Piotr Mentlewicz

Piotr Mentlewicz, Brześć Kujawski

Numer skarbonki: 111503
Pomóżmy uratować tatę Michała, Kuby i Pawełka!
zebrano:
1 134 zł
3%
cel zbiórki:
30 000 zł

Historia

WITAM WAS KOCHANI!

Na początku chcę powiedzieć, że na pewno każdy z WAS choć raz w pewnym momencie życia pomyślał, że jego świat się zawalił, że może być już tylko gorzej. Pewnie wtedy czuliście przeogromny ból w sercu, smutek, strach a może nawet i złość.

Ja poczułem wszystkie te emocje w lipcu ubiegłego roku, kiedy zdiagnozowano u mnie ZŁOŚLIWEGO RAKA ŻOŁĄDKA z przerzutami na wątrobę. Wyzywałem wtedy w myśli, że życie jest niesprawiedliwe i zadawałem sobie pytanie, za co los mnie tak ukarał? Nie wiedziałem. Zdałem sobie jednak sprawę z tego, że trzeba szybko działać.

JESTEM PIOTREK i mam 42 lata. Dopiero co poczułem, że moje życie idzie we właściwym kierunku. Znalazłem partnerkę - Gosię, z którą wziąłem ślub i teraz jest moja wspaniałą żoną. Oprócz kochanej żony mam trzech synów. Rodzonego – Michała i Pawła i przybranego– Kubę. Najmłodszy – Pawełek – ma niecałe dwa latka. Urodził się rok przed moją diagnozą i sprawił, że poczułem się młodziej.

PRAGNĄŁEM WTEDY, aby zapewnić mojej rodzinie byt, w którym niczego by im nie brakowało. Choroba psuje mi plany na nowe życie. Chce odebrać mnie i mojej rodzinie nasze marzenia.
PRAGNĘ TERAZ zwalczyć chorobę do samego końca lub walczyć tak długo, jak los mi na to pozwoli, aby trwać przy mojej cudownej żonie, która sprawia, że jest mi lżej w obliczu choroby i przy dzieciach, które motywują mnie do walki.

SERCE PĘKA MI Z ŻALU, kiedy myślę, że nie będę mógł patrzeć na dorastających synów. Zarówno MICHAŁ oraz KUBA, jak i najmłodszy – PAWEŁEK potrzebują ojca. Tak bardzo chciałbym być przy nich na każdym etapie ich życia i wspierać w życiowych decyzjach. Póki co będę walczyć wspólnie z lekarzami. Obecnie jestem po 6-ściu chemioterapiach i wielu badaniach. Jednak ostatnie wyniki nie są zadowalające. Żołądek jest powiększony, wątroba z licznymi rozsianymi zmianami meta - zlewające się. Nerki z pojedynczymi torbielami.

Choroba postępuje, a ja potrzebuję wsparcia w dalszym leczeniu. Leczenie wiąże się z dojazdami na chemioterapie, konsultacjami, badaniami oraz wykupem leków. Wszystko to odbywa się w Bydgoszczy, ponad 100 km od mojego miejsca zamieszkania. Miesięczny koszt wynosi ok. 1000 zł. Brakuje mi już pieniędzy, aby dalej się leczyć. PROSZĘ POMÓŻCIE! Pomyślcie przede wszystkim o moich dzieciach i żonie. Nie chcę ich opuszczać, są dla mnie wszystkim, a ja jestem im potrzebny. Może WY sprawicie, że zwalczę RAKA.

Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

Galeria

Wspierający

Najnowsze darowizny

Anonimowy 2 tygodnie temu 50 zł

Anonimowy 2 tygodnie temu 20 zł

Anonimowy 2 tygodnie temu 50 zł

Anonimowy 2 tygodnie temu 5 zł

Anonimowy 3 tygodnie temu 100 zł

Anonimowy 3 tygodnie temu 50 zł

Anonimowy 3 tygodnie temu 5 zł

Anonimowy 3 tygodnie temu 5 zł

Anonimowy 3 tygodnie temu 20 zł

Anonimowy 3 tygodnie temu 5 zł

Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem