Martyna Kozyrska

Martyna Kozyrska, Wodzisław

Numer skarbonki: 110281
Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Martyna odeszła...
zebrano:
219 790 zł
87%
cel zbiórki:
250 000 zł

Historia

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Martyna odeszła…

Składamy szczere wyrazy współczucia jej rodzinie i bliskim.

Zarząd Fundacji Alivia.

Skarbonka Martyny została zamknięta. Prosimy nie przekazywać darowizn na ten cel. ………………………………………………………..***………………………………………………………….

Witam Was moi Drodzy.

Przedstawiam Wam Martynę, studentkę V roku medycyny na ŚUM-ie w Katowicach.

Jestem mamą i ponieważ obecny stan zdrowia córki na to nie pozwala piszę w jej imieniu. Cały nasz świat stanął w miejscu w listopadzie 2015 roku, dwa dni po 24 urodzinach Martynki. Bolesna, szokująca diagnoza po tomografii komputerowej głowy: złośliwy guz mózgu. Wcześniej od miesiąca Martynce dokuczały bóle głowy: uporczywe, powtarzające się i powracające ze zdwojoną siłą.

Może zatoki, może stres… pomyślałyśmy. Niestety nie. Badania okazały się okrutne dla nas. Zaczęła się droga przez mękę… szukanie pomocy gdziekolwiek. W Sosnowcu od znanego profesora dowiedziałyśmy się, że guz jest nieoperacyjny, a wykonana biopsja tylko skomplikowała sprawę i pogorszyła stan.

Zaczęła się walka o każdy dzień. Martynka żyje. Jest po 6 tygodniowym pobycie w szpitalu w Gliwicach, w trakcie którego objęta była radioterapią i otrzymywała farmakologiczną chemię.

Zniosła to dobrze. Zawsze była dzielna, ambitna, zdyscyplinowana…
i bardzo, bardzo kochana.

Od dziecka super przedszkolak, celująca uczennica, laureatka konkursów, wiele lat tańczyła w zespole. Jej pasją są podróże. Autostopem zwiedziła całą Europę. Podróżowała po Japonii. Pół roku przed diagnozą odwiedziła wraz ze mną Paryż. To ona zorganizowała ten “babski wypad” z okazji 8 marca. Cudowna, kochana córka.
Zawsze odważna, energiczna, bystra i obdarzona doskonałą pamięcią…
no cóż.

Teraz jej sytuacja jest diametralnie inna, ale się nie poddajemy. Przed nami długa droga i ogromna walka. Jesteśmy przed konsultacjami w Warszawie, Lublinie, Berlinie, Heidelbergu, Londynie, USA. Poruszę niebo i ziemię aby Martynka mogła wrócić do swojego tak nagle pozostawionego życia: do nauki, do przyjaciół, do koleżanek i kolegów.
Wiem, że wszyscy na nią czekają, czekają na jej powrót.

Jestem pewna, że będzie wspaniałym lekarzem. Musimy tylko o to trochę powalczyć.
Z Waszą pomocą to się uda!
Na pewno!

Proszę w swoim i jej imieniu o wsparcie finansowe. Liczy się każda wpłata na leczenie. O postępach będę na bieżąco informowała.

Dziękuję z góry za każde wsparcie… finansowe i duchowe również.
Będziemy wdzięczne…

Martyna z mamą

 

Dziennik

Mija dzień za dniem ... i bardzo dobrze. U nas jest stabilnie. Martyna ma od jakiegoś czasu włączone leczenie medyczną marihuaną. Nie chcę na razie wypowiadać się w kwestii jej leczniczych właściwości bo czas brania jest zbyt krótki, ale jedno mogę stwierdzić: ból głowy ustąpił jak ręką odjął! Wcześniej Martyna od czasu do czasu uskarżała się na ból głowy..., a to z przodu, a to z tyłu. Były momenty, że bolała ją głowa codziennie i to od samego rana. Ja jako przeciwniczka tego co sztuczne czyli chemicznych leków również postanowiłam nie faszerować ją dodatkowo tabletkami tylko wydzierżawić koncentrator tlenu. Kochani, decyzja bardzo dobra. Martyna siedziała sobie z wąsami pod tlenem po kilka godzin dziennie. Wiadomo, że komórki w środowisku dotlenionym umierają jak i w środowisku zasadowym więc wszystko jasne. Do tego doszedł olej CBD i koncentrator stracił swoją poprzednią popularność i stał coraz częściej nie używany. Skończyła się dzierżawa i skończył się ból głowy :-)

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku Wam życzymy:-). Piszę dopiero teraz bo sytuacja i stan zdrowia Martyny musiał się ustabilizować. Wiecie o tym, że lekarzem prowadzącym jest Profesor Vogel z Berlina, a tu w Polsce takiego zaufanego lekarza nie mamy. Chodzi mi o neurochirurga. Nie potrafię tu nikomu w Polsce zaufać choć szczerze próbowałam. Dlatego musimy radzić sobie sami. Martyna przeszła 10- dniową detoksykację i przeszła całkowicie na surową dietę. Doszła próba zejścia ze sterydów i niestety przedobrzyłam. Za szybko to nastąpiło i Martyna 3 dni spędziła pod monitorem. Bardzo się martwiłam przed rezonansem. Co pokaże badanie? Co tam się dzieje? I okazało się, że jest dobrze:-) ... wręcz coraz lepiej, ale to nie koniec naszej drogi do zdrowia. Badanie badaniem, ale ja jako matka patrzę na nią codziennie i ważny dla mnie jest jej stan. A on jest stabilny. Wczoraj skończyła czytać jedną książkę i zaczęła czytać drugą:-)... prawda, że to cieszy?! Mnie baaardzo!

Moi Kochani... Bardzo wszystkim dziękujemy za 1%!!! Pieniążki wpłynęły pod koniec października:-) Na pewno się przydadzą! Chociaż chciałabym napisać, że NIE;-) Z tą chorobą niestety nigdy nic nie wiadomo:-( Raz jest lepiej, a raz gorzej, a znaczenie ma dosłownie wszystko: pogoda, jedzenie, przeżycia itp. Tydzień temu byliśmy w Berlinie na konsultacjach u Profesora. Cudowny, ciepły, wielki, a zarazem skromny człowiek:-) wpatrzona jestem w niego jak w obrazek:-))) Martyna była z nami i odegrała rolę tłumacza. Poradziła sobie świetnie choć pominęła kwestię ćwiczenia pamięci;-) Profesor pogłaskał ją po ramieniu i stwierdził, że jest jego ulubioną pacjentką!!! Wycofał jedne tabletki (Jarsin) ponieważ od jakiegoś czasu miała problemy z ich połykaniem. Czyli nie jest tak źle skoro tak zadecydował, a Martyna odżyła bo miała ich już serdecznie dosyć. Dzisiaj są moje urodziny więc zrobiłyśmy sobie babski wypad do Rybnika: na lody (to ja), na kawę (też tylko ja), do kina (to Martyna, dla mnie za głośno i nie ten film), bar sałatkowy (a to już razem bo duuużo zieleniny). Było super!!! Po powrocie Martynę rozbolała głowa:-( i tak to właśnie wygląda:-( Jutro będzie lepiej bo innej wersji nie przewidujemy;-)

I już mamy jesień. Czas płynie nieubłaganie a ja się z tego bardzo cieszę bo Martyna teraz w pełni z tego czasu korzysta. Był problem z wychodzeniem z domu. Zastanawiałam się jak temu zaradzić i wymyśliłam , aby wyjechać np w góry na parę dni. To był strzał w dziesiątkę. Były spacery z psem , wyjazd do kina i wyjście na basen. Martyna uczestniczyła w zajęciach aqua aerobicu i namawia mnie abyśmy to kontynuowały u nas na miejscu. Aż trudno uwierzyć w to wszystko po tym co przeszła...Lekarstwa są bardzo drogie a droga do Berlina , wizyta u Profesora i do tego profesjonalny tłumacz również kosztuje. Pieniądze cały czas są potrzebne bo nie wiemy ile nasza walka potrwa . Martyna nie jest jeszcze uznana za zdrową , ale Profesor Vogel nasz " Anioł Stróż " twierdzi , że to kwestia czasu :-) I tego Kochani będziemy się trzymać ! Swoją drogą tragiczne jest to , że we własnym kraju nie otrzymałyśmy pomocy , Martyna żyje bo ludzie dobrego serca zareagowali. Tego się nigdy nie zapomni. Całe moje życie zawodowe a jest to blisko 30 lat , płaciłam składki na NFZ i teraz moja córka z tego nie może skorzystać . Pytam się więc gdzie są te pieniądze ?! Jak starałam się w NFZ o sfinansowanie operacji za granicą to mnie wręcz wyśmiano. " Służbo zdrowia " - obudź się !!!

Moi Drodzy ! Moja Martyna coraz częściej się uśmiecha ! To uważam za fantastyczną wiadomość! Nic ją nie boli , dopisuje apetyt...ten na życie szczególnie :-). Od dwóch tygodni obserwuję pozytywne zmiany...w ruch poszła komórka ( np quizwanie ) i komputer ( na razie gry ). Nie macie pojęcia jak to cieszy! Gorzej ze spacerami i ogólną aktywnością fizyczną , ale to jeszcze przed nami . Wiedziałam i czułam , że będzie dobrze a w piątek Profesor i badanie MRI tylko to potwierdziło :-).

http://kobieta.onet.pl/zdrowie/walczy-o-swoje-zycie-by-pomagac-innym-dzieki-wam-ma-szanse-wygrac-te-walke/0hjnwm
Moi Kochani...to najnowszy artykuł o Martynie . Ukazał się dzisiaj na ONET.PL.
Tak od siebie dodam , że wróciłyśmy z krótkiego wypoczynku. Byłyśmy na łonie natury czyli wakacje pod gruszą :)
Martyna ma ćwiczyć oddychanie przy pomocy specjalnego urządzenia , które otrzymałyśmy w klinice w Berlinie. Brzmi skomplikowanie , ale tak nie jest. Oddech jest bardzo ważny bo następuje dotlenienie organizmu a komórki rakowe nie znoszą tlenu. A tak poza tym Martyna okupuje swoją komórkę...w tym sensie , że gra sobie często . Tego wcześniej nie było. Unikała urządzeń elektronicznych jak ognia. Czyżby nowy lek działał ? Panie Boże spraw żeby tak było...

Moi Drodzy. Dawno nic tu nie pisałam, a wiem , że czekacie na informacje o Martynie. Otóż w piątek byliśmy w Berlinie na kontroli.
Drogę zniosła bardzo źle: wymioty i ból głowy. Na miejscu otrzymaliśmy pomoc. Droga powrotna również fatalna : w burzy , w ścianie deszczu i po płytach. Koszmar. Na szczęście Martyna drogę powrotną przespała , była wykończona. Nie spodziewałam się , że tak fatalnie to zniesie. Dostała dodatkowe lekarstwa więc się domyślacie , że idealnie nie jest. Za 6 tygodni następna kontrola. Chyba pojadę już sama

Moi Kochani !!! Tyle ciepłych słów płynie z różnych stron do nas...i cały czas jestem pod nieustannym WASZYM wrażeniem ! Tylu ludzi nas wspiera , podtrzymuje na duchu i życzy szybkiego powrotu do zdrowia ! Operacja Martyny przebiegła wbrew pewnym przewidywaniom wg planu Profesora czyli wzorcowo! Trwała 4,5 godziny i już po 6 siedziałam przy niej na OIOM-e. Martyna od razu była w pełnym kontakcie i całkowicie sprawna ruchowo. Na następny dzień praktycznie sama wstawała podłączona jeszcze do aparatury. Profesor osobiście ją doglądał i zmieniał opatrunki zadowolony z efektów. Guz został usunięty w całości co było wręcz niemożliwe przy takim jego położeniu. Byłyśmy otoczone profesjonalną opieką pod każdym względem. Martyna z dnia na dzień czuje się coraz lepiej i jest w bardzo dobrym stanie jak na tak poważną i skomplikowaną operację. Dużo odpoczywa co jest zrozumiałe bo operacja należała do tych najtrudniejszych. Kochani , gdyby nie WY to nie byłoby tych słów , które pisze. Nie wiem co by było. A tak dostałam jednak ten prezent od niej na Dzień Matki. Powiedziałam jej przed salą operacyjną , że innego nie chcę i dotrzymała słowa...jak to zwykle zresztą ona.

Moi Kochani !!! Czekalam do ostatniego momentu , aby miec juz pewnosc na 100 %. Teraz juz moge napisac Wam , ze operacja sie POWIODLA !!! Martyna jest w pelnym kontakcie i juz od dzisiaj sama wstaje. Jestem przeszczesliwa !! Przykurcz prawej reki zniknal ! A mowili nam , ze tego zrobic sie nie da i ze komplikacje sa prawie pewne ( calkowity paraliz i stopniowa utrata wzroku ). Co wy na to panowie - polscy naurochirurdzy ? Jednak mozna !!! Nazwe to po imieniu - to Cud Boski , to ON kierowal rekami Profesora Vogla , neurochirurga z Meoclinic w Berlinie. Dziekuje Profesorze i dziekuje WSZYSTKIM , ktorzy w jakikolwiek sposob przyczynili sie do Naszego Szczescia ! Jak nic sie nie zmieni (nie przewidujemy takiej wersji !) to wracamy do domu za tydzien. Pozdrawiam WAS moi Drodzy z Berlina...gdzie wszystko sie od nowa zaczyna ! Jeszcze raz Wam dziekuje...wdzieczna mama Martyny.

Przelewy wykonane ! Czekam jeszcze na potwierdzenie i możemy się powolutku pakować. Czytałam na stronie opinie n/t kliniki do której jedziemy ( Meoclinic Berlin ) i są w większości pozytywne. Bardzo bym chciała napisać o samych plusach naszego tam pobytu. Mam nadzieję , że tak będzie. Martyna jest podbudowana psychicznie a stan jej jest stabilny. I to kochani jest najważniejsze !

BRAWO WY!!! Cel osiągnięty!!! Dzięki WAM KOCHANI udało się zebrać pieniądze z nawiązką. Wystarczy nie tylko na operację w MEOCLINIC w Berlinie, ale również na transport sanitarny, rehabilitację, drogie leki sprowadzane ze Stanów. 26 maja to Święto Bożego Ciała! Wszystko się pomyślnie skończy i głęboko w to wierzymy! Wczoraj wybierałam karetkę, którą będzie transportowana Martyna do Berlina. Pojedzie najlepszą! Dzięki WAM! Serce rośnie a wiara w człowieka wraca.

Wpłaca i wie o zbiórce coraz więcej ludzi i to z całej Polski. Czuję w obowiązku wobec nich przypomnieć na co zbieramy i do kiedy. Po odmowie w Polsce operacji złośliwego guza lewego wzgórza ( III na IV stopnie złośliwości ) mojej córki zaczęłam szukać pomocy poza granicami kraju. W naszym kraju dostęp do lekarza specjalisty neurochirurga graniczy z cudem. Na prywatną wizytę w Warszawie miałam czekać do listopada! My nie mieliśmy tyle czasu! Po pierwszej odmowie i konsultacjach telefonicznych ruszyliśmy poza granice kraju bo stan Martyny z dnia na dzień się pogarszał. Polscy lekarze onkolodzy twierdzili, że nie ma co się spieszyć, że te guzy tak szybko nie rosną (co za brak kompetencji i podstawowej wiedzy!!!)
Wyznaczyli termin MRI na 2 czerwca mówiąc, że to rozsądny termin badania kontrolnego (leczenie szpitalne skończyło się w marcu). Po tym jak Martyna przewróciła się postanowiłam nie czekać ani chwili dłużej. Szybki telefon do kliniki w Berlinie i umówiona wizyta za 2 dni. Szok! Tak szybko?! Można?! Można!!! Pojechałam. Konsultacja u profesora Vogla, rzeczowa, konkretna, merytoryczna. Podejmie się operacji bez zbędnych słów. Łzy zalały mi gardło...jest szansa, nadzieja, której w Polsce nikt nie dał! Stwierdził też, że nie ma ani chwili, że operację trzeba wykonać natychmiast bo tego typu guzy z takim stopniem złośliwości rosną szybko... do czerwca córka może nie doczekać. Wyznaczył pierwszy wolny termin operacji na 26 maja. Przesłano kosztorys i stąd tak szybka akcja zbiórki. Mogłabym pisać i pisać n/t stanu polskiej Służby Zdrowia z punktu widzenia pacjenta czy jego rodziny. Wszystko jest do zmiany włącznie z nazwą, która brzmi w naszych realiach niedorzecznie, wręcz jak czarny humor. Obyśmy zdrowi byli kochani w naszym pięknym kraju.

Kochani! Brak mi słów żeby opisać to co widzę tu na stronie Fundacji... a widzę chyba dobrze. Jesteście tak wielkiego serca! Mamy ponad 86 000 zł! Teraz już wiem, że pojedziemy do Berlina. Mimo, że jeszcze trochę brakuje. A tak się bałam jeszcze parę dni temu, że brak pieniędzy przekreśli nam drogę i szansę na szczęśliwy finał. Widzę, że nazbieramy...na pewno! Dziękuję, dziękuję w imieniu Martyny. A ona mało mówi i tylko się uśmiecha....

Kochani!!! Operacja nie może być przełożona. Nie wolno wręcz tego robić! Martyna ma w tej chwili zwiększoną dawkę leku przeciw obrzękowego i czekamy... czekamy i zbieramy wszędzie gdzie się da!!!
Dziękujemy za dotychczasowe serce i wpłaty!

Kochani!!! Machina Wielkiego Serca ruszyła!!! To znaczy mam nadzieję się rozpędza!!! Są wpłaty nawet te troszkę mniejsze, różne, ale SĄ!!!
Zegar tyka i tyka, a my nie mamy jeszcze nawet połowy kwoty . Wpłacajcie proszę i dajcie nam nadzieję na pozytywny finał.

Moi Drodzy! Jest kierunek, w którym będziemy w najbliższym czasie podążać! Ten kierunek to klinika w Berlinie i wybitny Profesor, który podejmie się operacji Martyny. Koszt to 120 000 zł. Musimy uzbierać pieniądze do 26 maja. Zostało niewiele czasu, ale jestem przekonana, że uda nam się z Waszą pomocą! Dajcie szansę Martynie, aby mogła odwdzięczyć się Wam w przyszłości już jako lekarz.

Wypłaty (suma: 116189.27 zł)

Zebrane środki zostały wykorzystane na następujące wydatki:

07.09.2018 - 2050.00 zł
- kategoria wydatków: inne

12.07.2018 - 78.50 zł
- kategoria wydatków: inne, środki farmakologiczne

22.12.2017 - 1349.98 zł
- kategoria wydatków: badania diagnostyczne, środki farmakologiczne, konsultacje medyczne, inne

20.12.2017 - 440.57 zł
- kategoria wydatków: usługi transportu chorego na badania, rehabilitację, terapię - do i z ośrodka medycznego

28.08.2017 - € 3372.50
- kategoria wydatków: inne

25.08.2017 - 436.28 zł
- kategoria wydatków: usługi transportu chorego na badania, rehabilitację, terapię - do i z ośrodka medycznego

25.08.2017 - 2934.43 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne, konsultacje medyczne, inne

25.08.2017 - € 1337.04
- kategoria wydatków: konsultacje medyczne, środki farmakologiczne, inne

03.04.2017 - 8569.10 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne, badania diagnostyczne, inne

03.04.2017 - 782.94 zł
- kategoria wydatków: usługi transportu chorego na badania, rehabilitację, terapię - do i z ośrodka medycznego

03.04.2017 - € 616.35
- kategoria wydatków: konsultacje medyczne, środki farmakologiczne, inne

22.12.2016 - 740.69 zł
- kategoria wydatków: usługi transportu chorego na badania, rehabilitację, terapię - do i z ośrodka medycznego

22.12.2016 - 1290.95 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne, konsultacje medyczne, inne

22.12.2016 - € 1783.29
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne, konsultacje medyczne, inne

19.10.2016 - 736.67 zł
- kategoria wydatków: usługi transportu chorego na badania, rehabilitację, terapię - do i z ośrodka medycznego

19.10.2016 - 1308.85 zł
- kategoria wydatków: konsultacje medyczne, środki farmakologiczne, badania diagnostyczne

19.10.2016 - € 2635.43
- kategoria wydatków: inne, konsultacje medyczne, środki farmakologiczne

20.07.2016 - € 1668.33
- kategoria wydatków: inne, konsultacje medyczne, środki farmakologiczne

22.07.2016 - 1201.19 zł
- kategoria wydatków: usługi transportu chorego na badania, rehabilitację, terapię - do i z ośrodka medycznego

19.05.2016 - 37906.12 zł

20.07.2016 - 6540.00 zł
- kategoria wydatków: konsultacje medyczne, inne, usługi transportu chorego na badania, rehabilitację, terapię - do i z ośrodka medycznego, badania diagnostyczne

Wspierający

Największe darowizny

Anonimowy 1 rok temu 12673 zł

Anonimowy 1 rok temu 9979 zł

Anonimowy 2 lata temu 4182 zł

Anonimowy 11 miesięcy temu 3736 zł

Anonimowy 2 lata temu 2010 zł

Anonimowy 2 lata temu 2003 zł

Anonimowy 2 lata temu 2000 zł

Anonimowy 2 lata temu 1556 zł

Anonimowy 2 lata temu 1385 zł

Anonimowy 2 lata temu 1110 zł

Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem