi zaoferować lekarze w Polsce. To chemia, którą przyjmuję do dnia dzisiejszego.

Ciężko jest pisać o sobie i sytuacji w jakiej się znajduję. Staram się jednak optymistycznie postrzegać wszystko to co wokół mnie się dzieje.

Dziękuję wszystkim z całego serca za wszelką okazaną pomoc, dobre słowo i modlitwę, która jest jakże potrzebna w walce z chorobą. Zebrane środki zostaną w całości przekazane na leki i wszystko to co jest potrzebne do funkcjonowania w tej straszliwej chorobie.

Darowizny na rzecz leczenia Małgorzaty można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Wspomóż" w niebieskim prostokącie. 

Dziennik

I już mamy Nowy Rok!
Wszystkiego Najlepszego Wam w nim życzę :-)
Czas płynie nieubłaganie, a ja się z tego bardzo cieszę, ponieważ nadal walczę choć nie jest kolorowo....
Według lekarzy z takim nowotworem już dawno powinno mnie nie być na tym świecie...
Ale jak widać jestem:-)
I walczę....
Mogłabym dużo pisać o mojej rozpaczy, bólu, gniewie, łzach, ale żadne słowa nie nie są w stanie oddać całej prawdy jak jest.
Do niedawna wydawało mi się, że nie ma problemu, z którym człowiek prawdziwe zdeterminowany sobie nie poradzi. Teraz już wiem, że muszę wierzyć tylko w cud i dzięki temu mogę i mam siłę rano wstać.
Najważniejsze to powstrzymać te przeżuty, które pojawiły się jak grzyby po deszczu.
Z gorszych jeszcze rzeczy to ostatnio mam silne bóle głowy, brzucha, kości i jelit. Biorę różne leki, ale lekarze nie mają pomysłu co dalej z tym można robić. Ja już też.
Jestem ogromnie wdzięczna wszystkim za pomoc i wsparcie płynące z serc Waszych!
Jesteście wielcy!!!
Dziękuję:-)
No i trzymajcie dalej kciuki :-)


Witajcie...
Czuję się zobowiązana do podzielenia się z Państwem co u mnie...
Jestem właśnie na kolejnym 29 już wlewie Nivolumabu. I po kolejnych wynikach badan TC. ...
Niestety znów lipa. Nic się nawet nie ruszyło aczkolwiek wyskoczyło jeszcze coś nowego....
Ale jestem bardzo pozytywnie zakręcona osobą i mam wciąż nadzieję, że moje nastawienie do życia, optymizm, wiara w ludzi, uśmiech i najważniejsze-miłość do mojego syna, który jest dla mnie najważniejszą osobą, którą kocham ponad wszystko pozwolą na wytrwałość w tej trudnej walce, która niestety nie jest równa, bo mój nieproszony lokator nie przestrzega zasad
Feir play...
Ale nie poddam mu się łatwo, nie zamierzam rozpaczać, że wciąż nie odpuszcza. Chce walczyć, bo mam dla kogo i po co.
Nie będę udawała, że się nie boję-boję się, powiem więcej - jestem przerażona. I czuję się jakbym stała w potrzasku.
Z jednej strony wiem, że nie mogę pozwolić na to by rak zdefiniował całe moje życie, a z drugiej strony -nie mogę udawać, że go nie ma.
Dzięki Waszemu wsparciu i Bożej opatrzności wierzę i mam nadzieję na powrót do zdrowia. Jak to ja mówię:
Póki mogę rano wstać o własnych siłach, nie być dla nikogo ciężarem i być choćby w najmniejszym stopniu komukolwiek pomocna - jestem szczęśliwa.
Chciałabym jak najdłużej cieszyć się każdą chwilą przeżytą z moim synem i tymi, którzy są blisko mnie i bardzo mocno mnie wspierają.
Ale się rozpisałam ho, ho ho...:-)
Kochani jeszcze raz dziękuję...
Do usłyszenia niebawem. Pozdrawiam.

Wypłaty

Zebrane środki zostały wykorzystane na następujące wydatki:

03.03.2017 - 342.72 zł -
kategoria wydatków: konsultacje medyczne, środki farmakologiczne, badania diagnostyczne

23.01.2017 - 229.29 zł -
kategoria wydatków: środki farmakologiczne

13.12.2016 - 276.45 zł -
kategoria wydatków: badania diagnostyczne, środki farmakologiczne

Wspierający

Największe darowizny

Anonimowy 5 miesięcy temu 500 zł

Najnowsze darowizny

Anonimowy 3 tygodnie temu 30 zł

Anonimowy 4 tygodnie temu 50 zł 7

Mój syn też ma osiem lat

Anonimowy 4 tygodnie temu 100 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 100 zł 8

siły, nadziei i odwagi, będzie dobrze Małgosiu

Marlena Gajewska 1 miesiąc temu 10 zł 9

Powodzenia.

Anonimowy 1 miesiąc temu 100 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 100 zł

Anonimowy 2 miesiące temu 100 zł

Anonimowy 2 miesiące temu 100 zł 15

modlę się w Twojej intencji