Waldemar Lewandowski

Waldemar Lewandowski, Wrocław

Numer skarbonki: 111016
Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Waldemar odszedł...
zebrano:
15 824 zł
4%
cel zbiórki:
380 000 zł

Historia

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Waldemar odszedł…

Składamy szczere wyrazy współczucia jego rodzinie i bliskim.

Zarząd Fundacji Alivia.

Skarbonka Waldemara została zamknięta. Prosimy nie przekazywać darowizn na ten cel.

*****************************************************************************************************************************************

Proszę o wsparcie w walce z nowotworem jelita grubego.

Pragnę wyrazić najszczersze słowa podziękowania dla wszystkich osób, które do tej pory wspierają mnie psychicznie, emocjonalnie i finansowo. Moja rodzina, dzieci i przyjaciele dodają mi sił i odwagi w tej trudnej podróży walki o każdy następny dzień życia. Czuję sercem, że jeszcze nie czas stąd odchodzić i żegnać się. Jestem pełen wiary, miłości i nadziei, że są osoby, które zechcą wesprzeć mnie w pozyskaniu leku, który przedłuży mi życie i pozwoli zmniejszyć mój ból i strach, jaki towarzyszy mi od ponad dwóch lat. Chcę doczekać kolejnych wnuków i zaprowadzić córkę przed ołtarz.

Był kwiecień 2017 roku, kiedy dostałem diagnozę, że mam raka złośliwego jelita grubego. Mam 66 lat i taką samą chęć i potrzebę do życia jak młody człowiek. Nigdy nie jest dobry czas, na pogodzenie się z utratą swojej sprawności i pogodzenie się z bezsilnością. Walkę z chorobą zacząłem od przyjęcia 5 chemii przedoperacyjnych (cykl raz na 2 tygodnie). Potem miałem operację jelita grubego i ponownie chemię. Następnie okazało się, że mam przerzuty do wątroby i wykonano następną operację. Po pewnym okresie powrócono do chemii. W sumie miałem ich około 22 i zakończyłem je w sierpniu 2018 roku. Następnie do lutego 2019 r. miałem 9 kursów leczenia celowanego Panitumumabem. Dziesiąty kurs został zawieszony w związku z progresją choroby.

Lekarz prowadzący w geście bezradności wobec mojej sytuacji, rozłożył ręce i powiedział mi, że wykorzystałem refundowane dostępne w Polsce, metody leczenia. Pozostawiono mnie z tą informacją, samemu sobie. Przybiła mnie ona mentalnie i fizycznie. Nie poświęciłem dużo miejsca na bardziej szczegółowe opisy moich operacji, chemii, a to dlatego, że cierpienia nie przeleje się na papier. Ktoś kto nie był na onkologii niech tam nigdy nie zagląda. Najgorsze jest to, że w świecie, Europie są kraje, które mają refundowany lek pozwalający przedłużyć życie, z taką chorobą jak moja. Pomimo jego skuteczności, nie można w Polsce nieodpłatnie z niego skorzystać.

Lek, który mi polecono nosi nazwę Lonsfur. Jego 28-dniowy cykl kosztuje ponad 14 tysięcy złotych. Stosowanie go przez rok to kwota prawie 188 tysięcy. Przez 2 lata to koszt prawie 380 000 zł. Jest to moja jedyna szansa na kontynuowanie skutecznej terapii, która ograniczy skalę przerzutów, jednakże jego cena nie pozwala na sfinansowanie zakupu z własnych środków. Każda złotówka ma znaczenie, każdy grosik, każda wpłata.

Mam kochającą żonę, dzieci i wnuki - rodzina zawsze była dla mnie największym skarbem. Tak bardzo chciałbym być jeszcze z nimi razem. Wiem, że pomoc darczyńców nie ma granicy, dla wieku, jak i to, że jeśli nie poproszę Ciebie o pomoc to szczęście do mnie nie zawita. Za to z całego serca dziękuję. Waldemar.

 

Wspierający

Największe darowizny

Rafał i Jola 5 miesięcy temu 1000 zł

Anonimowy 6 miesięcy temu 1000 zł 36

Z całego serca trzymam za Pana kciuki, będzie dobrze! Nie takie problemy Pan rozwiązywał!

wiktor jankowski 6 miesięcy temu 1000 zł

Marcin Kruszewski 6 miesięcy temu 1000 zł

Marek Szymanowski 6 miesięcy temu 1000 zł

Dawid Książczak 6 miesięcy temu 1000 zł

Anonimowy 6 miesięcy temu 700 zł

Anonimowy 2 tygodnie temu 619 zł

Anonimowy 2 tygodnie temu 615 zł

Anonimowy 2 tygodnie temu 586 zł

Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem