Wiesław Bakiera

Wiesław Bakiera, POŁAJEWO

Numer skarbonki: 111443
Potrzebuję środków na rehabilitację
zebrano:
5 211 zł
10%
cel zbiórki:
50 000 zł

Historia

W dniu 30-07-2019 r. moje życie stanęło na krawędzi. Prosta diagnoza - mam guza w głowie.

Moje wcześniejsze życie było jak każdego innego człowieka - praca, dom, praca, dom, w wakacje jakiś krótki urlop. Po pracy pomagałem żonie w ogródku lub szwagrowi w jego codziennych obowiązkach. 

W lipcu doskwierały długotrwałe upały, chyba każdy z nas czuł zmęczenie, drażliwość. Nie chciałem się przyznać sam przed sobą, że coś jest ze mną nie tak. Czułem się bardzo osłabiony, rozdrażniony, kręciło mi się w głowie. Ale pewnie to wina upałów i przemęczenia... Tydzień wcześniej byliśmy na weselu i bawiliśmy się do samego rana. To musiało być przemęczenie... 

W końcu klamka zapadła, żona wzięła mnie do lekarza, lekarz dał skierowanie na cito do szpitala i koszmar zaczął się dziać...

Kiedy dowiedziałem się, że mam raka poczułem jak śmierć otwiera mi klatkę i wchodzi do naszego życia z buciorami. Ale nie mogłem się poddać!!! Przecież mam dopiero 55 lat, przecież ja chcę żyć! Przecież mam żonę i córkę. Guz był tak duży, że lekarze dawali mi 3 miesiące, maksymalnie pół roku na przeżycie, nie chcieli podjąć się operacji. Po biopsji i badaniach histopatologicznych wyrok zapadł - gwiaździak anaplastyczny w trzecim stopniu. Cała lewa strona sparaliżowana. 

Leżałem kilka miesięcy i czekałem, kiedy cierpienie się skończy, kiedy zejdę z tego świata, kiedy przestanę być ciężarem dla mojej żony... 

Przeszedłem całą chemie, naświetlania. Guz się zmniejszył!!! Kiedy o tym usłyszałem, pomyślałem sobie, że na pewno to nie mowa o mnie. Dopiero kiedy byłem w domu, po kilku dniach dotarło do mojego umysłu, że mój towarzysz znika. Powiedziałem sobie, że się nie poddam! Żona cały czas mnie ćwiczyła i rehabilitowała, codziennie do domu przyjeżdżał rehabilitant i masażysta. Odbyłem również miesięczną rehabilitację w szpitalu. Efektem tej ciężkiej pracy jest to, że mogę przenieść się sam z łóżka na wózek. Potrafię zrobić sobie sam śniadanie, jestem w stanie zrobić żonie herbatę, mogę sam się ogolić. Rok wcześniej sam nie byłem w stanie podnieść ręki, nie dawałem sobie żadnej szansy... 

Chcę walczyć dalej, lecz potrzebne są pieniądze na dalsze leczenie i rehabilitację. 

Bardzo proszę Was o pomoc i dziękuję za każdą złotówkę.

Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

Galeria

Dziennik

Kochani, dzięki Waszej pomocy Tata jedzie już 8 marca na rehabilitację!!! Serdecznie dziękujemy Wam za wsparcie, za dobre słowo! Jeszcze raz dziękujemy ❤❤❤

Kochani! Dziękujemy Wam serdecznie za wsparcie!

Wspierający

Największe darowizny

Anonimowy 1 miesiąc temu 2000 zł

Najnowsze darowizny

Anonimowy 5 dni temu 100 zł

Anonimowy 2 tygodnie temu 10 zł 4

Walcz dalej! To się uda :) Trzymam mocno kciuki!

Anonimowy 2 tygodnie temu 1 zł

Anonimowy 3 tygodnie temu 50 zł

Anonimowy 3 tygodnie temu 50 zł

Anonimowy 3 tygodnie temu 200 zł

Anonimowy 3 tygodnie temu 20 zł

Anonimowy 3 tygodnie temu 70 zł 5

Życzę powodzenia i determinacji :) Daleki znajomy córki

Anonimowy 3 tygodnie temu 30 zł

Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem