Wiktor Jesionek

Wiktor Jesionek, Gdańsk

Numer skarbonki: 110943
Pokonajmy przeszkodę na szlaku życia: rak bez ścieżki leczenia.
zebrano:
51 600 zł
68%
cel zbiórki:
75 000 zł

Historia

Mam na imię Wiktor i mam 34 lata.  Choruję na raka. Chcę żyć dla żony, córki i dziecka, które jest w drodze. Czeka mnie długie leczenie i - jeśli Bóg pozwoli - rehabilitacja.

Gdy w 2014 r. brałem ślub ze swoją ukochaną żoną Anną, nasz plan na życie był prosty: na szlakach życia być zawsze razem. Po ślubie wyruszyliśmy pieszo z Helu na Rysy (prawie 1000 km), a rok później rozpoczęliśmy realizację marzenia o naszej podróży poślubnej - przemierzeniu Europy na piechotę. W 2015 r. przewędrowaliśmy w całości na piechotę 3000 km z Norwegii do naszego rodzinnego Trójmiasta. Niestety, nasze szczęście zostało zachwiane w 2016 r., gdy po wielu wizytach w gabinetach lekarskich i odsyłaniu mnie od lekarza do lekarza, dowiedziałem się o raku ślinianki. Dla bezpieczeństwa guz ślinianki został wycięty z dużym marginesem. W 2018 r. do naszej rodziny powróciło szczęście - urodziła nam się córka. Gdy jednak po 1,5 roku od leczenia wydawało się, że niebezpieczeństwo zostało już zażegnane i minął najtrudniejszy czas, ujawniły się u mnie nietypowe przerzuty do kości. Dzień, w którym musiałem o tym żonie powiedzieć, zbiegł się z informacją o drugiej ciąży. Scyntygrafia kości zobrazowała to, co od jakiegoś czasu czułem: kręgosłup i czaszka są zagrożone.
„Takich przypadków jak pana jest kilka, może kilkanaście w skali Polski” - usłyszałem od lekarza podczas jednej z wielu konsultacji. W praktyce oznacza to, że nowotwór, który mnie dotknął, jest na tyle rzadki, że nie ma opracowanej jasnej ścieżki leczenia. A to oznacza, że muszę przygotować się na kolejne terapie, w tym zagraniczne...

Mam nadzieję, że z pomocą dobrych ludzi, ludzi takich jak Ty, uda mi się przejść szczęśliwie przez ten najtrudniejszy jak dotąd szlak w moim życiu.
Chciałbym cieszyć się dorastaniem moich dzieci, wprowadzić je w dorosłe życie, a może nawet zaprowadzić córkę do ślubu... Chcę wychowywać moje dzieci będąc radosnym i sprawnym ojcem, być wsparciem, a nie ciężarem dla mojej żony. Jednak póki co, choć leki uśmierzają ból, kręgosłup jest zagrożony złamaniem, lekarze leczą, ale choroba we mnie trwa...
Dlatego proszę o pomoc, bo samodzielnie nie jesteśmy z żoną w stanie udźwignąć kosztów, które i tak już są dla nas bardzo wysokie.

Koszty dotychczasowego leczenia, badań, konsultacji lekarskich, rehabilitacji i wyjazdów z tym związanych udawało się nam z żoną pokrywać na bieżąco z domowego budżetu. Jednak od czasu gdy nasza rodzina powiększyła się, a wydatki związane z ratowaniem zdrowia znów wzrosły, zrozumieliśmy, że niestety nie jesteśmy już dłużej w stanie sami ich pokrywać. Obecne jak i czekające nas wydatki na leki, badania, przejazdy (już teraz nie małe) i - na co mamy nadzieję - choć długotrwałą, to owocną rehabilitację - liczymy, że uda nam się pokryć przy Państwa pomocy.

===

Z naszymi przygodami na szlaku można zapoznać się m.in.:

Podróż poślubna piechotą: z Helu na Rysy. Pączki, cukierki i świeża pościel (TVN Meteo)

Europa Krok po Kroku - nasz "blog" (Facebook)

Darowizny na rzecz leczenia Wiktora można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Wspomóż" w niebieskim prostokącie.

Hallo,
ich heiße Wiktor, ich bin 34 Jahre alt und habe Krebs. 
Ich will leben, für meine Frau, für meine Tochter und für unser ungeborenes Kind, welches erst in ein paar Monaten auf die Welt kommen wird. Vor mir steht eine lange Behandlung und, sofern Gott dies erlaubt, eine sehr lange Rehabilitation.


Als meine Frau Anna und ich im Jahre 2014 geheiratet haben, war unserer Plan fürs Leben ganz einfach: Wohin auch immer uns das Leben führt, wir sollten zusammen sein. Nach unserer Hochzeit haben wir unser Land zu Fuß durchquert, von der Halbinsel Hel an der Ostsee, bis zum höchsten Berg Polens im Hohen Tatras-Gebirge(fast 1000 km).
Ein Jahr später haben wir unseren Flitterwochen-Traum realisiert, zu Fuß durch Europa. Wir sind von Norwegen aus nach Dreistadt (Danzig, Gdingen, Zopott) gewandert, die ganze Strecke, mehr als 3000 km, zu Fuß.
Unser Glück wurde leider in 2015 ins Wanken gebracht, nachdem ich von Arzt zu Arzt geschickt wurde, weil niemand meine Krankheit richtig einordnen konnte. Schlussendlich habe ich erfahren, dass ich an Speicheldrüsekrebs erkrankt bin. Der Tumor wurde operativ entfernt, doch nach 1,5 Jahren Behandlung, nach welcher jeder annahm, dass die größte Gehahr schon vorbei sei, erhielt ich die schlechten Nachtichten: Metastase (Knochen).
An dem Tag, and dem ich meiner Frau die schlechten Nachrichten überbringen wollte teilte sie mir mit, dass sie schwanger ist. Die Nachricht die von mir kam war weniger schön: Mestastase in Wirbersäule und in meinem Schädel. 
„So einen Fall wie Ihren, davon gibt es nur ein paar in Polen” sagte mir mein Arzt während eines Termins. In der Praxis bedeutet dies, dass die Krankheit so unbekannt und selten ist, dass es auch keine bereits bekannten Methoden gibt, welche für die Behandlung der Krankeit herangezogen werden können. In der Folge bedeutet dies, dass ich mich auf weitere Jahre Therapie vorbereiten muss, welche auch im Außland stattfinden wird.


Ich hoffe, dass mit Hilfe von guten Menschen, Menschen wie Ihnen, ich es schaffen werde diese Hürde in meinem Leben zu überwinden. Ich möchte sehen wie meine Kinder groß werden, vielleicht sogar eines Tages meine Tochter zum Altar führen. Ich will meine Kinder als fröhlicher und vor allem geschickter Papa großziehen, sie unterstützen können, und ich möchte keine Last für meine Frau sein.
Leider sieht es momentan anders aus. Die Schmerzmittel sind zwar wirksam, es besteht aber die Gerfahr, dass meine Wirbelseule die Strapazen nicht aushält und bricht. Die Arzte tun ihr Bestes, die Krankheit gibt aber nicht auf.
Genau aus dem Grund wende ich mich an Sie, denn meine Frau und ich sind nicht mehr im Stande die Kosten für die Therapie alleine zu tragen.


Die bisherigen Kosten der Behandlung, Beratung, Rehabilitation und damit verbundene Reisen haben wir bis jetzt alleine getragen. Seit dem sich jedoch unsere Familie vergrößert hat und die Behandlungskosten gestiegen sind, haben wir feststellen müssen, dass wir nicht mehr in der Lage sind, die Behandlung alleine zu finanzieren. Wir hoffen, dass wir sowohl die jetzigen als auch die in der Zukunft anfallenden Kosten für Medikamente, Arzttermine, Reisen und vor allem für die langfristige (und hoffentlich erfolgreiche) Rehabilitation mit Ihrer hilfe finanzieren können.

Ihre Spende können Sie Wiktor via Überweisung, Kreditkarte oder PayPal zukommen lassen. Um Ihre Überweisung zu tätigen, drücken Sie bitte auf die Taste „Helfen” im blauen Rechteck. 

Dziennik

Dziękuję wsparcie oraz za wszystkie życzliwe komentarze, które dodają chęci do walki!
Rozpoczynam pierwsze rehabilitacje: mam nadzieję, że pomogą mi maksymalnie zachować sprawność.
Obecnie, po zakończeniu radioterapii i odbyciu szeregu konsultacji, wiemy że możliwości skutecznego leczenia w kraju są ograniczone.
Dlatego nadzieję pokładamy w uczestniczeniu w zagranicznych badaniach klinicznych. Niestety, badania kliniczne (obejmujące immunoterapię), do których mogę zostać zakwalifikowany, są obecnie prowadzone jedynie poza Polską, w Stanach Zjednoczonych. Przewidywany wyjazd i pobyt za granicę będzie wiązał się z wysokim nakładem finansowym. Dlatego wciąż będziemy wdzięczni za udzieloną pomoc.

Wypłaty (suma: 2702.41 zł)

Zebrane środki zostały wykorzystane na następujące wydatki:

13.03.2019 - 2702.41 zł
- kategoria wydatków: usługi transportu chorego na badania, rehabilitację, terapię - do i z ośrodka medycznego, środki farmakologiczne, konsultacje medyczne, inne, badania diagnostyczne

Do dyspozycji podopiecznego pozostało: 48 898,19 zł

Wspierający

Największe darowizny

Anonimowy 2 miesiące temu 2000 zł

Anonimowy 2 miesiące temu 1000 zł

Halina 3 miesiące temu 1000 zł

Anonimowy 4 miesiące temu 1000 zł

Anonimowy 5 miesięcy temu 1000 zł 33

Walcz i wracaj do zdrowia. Jesteśmy z Tobą i modlimy się za Ciebie.

Anonimowy 5 miesięcy temu 1000 zł

Anonimowy 5 miesięcy temu 1000 zł 36

Rozpoczynam modlitewny szturm do Nieba w intencji Ciebie i Tych, których kochasz. Nie jesteście sami!

Anonimowy 5 miesięcy temu 1000 zł

Anonimowy 5 miesięcy temu 1000 zł

Anonimowy 5 miesięcy temu 1000 zł 45

Zdrowia Wiktor :)

Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem