Łukasz Pomichter

Łukasz Pomichter, Augustów

Numer skarbonki: 110302

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Łukasz odszedł...

zebrano:
7 525 zł
37%
cel zbiórki:
20 000 zł

Historia

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Łukasz odszedł…

Składamy szczere wyrazy współczucia jego rodzinie i bliskim.

Zarząd Fundacji Alivia.

Skarbonka Łukasza została zamknięta. Prosimy nie przekazywać darowizn na ten cel. ………………………………………………………..***………………………………………………………….

Nazywam się Łukasz Pomichter, mam 24 lata i mieszkam w Augustowie.

Moim hobby i pasją jest sport, a w szczególności piłka nożna. Już od najmłodszych lat razem z bratem całymi dniami ganialiśmy za piłka. Mimo, iż dorosłem, pasja do piłki pozostała. Każdą wolną chwilę starałem się spędzać w sposób aktywny między innymi biorąc udział w Miejskiej Lidze Piłki Nożnej. Teraz mecze  oglądam jedynie w TV..., a zaczęło się od zwykłego bólu pleców.

Pani doktor leczyła mnie 3 tygodnie na korzonki, a jak mimo zastrzyków i leków przeciwbólowych nie czułem poprawy lecz wręcz odwrotnie czułem się coraz gorzej i ponownie się do niej zgłosiłem po pomoc i zwolnienie, bo nie dałem rady nic robić, stwierdziła, że symuluję i "że zna takich jak ja, którym nie chciało się uczyć a teraz liczą na zwolnienie lekarskie by wymigać się od pracy fizycznej". Jeszcze tego samego dnia trafiłem do szpitala z okropnym bólem placów, a tam odebrało mi nogi, zostałem sparaliżowany od pasa w dół... Zaczęły się badania - diagnoza: nowotwór -  nienasieniak przestrzeni zaotrzewnowej z przerzutami do płuc, wątroby, węzłów chłonnych oraz kości w tym guz, który  między innymi uciska rdzeń kręgowy na poziomie L2, powodujący wiotki niedowład kończyn.

Załamałem się, w głowie jedna myśl: "nowotwór" to ile mi zostało ? - przecież miesiąc temu brałem ślub, co teraz... co z żoną, co z synem, co z naszymi planami... czy to wszystko ma przekreślić śmierć? Dlaczego ja? Przecież jestem młody wysportowany, mam przecież tylko 24 lata?

Na szczęście lekarz wytłumaczył nam wszystko. Okazało się, że mam 60% szans na to, że wyjdę z tego na dobre. Mam dla kogo żyć, walczyć. Mam kochającą żonę, 3-letniego synka, wspaniałą rodzinę. Nie mogłem się poddać, przecież jeszcze wszystko przede mną, całe dorosłe życie, które tak niedawno rozpocząłem. Obecnie jestem w trakcie leczenia, chemioterapii, naświetleń... Nowotwór znika lecz nadal jestem sparaliżowany. Mam zapewnioną rehabilitację w szpitalu, ale 15 min dziennie to trochę za mało. Za miesiąc wracam do domu, mieszkam z rodziną w małym mieszkaniu na 3 piętrze, które nie jest przystosowane dla osoby na wózku. Jesteśmy młodą rodziną u progu życia. Dopiero rozpoczęliśmy pracę, żona jest stażystką, ja ciężko pracowałem za marne pieniądze - mimo pomocy rodziny, której niestety nie stać na stałe nas wspieranie jesteśmy w bardzo ciężkiej sytuacji finansowej.

Dlatego też mimo wielu oporów zmuszony jestem prosić wszystkich nam życzliwych i chcących pomóc o wsparcie.

Potrzebuję dofinansowania na rehabilitację, sprzęt ortopedyczny oraz dojazdy do Centrum Onkologii - Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie do Warszawy (250 km w jedną stronę), pod którego opieką się znajduję.

Mam nadzieję, że kiedy już w pełni wrócę do zdrowia, będę mógł robić wszystkie rzeczy, które wykonywałem z wielką pasją i zaangażowaniem przed zdiagnozowaniem u mnie nowotworu, z podwojoną siłą będę dzielić się szczęściem, radością i pozytywną energią ze wszystkimi wokół mnie – jeszcze bardziej niż do tej pory oraz, że zagram jeszcze kiedyś z synem w piłkę nożną!

 

My name is Luke Pomichter, I'm 24 years old and live in Augustow, Poland.
My hobby and passion is sport, particularly football. From an early age with my brother chased the ball all day. Although I grew a passion for football remains, every free moment I tried to hang in an active way, among others taking part in the Municipal League Football. Now only I watch matches on TV ... and it all started from a simple back pain.

The doctor had treated me three weeks to the roots, and how despite injections and painkillers did not feel improvement, but on the contrary I felt worse and again to the volunteered assistance and relief because I did not let the council do anything, stated that simulates and "that knows like me, who did not want to learn and now count on the sick to get out of physical work. " Later that same day, I came to the hospital with terrible pain squares, and there received my legs, I was paralyzed from the waist down ... began to study - diagnosis: cancer - retroperitoneal metastasis to the lungs, liver, lymph nodes and bones in this tumor, which among other things, compressing the spinal cord at L2, causing flaccid paralysis of the limbs.

I broke down, his head one thought: "cancer" is as far as I was? - After I got married a month ago, now what ... what about my wife, what about our son, what about all our plans ... if all this has struck death? Why me? After all, I am young athletic and only 24 years?

Fortunately, the doctor explained everything to us, it turned out that I have a 60% chance that I get out of it for good. I have something to live for, to fight I have a loving wife, 3 year old son, a wonderful family. I could not give up, yet still all in front of me, his entire adult life, which just recently started. I am currently undergoing treatment, chemotherapy, exposures ... The tumor disappeared but I'm still paralyzed. I assured rehabilitation hospital, but 15 minutes a day is too little. In a month I go home, I live with my family in a small apartment on the 3rd floor, which is not suitable for a wheelchair. We are a young family at the beginning of life until we started working, my wife is an intern I worked hard for wasted money - despite the help of family, which unfortunately can not afford permanent support us, we are in a very difficult financial situation.

Therefore, despite the resistance of many I am forced to ask all our well-wishers and want to help support.
I need funding for rehabilitation, orthopedic equipment and commuting to the Oncology Centre - Institute for them. Maria Sklodowska - Curie to Warsaw (250 km one way), under whose care I was.

I hope that once we fully back to health, I can do all the things that I carried out with great passion and commitment in front diagnosed me cancer, at double the force I share the happiness, joy and positive energy all around me - even more than before, and that I will play again sometime with his son in football!

Donations to treat Luke, please pass on the account given above Oncology Foundation Young People Alivia - necessarily with the note "DONATION PROGRAM SKARBONKA - ŁUKASZ POMICHTER 110302".

Dziennik

Okazało się, że Łukasz ma przerzuty do głowy... Aktualnie jest po 4 cyklach chemioterapii. Czuje się dobrze, lecz przez słabą odporność złapał zapalenie płuc i ponad miesiąc leży już w szpitalu. Na szczęście guz się zmniejsza, ale czekają go jeszcze naświetlenia. Co tydzień jeździmy do niego do szpitala. Mimo, że mamy tak daleko zawsze ktoś u niego jest. Co raz zmieniają się potrzeby, na które zbieramy pieniążki. Aktualnie potrzebujemy na dojazdy do Warszawy. Dodatkowo zbieramy na sprzęt rehabilitacyjny, żeby jak wróci do domu mógł się za siebie wziąć i powoli stawać na nogi.

4 miesiące od ostatniej chemii, wyniki znów się pogorszyły, a Łukasz po raz kolejny trafił do szpitala. Tym razem co 2 tygodnie będzie musiał być w Warszawie (ok. 350 km w jedną stronę) na pięciodniowej chemioterapii. Prosimy was bardzo o wpłaty żeby pokryć przynajmniej koszty związane z transportem, bo jednak transport przez pół Polski kosztuje.

Wypłaty (suma: 7434.53 zł)

Zebrane środki zostały wykorzystane na następujące wydatki:

23.03.2017 - 276.00 zł -
kategoria wydatków: usługi transportu chorego na badania, rehabilitację, terapię - do i z ośrodka medycznego

02.03.2017 - 288.31 zł -
kategoria wydatków: środki farmakologiczne

23.02.2017 - 349.20 zł -
kategoria wydatków: inne

23.02.2017 - 255.50 zł -
kategoria wydatków: inne

23.01.2017 - 929.97 zł -
kategoria wydatków: inne, usługi transportu chorego na badania, rehabilitację, terapię - do i z ośrodka medycznego, środki farmakologiczne

18.12.2016 - 168.84 zł -
kategoria wydatków: środki farmakologiczne

18.11.2016 - 200.00 zł -
kategoria wydatków: inne

02.11.2016 - 900.00 zł -
kategoria wydatków: usługi transportu chorego na badania, rehabilitację, terapię - do i z ośrodka medycznego

04.11.2016 - 936.47 zł -
kategoria wydatków: środki farmakologiczne, konsultacje medyczne, badania diagnostyczne, inne

11.09.2016 - 600.00 zł -
kategoria wydatków: usługi transportu chorego na badania, rehabilitację, terapię - do i z ośrodka medycznego

11.09.2016 - 674.30 zł -
kategoria wydatków: środki farmakologiczne, inne

11.09.2016 - 1855.94 zł -
kategoria wydatków: inne, środki farmakologiczne

Wspierający

Największe darowizny

Anonimowy 11 miesięcy temu 803 zł

Anonimowy 3 miesiące temu 500 zł

Beata Rygiel-Żbikowska 5 miesięcy temu 500 zł 21

Trzymajcie się. Modlę się za Was

Dziękuję
Łukasz


Anonimowy 10 miesięcy temu 500 zł

Anonimowy 1 rok temu 500 zł

Najnowsze darowizny

Anonimowy 1 miesiąc temu 100 zł

Maksymilian Sobiczewski 2 miesiące temu 50 zł

Anonimowy 2 miesiące temu 50 zł 10

Kiedy Bóg zamyka drzwi, to otwiera okno. Nie traćcie nadziei.

Anonimowy 3 miesiące temu 10 zł

Anonimowy 3 miesiące temu 10 zł