Marcin Pluciński

Marcin Pluciński, Igołomia

Numer skarbonki: 110801
Potrzebne leczenie nierefundowane!
zebrano:
104 923 zł
100%
cel zbiórki:
100 000 zł

Historia

Hmm.. Jak tu zacząć? Może tak :

Mam na imię Marcin, od małego starałem się postępować zgodnie z moimi zasadami: nie kradnij; nie pij, nie pal papierosów, bądź dobry dla innych. Ideałem nie jestem, bo nie ma takich. Znalazłem pracę w motoryzacji, którą lubię i spełniam się w niej. Ale zawsze musi być jakieś "ale" - w wieku 32 lat, w styczniu 2013 roku został u mnie zdiagnozowany nowotwór złośliwy wątroby.

Na początku pomyślałem "Niemożliwe. Przecież nie zasłużyłem!"Ale co tam, dostanę tabletkę i mi przejdzie. Młody jestem, będzie ok. Przecież ktoś zna sposób aby to wyleczyć - jest tyle wspaniałych specjalistów na tym świecie. Oczywiście trafiłem do super specjalisty, osoby która chciała usunąć problem chirurgicznie. Doktor Piotr ze Szpitala w Krakowie, super sprawa. Pomyślałem "będzie ok, usuną i będzie wszystko w porządku!"

Pierwsze schody - nie za bardzo da się usunąć nowotwór. Pobrano mi wycinek, i wyszło. Jak to człowiek ma szczęście! Wolałbym wygrać w totka, a tak - wygrałem jeden z rzadkich nowotworów, dla którego nie ma zbyt wiele opcji leczenia: CARCINOMA HEPATOCELLUlARE (typ włóknistoblaszkowy) Nie wiem, czy mówi Państwu to coś? Mi wtedy nie za bardzo mówiło. Więc zacząłem czytać, okazało się, że to pierwotny rak wątroby. Przy tej wielkości (14 cm na 11 cm na 14 cm) to jakieś 0,5 roku życia. Kiepsko.

Ale ja, gdy mam problem to uważam, że nie ma rzeczy nie do zrobienia. Da się wszystko! Jak się chce oczywiście. Dostałem się do szpitala na ul. Banacha w Warszawie. Niestety specjaliści od chorób wątroby też polegli - raka nie udało się usunąć. Każdy czytając już sobie pomyślał "przecież jest przeszczep wątroby! I po kłopocie". Ale nic bardziej mylnego, Moi drodzy! Aby zrobić przeszczep wątroby są ścisłe wymogi: guz nie może być większy niż 6 cm, potrzebny jest dawca. Wytłumaczono mi też, że sam przeszczep to nie rozwiązanie - po operacji trzeba przyjmować immunosupresanty, a to spowoduje, że nowotwór rozniesie się po całym organizmie.

Ale ja się tak łatwo nie poddaję! Moja praca pozwala mi poznawać ludzi i zdobywać wiedzę! A wiedza dla mnie to potęga! Zapytałem w Chinach - to potentat, jeden z największych na świecie, więc może oni mają sposób. Niestety, pomimo tego, że mają najwięcej zachorowań na świecie na "mojego przyjaciela" ( na mój typ raka w Chinach choruje średnio 100 osób rocznie, w Polsce może 5) dostałem odpowiedź - nic nie da się zrobić. Nie można wykonać przeszczepu rodzinnego zwykłego. Medycyna nie ma nic poza tym.

Następnym krokiem dla lekarzy okazało się leczenie chemiczne. Dostałem leki - niestety udało mi się zażywać go przez 2,5 roku. Potem zrezygnowano z chemii - uodporniłem się, guz zaczął rosnąć. Ale udało się zmniejszyć wielkość guza do 6 cm. Myślałem, że teraz przeszczep się uda! Zorganizowałem konsultacje w Warszawie - ale tam mi powiedziano, że nie można zrobić przeszczepu. Zabije mnie to, a jeśli nawet przeżyję, to będę żył krótko.

Znowu mi odmówiono, więc co robić? Wysłałem zapytania za granicę - i nic. Wszędzie dostałem informację, że jedynym środkiem, skutecznym lekiem jest ten, który już zażywałem. Nikt nie wie, co dalej. Papiery wysłałem do Niemiec, Anglii, USA, Francji, Belgii, a ostatnio do Rosji i Chin. Niestety nikt nie ma dla mnie dobrych wieści. Ta sama odpowiedź: NIE, nie da się i życzą zdrowia.

W międzyczasie oczywiście nie dałem za wygraną! Z moim lekarzem onkologiem Pawłem ze szpitala w Krakowie próbujemy już 13 typ chemii. Niestety, mój przyjaciel Rak ciągle rośnie i już jest większy - ma 17 cm. Żadna chemia nie daje rady - powoli zaczyna mnie to denerwować, kończą mi się pomysły, co robić dalej.

Tu prośba do Was. Ja chcę żyć, i chcę wiedzieć jak się leczyć! Ale nie mam informacji, co do sposobu leczenia. A gdy już znalazłem sposób - to nie mogę się leczyć z powodów finansowych. 

Stąd moja prośba. Guz ma już 19 cm! Aktualne od października 2018 roku podawana jest Mi chemia gdzie substancją czynną jest Regorafenib, która kosztuje 26000 zł miesięcznie. Zostało mi tylko leczenie nierefundowane!

Dlatego zgłaszam się do Państwa po pomoc! Przyda się każda złotówka.

Darowizny na rzecz leczenia Marcina można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Wspomóż" w niebieskim prostokącie. 

Dziennik

Dziękuję wszystkim za udzieloną pomoc aktualnie Wasze wielkie datki pomogły mi w leczeniu na 4 miesiące.
Bardzo serdecznie dziękuje za udzieloną pomoc!

Wypłaty (suma: 47167.76 zł)

Zebrane środki zostały wykorzystane na następujące wydatki:

16.04.2019 - ₴ 133200.00
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne, inne

22.01.2019 - 13930.00 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

16.01.2019 - 14350.00 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

Do dyspozycji podopiecznego pozostało: 57 755,39 zł

Wspierający

Największe darowizny

Anonimowy 4 dni temu 41444 zł

Anonimowy 1 rok temu 13512 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 2647 zł

Anonimowy 1 rok temu 2000 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 1890 zł

Anonimowy 1 rok temu 1222 zł

Anonimowy 1 rok temu 1170 zł

Anonimowy 1 rok temu 1000 zł

Anonimowy 1 rok temu 1000 zł

Anonimowy 1 rok temu 1000 zł

Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem