Mirosław Turowski

Mirosław Turowski, Niemce

Numer skarbonki: 110869
Zbieram pieniądze na to, abym mógł się dalej leczyć.
zebrano:
9 473 zł
78%
cel zbiórki:
12 000 zł

Historia

Nazywam się Mirek Turowski. W lipcu 2018 roku dowiedziałem się, że mam drobnokomórkowy nowotwór płuc (złośliwy), oskrzeli i węzłów chłonnych.

Pierwszą reakcją na tę wiadomość była myśl o usunięciu płuca, niestety lekarze stwierdzili, że jest to przypadek nieoperacyjny. Strach, który wstrząsnął mną i moją rodziną znają tylko te osoby, które przez to przeszły. W pierwszych dniach po diagnozie moje dzieci zaczęły podejmować działania w celu dalszej diagnostyki oraz ustalenia planu leczenia. Ja, jak i moja żona nie mogliśmy zebrać myśli. Lekarze zalecali chemioterapię, ale zgłębiając wiedzę na temat chemioterapii oraz pamiętając przypadki znajomych, którym chemioterapia wyniszczyła organizm, postanowiłem w porozumieniu z rodziną, że musimy przygotować mnie do takiego wysiłku.

Zabrakło czasu aby wzmocnić organizm oraz wyleczyć resztę moich dolegliwości, czułem się tak źle (od kaszlu nie mogłem złapać tchu), że był to ostatni moment, aby podjąć chemioterapię. Szczęście mi dopisało i dzieci umówiły mnie do Europejskiego Ośrodka Zdrowia w Otwocku, gdzie zostałem przyjęty na oddział i po badaniach podano pierwszą chemioterapię. W Ośrodku zajęto się mną bardzo dobrze i poczułem się lepiej. Teraz po pierwszej chemioterapii znowu jestem w domu i przyszedł czas na rozważenie co dalej. Plan pomogła ułożyć cała rodzina oraz lekarze. Pomiędzy podawaniem chemioterapii musimy zająć się również moim sercem (jestem 3 lata po zawale), wątrobą i nerkami, które są bardzo obciążone w trakcie walki z rakiem. Lekarze dbają również o to abym mógł jak najlepiej funkcjonować podczas terapii.

Niecały rok po diagnozie przychodzi zmierzyć się z następną trudną walką- przerzuty. Przerzuty, zaatakowały węzły chłonne szyi z obydwu stron. Walczę dalej i nie chcę się poddawać pomimo iż ta walka jest coraz trudniejsza, mam coraz mniej siły. Motywacji jednak mi nie brakuje, abym mógł dbać o dobre wyniki krwi dzięki którym będę się kwalifikował do chemio i radioterapii, które aktualnie mam w planie i które hamują rozwój nowotworu potrzebuję wielu specjalistycznych i kosztownych leków

Jest tylko jeden problem, którym są finanse. Wraz z żoną hodujemy kury, niestety przez mój stan zdrowia nie możemy prowadzić dalszej hodowli na taką skalę jak wcześniej, ponieważ nie jestem w stanie pracować na równi z żoną, a nie wiem co będzie dalej. Dlatego też zgłosiłem się do Fundacji Alivia, aby mieć środki na dalsze leczenie, które zaplanowaliśmy. Dzięki pieniądzom z Fundacji będę mógł dbać o to, aby chemioterapia trafiała w nowotwór, który chcemy zwalczyć, a reszta organizmu była nadal zdrowa i abym mógł podejmować dalsze chemioterapie. Chcę się leczyć, bo mam dla kogo: dla żony, trójki dzieci i czwórki wnuków, które ciągle mnie odwiedzają. Chcę, aby tak zostało, aby mogły mnie odwiedzać jeszcze przez długi czas.

Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij na przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

Galeria

Dziennik

Nowotwór nie śpi, nigdy nie śpi... W listopadzie 2019 roku, po kliku bardzo wycieńczających mój organizm chemioterapiach, niestety mało efektywnych, byłem w bardzo złym stanie. Przerzuty na węzłach chłonnych szyi były tak duże, że nie mogłem już chodzić, ponieważ naciskały na tętnice i traciłem przytomność. Byłem przykuty do łóżka już miesiąc. Chemioterapia nie zmniejszała masy guza, dlatego też rozpocząłem radioterapię. Na szczęście naświetlania dawały widoczne efekty - zmniejszenie masy guzów, co oznaczało, że mogę ponownie zacząć chodzić. Było to bardzo trudne, ale wiedziałem, że od tego zależy dalsze leczenie, dlatego też chodziłem, początkowo z pomocą dwóch kul, później jednej, aby w końcu móc poruszać się znowu samodzielnie.
Pod koniec stycznia robiąc kontrolne badanie tomografem, dowiedziałem się, że są przerzuty na wątrobie... Nadszedł czas na rozpoczęcie kolejnej walki, chociaż te poprzednie też się jeszcze nie skończyły. Po przyjęciu pierwszej dawki chemioterapii trafiłem do szpitala. Mój organizm nie ma już siły na taką walkę. Dzięki cierpliwości, wierze we własne siły, chęci życia i cieszenia się tym co jest oraz lekarzom udało się doprowadzić mój organizm do lepszego stanu. Czekam teraz na kolejny tomograf i brachyterapię.

Wypłaty (suma: 9382.09 zł)

Zebrane środki zostały wykorzystane na następujące wydatki:

07.11.2019 - 290.63 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

29.10.2019 - 658.83 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

29.10.2019 - 3670.00 zł
- kategoria wydatków: inne

21.10.2019 - 707.68 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

21.10.2019 - 2654.95 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne, konsultacje medyczne

07.11.2018 - 1400.00 zł
- kategoria wydatków: konsultacje medyczne

Do dyspozycji podopiecznego pozostało: 91,58 zł

Wspierający

Największe darowizny

Anonimowy 8 miesięcy temu 5621 zł

Anonimowy 8 miesięcy temu 1384 zł

Jacek Solka Solka 1 rok temu 1000 zł

Anonimowy 8 miesięcy temu 500 zł

Najnowsze darowizny

Anonimowy 7 miesięcy temu 100 zł

Anonimowy 8 miesięcy temu 392 zł

Anonimowy 8 miesięcy temu 387 zł

Anonimowy 9 miesięcy temu 100 zł

Robert Gamibrodzki 1 rok temu 100 zł

Anonimowy 1 rok temu 100 zł

Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem