Olga Białacka

Olga Białacka, Kielce

Numer skarbonki: 110267

Olga jest pogodna i pracowita. Wierzy, że wygra z rakiem, ale potrzebuje pomocy.

zebrano:
6 653 zł
2%
cel zbiórki:
320 000 zł

Historia

Mam na imię Olga. Od czterech lat walczę z rakiem piersi. Choroba dopadła mnie w okresie, gdy niczego się nie spodziewałam. Z resztą - dlaczego miałabym się spodziewać (teraz wiem, że to mrzonki). Byłam bez obciążeń genetycznych (ktoś w końcu musi przetrzeć szlak w rodzinie;-), zdrowy styl życia, sport, zrównoważona dieta, zero używek –byłam pewna, że mnie rak nie dotyczy.

Po grypie, która dość długo się ciągnęła wyczułam guzek w lewej piersi, zaś pod pachą pobolewały mnie węzły chłonne.

Szybko udałam się do onkologa, który po zrobieniu mammografii i USG stwierdził, że nie ma niczego niepokojącego i za pół roku mam przyjść do kontroli. Jednakże po ok. dwóch miesiącach guz w piersi bardzo się powiększył i zaczął boleć. Tym razem udałam się do kolejnego onkologa, który po obejrzeniu mnie spytał czemu tak późno przychodzę?

Od tego momentu wszystko potoczyło się szybko i bez taryfy ulgowej. Zawsze lubiłam mocne wrażenia, ale to przekraczało moje możliwości. Radykalna mastektomia i hardcorowy wynik histopatologiczny utwierdziły mnie w przekonaniu, że sielanka w jakiej żyłam do tej pory się skończyła. Trzeba było więc pozbierać się i stanąć do walki.

Sześć miesięcy agresywnej chemioterapii. Potem mała przerwa na operację usunięcia węzłów chłonnych z przeciwległej pachy i powrót do pracy, który zbiegł się z naświetlaniami. Uważałam (i nadal tak uważam), że chorowanie w domu jest trudniejsze niż na zewnątrz, z ludźmi. Zwłaszcza gdy lubi się swoją pracę, są w niej fajni ludzie i panuje przyjazna atmosfera.

Minęły dwa miesiące i niestety pojawił się nawrót choroby. Znowu sześć miesięcy chemioterapii, na którą co trzy tygodnie, w czwartki zaczęłam jeździć do oddalonego o 400 km miasta. Dwa dni wolnego i w poniedziałki byłam w pracy. A co – ja nie dam rady:-) Po tej chemii kolejna mastektomia i naświetlania. Tym razem choroba odpuściła na pięć miesięcy. Co wcale nie znaczyło, że odpuściłam co trzytygodniowe jazdy 800 km na podanie dożylne leków i pracę zawodową.

Jestem osobą pogodną, pracowitą i konsekwentną. Zawsze musiałam liczyć tylko na siebie. Mąż żołnierz-misjonarz wiecznie był w rozjazdach. Wielokrotnie był w Iraku, Afganistanie i innych zapalnych strefach świata. Tak decydowaliśmy wspólnie, że to nasze poświęcenie na lepszą przyszłość dla synów. Ja w tym czasie wychowywałam dzieci, pracowałam, kończyłam studia, jedne, drugie, różne szkolenia i kursy. Starałam się rozwijać, robić coś dla siebie. Cudowne jest to, że mam ogromne wsparcie w synach oraz mężu. Starszy poszedł w ślady taty. Skończył Wojskową Akademię Techniczną i pracuje na lotnisku w Poznaniu. Młodszy syn również marzy o szkole oficerskiej. Póki co, czekamy na wyniki maturalne i egzaminy na studia. Tak bardzo chciałabym tego doczekać…

Wierzę, że trzeba próbować nawet po raz setny, nawet jak na chwilę się upada trzeba wstać, strzepnąć z siebie czarny pył rezygnacji i niewiary. Wówczas ponownie dostrzegamy intensywne barwy życia i kolejny raz chcemy zawalczyć. Bo warto!

Teraz ostatnio, w listopadzie 2017 ponownie okazało się, że choroba jest nieubłagana. Rozpoczęłam znowu cykl chemii, która jest refundowana przez NFZ, jednak nikłe są szanse aby pomogła ona zwalczyć komórki nowotworowe. Chemioterapia niszczy jednak mnie i moje pozytywne nastawienie do życia.Coraz ciężej znoszę każde podanie, potrzebuję chociaż tygodnia aby jakoś funkcjonować na co dzień. Aktualnie, lek który pomógłby mi przedłużyć życie jest dla mnie finansowo nieosiągalny. Jednorazowa dawka TDM1 to 16 000 zł. Takich podań musiałoby być chociaż 20 co trzy tygodnie. Tak więc kwota 320 000 zł jest poza moimi  możliwościami!  Również co trzytygodniowe dojazdy do szpitala, które kontynuuję od ponad czterech lat wyczerpały mój budżet. Aktualnie już nie pracuję, jestem na rencie.

Proszę o wsparcie wszystkich ludzi dobrej woli, tych co widzą sens w pomaganiu innym. Dziękuję.

Darowizny na rzecz leczenia Olgi można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Wspomóż" w niebieskim prostokącie.

Dziennik

Wszystkim, którzy o mnie pamiętają, wspierają mnie bardzo serdecznie dziękuję. Wierzę, że okazane dobro powróci!

Wypłaty (suma: 6232.45 zł)

Zebrane środki zostały wykorzystane na następujące wydatki:

01.12.2017 - 4840.09 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne, inne

11.01.2017 - 1392.36 zł
- kategoria wydatków: inne, badania diagnostyczne, środki farmakologiczne, konsultacje medyczne

Wspierający

Najnowsze darowizny

Anonimowy 1 miesiąc temu 50 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 8 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 26 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 6 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 19 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 27 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 10 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 6 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 23 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 18 zł