Mirosław Janiszewski

Mirosław Janiszewski, Świnoujscie

Numer skarbonki: 110465
Dzisiaj wiem, że każdy dzień należy brać całymi garściami.
zebrano:
22 581 zł
16%
cel zbiórki:
140 000 zł

Historia

Moja „przygoda” z chorobą rozpoczęła się w 2007 roku, kiedy to zdiagnozowano u mnie niedrobnokomórkowego raka płuc. W marcu 2007 roku usunięto mi część płuca. Po operacji miałem 5 lat spokoju.

Czerwiec 2012 roku nie był dla mnie radosny, ponieważ nastąpił nawrót choroby. Od tego czasu przeszedłem 4 chemioterapie oraz program lekowy z trzykrotnym nawrotem choroby. Po czwartej chemioterapii choroba pozostała w płucach.

Lekarz prowadzący zaproponował mi zastosowanie leku afatynib, który jest dostępny w aptece, lecz nie jest ujęty jako lek refundowany. Po 35-dniowej kuracji lekarz prowadzący stwierdził ogromny postęp w leczeniu. Dlatego też, zalecił dalsze leczenie. I tu zaczynają się schody.

Jedno opakowanie leku (28 tabletek) kosztuje zawrotną cenę 12,5 tysięcy zł, a powinienem go brać codziennie bez ograniczenia czasowego. Dlatego potrzebuję około 140 000 zł rocznie. Do czasu, kiedy ewentualnie cena leku się zmniejszy albo kiedy zostanie ujęty jako lek refundowany przez NFZ. Niemniej jednak każda kwota będzie dla mnie zbawieniem.

Mam 55 lat. Jestem pogodnym, lekko rubasznym, radosnym facetem i nie załamuję się chorobą mimo jej progresji i przeciwności machiny biurokratycznej.

Jestem szczęśliwym ojcem dwóch synów: Błażeja 23 lata i Mateusza 26 lat. Starszy syn studiuje na Akademii Morskiej w Szczecinie. Wraz z synami mamy wspólne hobby a mianowicie wędkarstwo. Razem jeździmy na ryby, co sprawia nam mnóstwo radości. Spełniam się wędkarsko. W 2016 roku złapałem 16 kg. dorsza. Liczę, że w tym roku złapię jeszcze większą sztukę. A w przyszłym jeszcze większą.

Kiedy dowiedziałem się o chorobie, pomyślałem sobie „Masz 45 lat a cały twój świat legł w gruzach. Dlaczego to ja?”. Tak można opisać najkrócej jak się czułem i jak się odnajdowałem w rzeczywistości. Po uspokojeniu emocji najtrudniej było to przekazać najbliższym.

Jeszcze trudniej było powiedzieć po 5 latach od zachorowania, iż nastąpił nawrót choroby. Nie ukrywam, iż wtedy też była złość i żal do całego świata.

Kiedy spotkałem się po raz pierwszy w 2012 roku z dr Piotrem Serwatowskim, Ordynatorem oddziału onkologii i chemioterapii szpitala w Szczecinie-Zdunowo wiedziałem, że będzie tylko dobrze. To dzięki niemu i personelowi oddziału szpitala poczułem siłę do walki z chorobą.

Dzisiaj po 10 latach moje motto brzmi „Życie składa się z samych straconych okazji.”. Dlatego też, cieszę się każdą chwilą życia. Dzisiaj wiem, że każdy dzień należy brać całymi garściami. Kochać ludzi, a w szczególności swoich bliskich, którzy z nami na równi przechodzą chorobę.

Należy rozmawiać z wszystkimi o chorobie, nie należy jej tłamsić czy ukrywać w sobie - to tylko pomaga rakowi w jego rozwoju. Rak to nie wyrok to tylko choroba, na którą chorują miliony. Ale potrzebujemy pomocy od Was, ponieważ państwo nie jest w stanie nam pomóc.

Darowizny na rzecz leczenia Mirosława można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Wspomóż" w niebieskim prostokącie.

Dziennik

Dziękuję z całego serca wszystkim darczyńcom którzy dokonali wpłat na moje konto. Liczę na to że udami się zebrać potrzebną kwotę na leczenie. Po ostatniej kontrolnej wizycie u lekarza jestem pełen optymizmu co do dalszego przebiegu leczenia.

Wypłaty (suma: 7000 zł)

Zebrane środki zostały wykorzystane na następujące wydatki:

23.02.2018 - 7000.00 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

Wspierający

Najnowsze darowizny

Anonimowy 4 miesiące temu 16 zł

Anonimowy 4 miesiące temu 106 zł

Anonimowy 4 miesiące temu 309 zł

Anonimowy 4 miesiące temu 66 zł

Anonimowy 4 miesiące temu 76 zł

Anonimowy 4 miesiące temu 7 zł

Anonimowy 4 miesiące temu 96 zł

Anonimowy 4 miesiące temu 51 zł

Anonimowy 4 miesiące temu 94 zł

Anonimowy 4 miesiące temu 47 zł

Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem