Tomasz  Mycek

Tomasz Mycek, Kraków

Numer skarbonki: 110864
Proszę o wsparcie w walce z nowotworem wątroby.
zebrano:
136 573 zł
80%
cel zbiórki:
170 000 zł

Historia

Rozpoczynając krótki opis historii mojej choroby chcę najpierw wyrazić najszczerzej jak potrafię, słowa podziękowania wszystkim osobom - rodzinie, przyjaciołom i znajomym oraz tym wszystkim, którzy do tej pory mnie wspierali i zechcą wspierać nadal - bardzo Wam dziękuję!  Szczególnie jestem wdzięczny dwóm osobom - najważniejszym - Izusi, mojej żonie i córce Marii. Tylko one wiedzą, jak wiele im zawdzięczam i jak wielkie dały mi oparcie w ostatnich dwóch latach. Słów wdzięczności nie może zabraknąć również dla ludzi szczególnych. Myślę tu o gronie wspaniałych przyjaciół i znajomych, z którymi mam wielkie szczęście współpracować przy konserwacji Ołtarza Mariackiego Wita Stwosza w krakowskim kościele mariackim. Pomimo choroby, dzięki Wam, udaje mi się realizować zawodowe pasje.

Wszystko rozpoczęło się od rutynowej wizyty u lekarza. Niekorzystne wyniki podstawowych badań krwi były pierwszym sygnałem, że powinienem "wziąć się za siebie". Kolejne badania, w tym również markery nowotworowe, w zdecydowany sposób zmieniły moje podejście do problemu, który na początku rysował się dość prosto. Sądzę, że już wtedy czułem, choć starałem się o tym nie myśleć, że ostateczna diagnoza będzie brzmieć: rak. Wykonane w dość krótkim czasie badanie USG, rezonans i kolejne markery nie pozostawiły żadnych wątpliwości. To był chyba najtrudniejszy dla mnie moment. Teraz dokładnie nie potrafię sobie przypomnieć, jakie emocje temu towarzyszyły. Pamiętam tylko, że nie czułem się najlepiej. Z obecnej perspektywy, być może mój opis brzmi dziwnie, ale to właśnie dzięki najbliższym - rodzinie i przyjaciołom - ich wsparciu i pomocy, nie miałem czasu na pielęgnowanie w sobie stygmatu choroby. Do tego miałem również duże szczęście trafiając na bardzo dobrych lekarzy. Po ostatecznej diagnozie dość szybko trafiłem na stół operacyjny. W trakcie operacji usunięto mi część wątroby z dość już obszernym guzem. Niestety kolejną złą wiadomością było to, że choroba zdążyła się rozwinąć i liczne wszczepy nowotworowe pojawiły się w otrzewnej, węzłach chłonnych i drogach żółciowych jamy brzusznej. Po rekonwalescencji rozpoczęła się, trwająca do dziś, prawdziwa walka z chorobą. Na początku udało mi się trafić do programu badań klinicznych, w ramach którego leczyłem się lekiem Sorafenib. Początkowo kuracja okazała się skuteczna - chorobę udało się zatrzymać. Jednak po sześciu miesiącach nastąpiło pogorszenie, czego ubocznym objawem było pojawienie się na moim nosie nieproszonego gościa w postaci raka płaskonabłonkowego. Zabieg operacyjny i przeszczep skóry sprawę załatwił lecz z programu leczenia musiałem zrezygnować. Dość szybko jednak trafiłem do kolejnego badania klinicznego, w którym testowałem lek Pembrolizumab (o tym, że był to lek dowiedziałem się w ubiegłym miesiącu; badanie zakładało losowy wybór pomiędzy lekiem a placebo. W trakcie leczenia, informacja, co otrzymuję, co wylosował dla mnie komputer, była dla mnie niedostępna). Przez ponad rok podróżowałem do kliniki onkologii i radioterapii w Gdańsku, by ostatecznie, podobnie jak w przypadku pierwszego leku, po progresji choroby zostać wykluczonym z programu leczenia.

Z taką historią trudno mi było dalej podejmować próby kontynuacji jakichkolwiek dalszych terapii. Dwukrotne niepowodzenie w leczeniu uniemożliwiło mi udział w podobnych programach, a skala przerzutów nowotworu ograniczyła do stosowania wyłącznie tzw. chemii celowanej. Rozpoczął się dla mnie trudny czas poszukiwania skutecznych metod leczenia. Liczne wizyty w polskich ośrodkach onkologicznych coraz bardziej pozbawiały mnie nadziei na pozytywne rozwiązanie problemu. Poszukiwania sięgnęły również ośrodków zagranicznych. Do tego doszły coraz częstsze ataki bólu i wymioty oraz spadki wartości hemoglobiny we krwi, zmuszające mnie do kolejnych transfuzji. Pozytywna perspektywa na zmianę mojej sytuacji pojawiła się niedawno. Po wielu konsultacjach trafiłem na lek Regorafenib, który daje mi szansę na kontynuowanie skutecznej terapii. Niestety preparat ten nie jest refundowany przez NFZ, a jego cena w skali zaplanowanego leczenia nie pozwala mi na sfinansowanie zakupu z własnych środków. Do tego dochodzą jeszcze koszty związane z lekami wspomagającymi terapię, łagodzącymi jej skutki uboczne oraz środkami przeciwbólowymi, bez których już funkcjonować nie mogę. Stąd moja obecność na gościnnych stronach fundacji Alivia, dzięki której mogę zwrócić się do Was, ponawiając moją skromną prośbę o pomoc.

Głęboko i z szacunkiem przed Wami się kłaniam.

Tomek

Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Wspomóż" w niebieskim prostokącie. 

Dziennik

03 października, 2018.
Witam serdecznie Was wszystkich. W dzisiejszym wpisie chcę wspomnieć o dwóch bardzo ważnych dla mnie wydarzeniach, jakie miały miejsce w ostatnim czasie. W Warszawie grupa wspaniałych przyjaciół z Planu B zorganizowała na moją rzecz zbiórkę pieniędzy. Majka, Bebech i Borek – bardzo Wam dziękuję – jesteście wspaniali! Z kolei w moim rodzinnym Chmielowie, z inicjatywy ks. Witolda Garbulińskiego, odbył się koncert organowy i wokalny połączony również ze zbiórką pieniędzy na moje leczenie, w którą czynnie zaangażowało się szkolne koło Caritas, prowadzone przez Agnieszkę Podwysocką i ks. Witolda Garbulińskiego. Wam również dziękuję za pomoc i pracę, jaką przy tym wykonaliście. Za wsparcie finansowe chcę też podziękować Andrzejowi Cichockiemu i firmie Maxima Models z Warszawy, Desiree z firmy Trust Apparel z Changzhou w Chinach oraz Nayanowi z Nayan Oriental Group z Bangladeszu.
Krótko również chciałbym wspomnieć o tym, co u mnie się ostatnio wydarzyło, związanego z moim leczeniem. Przyjmowany przeze mnie lek, poza zakładanym pozytywnym działaniem niestety powoduje również liczne skutki uboczne, które już zaczynam odczuwać. Jednym z nich jest dość duże osłabienie systemu immunologicznego. Z tego też powodu dopadła mnie infekcja bakteryjna, przez którą na niemal dwa tygodnie musiałem przerwać chemioterapię i dwukrotnie poddać się transfuzji, żeby choć trochę odbudować organizm przed powrotem do leczenia. Mimo tego, po ostatnich badaniach USG i morfologii krwi pojawił się mały lecz pozytywny sygnał wskazujący na niewielki ale jednak spadek jednostek w badaniu markerów. Jeśli to nie przypadek to mam dużą nadzieję, że wraz z kontynuacją leczenia poprawa będzie sukcesywnie następować. Podobnie twierdzi opiekujący się mną onkolog. Wkrótce, po trzeciej serii leku będę mieć szczegółowe badanie tomograficzne. Oczywiście wynikami badania natychmiast się z Wami podzielę. Jeszcze raz dziękuję Wszystkim za wsparcie. Pozdrawiam serdecznie. Tomek.

28.VIII, 2018
Ponownie zwracam się do Was, moi wspaniali Przyjaciele i Najbliżsi. Chcę Was poinformować, że w tym tygodniu udało mi się zakupić z zebranych do tej pory środków lek na kolejne trzy tygodnie leczenia. Hojność i wielkie serce, jakie od Was dostaję pozwala mi ze spokojem planować dalsze leczenie - teraz już na okres ponad półroczny. Dalej też czuję się onieśmielony tym, co dla mnie zrobiliście. Szukam ciągle właściwych słów, by za to Wam podziękować ale nawet najbardziej wyszukana fraza jest mało pojemna dla emocji, jakie ta nowa sytuacja we mnie wzbudziła. Dziękuję! Słowa podziękowania chcę też skierować do instytucji i firm które postanowiły wesprzeć mnie w walce z chorobą. Mam tu na myśli firmę Ochnik S.A., hotel Warszawianka, reprezentowany przez firmę Mostostal S.A. oraz firmę Rom-Tex z Płocka - bardzo serdecznie Wam dziękuję!
Kończąc ten krótki wpis chcę jeszcze dodać, że na obecnym etapie leczenia trudno ocenić skuteczność jego przebiegu. Lek, zgodnie z informacją od mojego onkologa, musi w odpowiednim stopniu "nasycić" organizm, a następnie zacząć działać na komórki nowotworowe. Nie mam jeszcze zaplanowanych badań kontrolnych, ale gdy tylko zostaną wykonane natychmiast podzielę się z Wami wynikami - mam nadzieję, że pozytywnymi.
Pozdrawiam Was serdecznie!
Tomek

15.VIII, 2018
Najdrożsi!
Nie wiem, jakich słów należy użyć, by we właściwy sposób podziękować Wam za hojność i wielkie serce. Na moją prośbę o pomoc odpowiedzieliście natychmiast. Chciałbym zwyczajnie podejść do każdego z Was uścisnąć dłoń, spojrzeć w oczy i powiedzieć - dziękuję. Dzięki temu, co dla mnie już zrobiliście, mam zapewnione leczenie na najbliższe trzy miesiące, a jeszcze niedawno martwiłem się, jak uda mi się terapię rozpocząć. Oprócz pieniędzy dostaję od Was jeszcze jedno, rzecz niemierzalną - mnóstwo uczucia i dobra, płynącego z serca - to nie mniej ważne dla mnie lekarstwo jeśli nie najważniejsze!!!
Dziękuję Wam raz jeszcze!
Wdzięczny na zawsze
Tomek

Wypłaty (suma: 28421.45 zł)

Zebrane środki zostały wykorzystane na następujące wydatki:

07.11.2018 - 305.50 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

12.10.2018 - 1450.00 zł
- kategoria wydatków: inne

12.10.2018 - 333.87 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

04.10.2018 - 12500.00 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

25.09.2018 - 209.99 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

19.09.2018 - 161.70 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

21.08.2018 - 12999.00 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

20.08.2018 - 461.39 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

Wspierający

Największe darowizny

Anonimowy 2 miesiące temu 10000 zł

Anonimowy 2 miesiące temu 5000 zł

Mostostal S.A. 2 miesiące temu 5000 zł

Anonimowy 2 miesiące temu 5000 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 3800 zł

Ochnik S.A. 2 miesiące temu 3000 zł

Anonimowy 2 miesiące temu 3000 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 2500 zł

Marek BISKUPIAK 2 miesiące temu 2500 zł 30

W imieniu Desiree z TRUST Apparel China - cały świat życzy Ci powrotu do zdrowia!

Głębokie ukłony! Dziękuję z całego serca za pomoc:)
Tomasz


Anonimowy 2 miesiące temu 2500 zł 25

Walcz Tomek!

Walczę każdego dnia i nigdy się nie poddam. Dziękuję z serca!!!
Tomasz


Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem