Zofia Kalka

Zofia Kalka, Racibórz

Numer skarbonki: 110897
Lekarstwa, konsultacje medyczne, badania nierefundowane przez NFZ
zebrano:
5 218 zł
34%
cel zbiórki:
15 000 zł

Historia

Gdy z początkiem 2018 roku czułam się coraz słabsza, myślałam, że to słabość, która przychodzi z wiekiem. Do tego doszły inne dolegliwości, których przyczyn ciągle szukałam. Dopiero USG przyniosło niepokojące informacje. Wtedy wszystko nabrało rozpędu.

Kolejne badania, operacja, wyniki z histopatologii i diagnoza - rak złośliwy jajnika. Byłam załamana, lecz mój mąż, dzieci i wnuczki dodawały mi siły i otuchy.

Pierwszą chemię zaczęłam brać 8 października 2018 roku. Dokładnie 9 lat po tym jak moje wnuczka Wiktoria zaczęła chemioterapię. Wiktoria wygrała walkę z ostrą białaczką limfoblastyczną. Teraz ja muszę zrobić to samo. Wygrać! I być babcią swoich wnuczek! Pieniądze chcę przeznaczyć na lekarstwa przeciwbólowe i przeciwwymiotne.

Darowizny na rzecz leczenia Zofii można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie. 

When on the beginning of 2018 I was becamimg weaker and weaker, I thougt that this is weakness which came with the age. But then cames other symptoms I've looked for causes. Untill the USG brought disturbing informations. Then everything starts to go quickly.

Next medical studies, surgery, result from histopatology and diagnosis - malignant ovarian cancer. I was depressed but my husband, childrens and grandchildrens were giving me hearten and strength.

I've got first cancer chemistry 8th of October 2018. Exactly 9 years after my granddaughter Wiktoria starts to have hers. Wiktoria won her fight with leukemia. Now it's my turn. I must win! I have to be, I want to be a grandma to my granddaughters.

Dziennik

Czwarty wlew za mną. Pozostały już tylko dwa.
Chemia wykańcza. Ten drugi cykl jest zupełnie inny niż pierwszy. Inna chemia. Bardziej agresywna. Czerwona.
Dłużej po wlewie czuję się słaba. Jest mi niedobrze. Bolą wszystkie kości.
Przede mną jeszcze dwa wlewy. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

Niestety, lekarz prowadzący zdecydował, że muszę rozpocząć nowy cykl chemii. Jestem po pierwszym wlewie. Osłabiona - odpoczywam.

Trzymajcie kciuki.

Jesteśmy z mężem po drugiej dawce szczepionki na COVID-19. Czekałam na to. W końcu bez obaw będę mogła pójść na rehabilitację, której tak bardzo potrzebuję.
Moje dzieci też się szczepią, żebyśmy mogli się regularnie spotykać.
Szczepcie się! Zdrowia życzę!

Szczepionka. Nadzieja na normalne życie, na kontynuowanie rehabilitacji, którą musiałam przerwać z obawy przed zarażeniem. Na regularną wizytę kontrolną u onkologa, którą miałam ostatni raz rok temu. Na kontakt z wnuczkami bez obawy. Czekam z nadzieją na swoją kolej.
Idźmy się szczepić!
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! Zdrowia! Normalności!

Koronawirus. Półprawdy i symulacje normalności. Z jednej strony boję się kontaktu z bliskimi, bo przecież mogą mnie zarazić. Z drugiej strony tak bardzo tego kontaktu potrzebuję. Stąd spotkania z dziećmi, w miarę możliwości realizowane na wolnym powietrzu, choćby na balkonie. Bez przytulania. Namiastka normalności.

Szpital w Raciborzu został przekształcony w oddział zakaźny i chociaż już ogłoszono, że otworzony został ponownie oddział onkologiczny, to nie do końca jest to prawdą. Lekarz onkolog, który prowadzi moją terapię, przyjmował wcześniej codziennie. Teraz nie przyjmuje w ogóle i nawet prywatnie - ma zakazane (?). Raz w tygodniu na oddział przyjeżdża lekarz onkolog z Gliwic. Raz w tygodniu! Wizyta, którą miałam zapowiedzianą na czerwiec, odłożoną na wrzesień, prawdopodobnie we wrześniu również nie będzie zrealizowana.
Tak więc wygraliśmy z koronawirusem. Wygraliśmy?

Gesty i słowa. Tak dużo mogą znaczyć. Czasami więcej niż materialna pomoc...

I może nikt nie zauważyłby, szybko zapomniał o tym, że dwa miliardy złotych powędrowały na cel inny niż pomoc potrzebującym, gdyby nie jeden, wymowny gest. Przykro.
Bo gdyby było tak dobrze, czy istniałyby fundacje taka jak Alivia, która pomaga potrzebującym zgromadzić środki na leczenie?
Bo gdyby było tak dobrze, to czy nie leczyłoby się w NFZ pacjentów onkologicznych droższą, ale mniej inwazyjną, ukierunkowaną chemią? Bo gdyby było tak dobrze, czy istniałoby tyle, rozpaczliwych często, zbiórek pieniędzy dla chorych na leczenie onkologiczne? Ilu osobom można by było uratować życie za dwa miliardy złotych?
Jest mi z tego powodu po prostu przykro. Czuję się bezpośrednio dotknięta. Ten gest był skierowany do mnie.

Jestem po tomografii komputerowej. Bardzo martwią mnie wyniki, które otrzymałam... Trzymajcie za mnie kciuki!

Słodko - gorzko.
Zawsze ze strachem wybieram się na kolejną wizytę do onkologa. Tak było i tym razem.
Dobra wiadomość! Wyniki w normie! Mimo, że nogi bolą, ciągle się męczę, przejście dłuższego dystansu jest dla mnie wyzwaniem, to wyniki są dobre!
Niestety lekarz nie pozwolił mi wybrać się w najbliższym czasie do sanatorium, a moja kolej w NFZ już się zbliżała. Muszę poczekać rok, może dwa.
Tymczasem korzystam z pogody i próbuję odzyskać dawną kondycję. Czy kiedyś wróci?
Dziękuję moi drodzy za 1%. Dziękuję serdecznie!

Witajcie!
Muszę Wam się pochwalić dobrą nowiną. Jestem po badaniach kontrolnych. Wszystko w porządku! Bardzo się bałam wyników a gdy je usłyszałam, czułam się jakbym wygrała główną nagrodę w totolotka!
Euforia już minęła. Staram się wrócić do kondycji. Teraz przejście kilometra to dla mnie nie lada wysiłek, ale mam nadzieję, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej.
We wrześniu kolejne badania Trzymajcie kciuki! Musi być dobrze!

Boję się. Boję się czasami tak bardzo, że aż zatyka dech i ciężko oddychać.
Miałam czas na regenerację, odpoczynek. Włosy zaczęły odrastać. Moje piękne.
Staram się korzystać z pogody. Spacerować. Choć sił ciągle mało i szybko się męczę.
W maju badanie kontrolne, które pokaże czy chemia pomogła. Trzymajcie kciuki.

Urodziny to czas życzeń składanych przez najbliższych. Czas spotkań ze znajomymi i rodziną. Czas świętowania. Dla mnie najszczęśliwszy czas gdy mogę być razem z moimi najbliższymi; dziećmi i trzema najukochańszymi wnuczkami.
Dziękuję wszystkim za życzenia i to jedno, najważniejsze - zdrowia. Oby tych spotkań było jeszcze dużo, dużo więcej.
Dziękuję i pozdrawiam.

Taka refleksja związana z dzisiejszym wspaniałym dniem.
Nie wiem czy mogę powiedzieć, że sprzęt kupiony przez WOŚP uratował życie mojej wnuczki, gdy była poważnie chora, ale wiem, że z niego korzystała.
Pomagajcie bo warto!
Sie ma! Jesteście wielcy!

Czwarta chemia wzięta we wtorek. Boli wszystko. Za każdym razem inaczej. Teraz najbardziej nogi. Ciepły termofor trochę pomaga. Za każdą chemią jestem jednak coraz słabsza. Coraz mniej sił. Coraz trudniej wchodzi się po schodach. Nie mam siły by trzymać w ręce choćby lekką torebkę.
Przed nami Święta Bożego Narodzenia. To będą dziwne święta. Po raz pierwszy od czasu gdy założyłam rodzinę nie będę przygotowywać potraw wigilijnych. Brakuje sił. W te święta będę gościem u córki i syna.
Bóg się rodzi! Moc truchleje! Moi drodzy, dużo zdrowia Wam wszystkim życzę! Dużo zdrowia! Bo zdrowie jest najważniejsze!

Jeszcze kilkanaście lat temu wydawało nam się (najbliższej rodzinie), że takie rzeczy się nam nie przytrafią, że tak poważne choroby dotykają innych, ale dlaczego miałyby przytrafić się właśnie nam? Później zachorowała Wiktoria, moja wnuczka. Przeżyłam to strasznie. Nie mogłam się pozbierać i chyba nigdy się nie pozbierałam, nawet wtedy gdy po kilku latach walki wyszła z tego, odniosła zwycięstwo. To ciągle gdzieś siedziało w głowie.
Nigdy nie pomyślałabym, że historia się powtórzy. Że ta straszna choroba znowu zaatakuje. Tym razem mnie.

W takich sytuacjach świat ulega przewartościowaniu. Zaczyna doceniać się rzeczy, których wcześniej się nie doceniało. Zaczyna się zauważać problemy innych ludzi. Staje się bardziej czułym na czyjeś nieszczęście. To zło, które toczy nas od środka, paradoksalnie wyciska z nas dobro.

We wtorek miałam trzeci wlew. Dzisiaj kryzys. Trzymajcie kciuki. To już połowa cyklu.

Dziękuję za wpłaty.

Drugi cykl chemii.
Po pierwszym czułam się okropnie. Osłabienie, nudności i ból. Bolało wszystko. Drugi i trzeci dzień po wlewie przeleżałam w łóżku. Nie miałam siły się ruszać. Później było już lepiej.
W ten weekend, przed drugim cyklem zaczęły wypadać mi włosy. Garściami. Spodziewałam się tego. Jednak... dla kobiety to ciężka sprawa.

W poniedziałek miałam drugi wlew. Wczoraj było nieźle. Nudności. Dzisiaj wszystko zaczęło mnie boleć. "Musi być gorzej, żeby było lepiej" - tak mówią dzieci. Trzeba wytrzymać... i do przodu.

Wypłaty (suma: 4154.94 zł)

Zebrane środki zostały wykorzystane na następujące wydatki:

05.01.2021 - 460.74 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

21.10.2020 - 1285.89 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne, inne

21.07.2020 - 372.74 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

11.03.2020 - 421.58 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

05.11.2019 - 553.77 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

16.10.2019 - 838.15 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

14.10.2019 - 222.07 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

Do dyspozycji podopiecznego pozostało: 1 063,08 zł

Wspierający

Największe darowizny

Anonimowy 1 rok temu 1283 zł

Anonimowy 2 lata temu 790 zł

Anonimowy 2 lata temu 680 zł

Anonimowy 2 tygodnie temu 526 zł

Najnowsze darowizny

Anonimowy 2 tygodnie temu 35 zł

Anonimowy 2 tygodnie temu 60 zł

Anonimowy 2 tygodnie temu 47 zł

Anonimowy 2 tygodnie temu 155 zł

Anonimowy 2 tygodnie temu 56 zł

Anonimowy 2 tygodnie temu 299 zł

Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem