Agnieszka Serafin

Agnieszka Serafin, Rzeszów

Numer skarbonki: 111473
Bo muszę być!
zebrano:
14 216 zł
21%
cel zbiórki:
65 000 zł

Historia

Jestem dziś po 4. chemii - mam wznowę choroby. Ponad 6 lat temu, pod koniec ciąży wyczułam mały guzek w prawej piersi, położna uspakajała mnie, że to "kieszonka" z pokarmem i jak skończę karmić, zniknie. Niestety jej posłuchałam i w 10 miesiącu życia mojego syna musiałam poddać się mastektomii, potem chemio i radioterapii oraz terapii tamoxifenem - niestety nieskutecznej. Zanim zdążyłam dojść do siebie, nowotwór pokazał się w płucach i kościach. Tydzień temu miałam przełożoną chemię, bo stan zapalny i przy porcie i ostry w całej jamie ustnej i gardle. Kamil - mój lekarz powiedział mi, że ta jama ustna to pewnie oczywiście chemia pomogła, ale że głównie to może być skutek po covidzie (dopadł mnie po pierwszym wlewie). Teraz dużo ludzi "po" ma takie rzeczy,  pokazywał mi przykładowe zdjęcia i faktycznie jakieś podobne. Ogólnie poza tym leczenie znoszę lepiej niż poprzednio, ale słaba jestem jak... W piątek mam TK, aż się trochę boję, co uslyszę... Dzięki czepkowi trochę włosów mi zostało - jak  ja to mówię: 5, ale własne 😉 

Mam córę, dorosłą właściwie, ogarniętą, radzącą sobie w życiu, 3 rok medycyny, ale bardzo ze mną związaną, jestem jej jedynym rodzicem...  Jest też Witek, z Aspergerem, 6 lat, więc tym bardziej trzeba "wyterapeutyzować" na ludzi, żeby jemu było w życiu łatwiej, a i ludziom z nim też. Ale czy zdążę...? Wiem, że muszę i tak ma być!

Potrzebuję pomocy, ponieważ obecnie moim/naszym dochodem jest jedynie zasiłek dla osób rezygnujących z pracy, by zająć się niepełnosprawnym dzieckiem. Żeby zwiększyć swoje szanse na życie zdecydowałam się na leczenie nierefundowanym, a skuteczniejszym lekiem Xgeva (rocznie prawie 11 tys. PLN), a potrzebuję też ciągłej rehabilitacji, żeby nie dopuszczać do zastoju limfy i puchnięcia ręki po stronie usuniętej piersi. Z 5 włosów powoli robią się jednak 3 i pewnie nie zatrzymam tego procesu, więc jednak coś na głowę by się przydało ;) Potrzebuję również psychologa dla siebie, badań genetycznych (zwłaszcza, że okazało się że osoba z mojej bliskiej rodziny również zachorowała), oczywiście leków i wielu jeszcze wizyt i konsultacji, na które nie mogę w tej chorobie czekać w kolejce miesiącami czy latami. Bardzo chciałabym dokończyć rozpoczętą rekonstrukcję usuniętej piersi. Na wlewy każdorazowo jestem dowożona 100 km w jedną stronę - może w dzisiejszych czasach nie jest to daleko, ale biorąc pod uwagę, że min. co 3 tyg. rano i wieczór ktoś po mnie lub ze mną jedzie i że nawet jak skończę chemię, to co 3 tyg. na immunoterapię będę jeździć już zawsze (dopóki będą działały...), robi się z tego wszystkiego pokaźna suma, której z wypłaty z MOPS nie jestem w stanie pokryć.

Tak bardzo chciałabym móc w końcu wrócić kiedyś do ludzi, do pracy, do życia jak wcześniej, towarzyszyć dzieciom w ich życiu...

Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

Wspierający

Największe darowizny

Anonimowy 1 miesiąc temu 2000 zł 20

Aga trzymamy kciuki! Wszystko bedzie dobrze.

Anonimowy 1 dzień temu 1000 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 500 zł 9

Trzymaj się Aga! Tyle przeszłaś, dałaś radę. Dasz i dalej.

Anonimowy 1 miesiąc temu 500 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 500 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 500 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 500 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 500 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 500 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 500 zł

Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem