Arleta Hassine

Arleta Hassine, Inowrocław

Numer skarbonki: 111313
Proszę o pomoc - potrzebny lek do hamowania postępu choroby.
zebrano:
30 526 zł
19%
cel zbiórki:
156 000 zł

Historia

Moja historia jest jakże typowa, podobna do wielu osób borykających się z rakiem. Wszystko można opisać w kilku słowach: szok, niedowierzanie, bunt, walka codzienna z bólem i konsekwencjami chemioterapii, naświetlań, lęk przed odebraniem kolejnych wyników badań i myśli praktycznie w każdej chwili dnia i nocy o tym co będzie, przecież to tykająca bomba, czasami z opóźnionym zapłonem…

Ciężko mi jest prosić kogokolwiek o pomoc, bo nie potrafię i nigdy tego nie robię – taka jestem, ale tutaj to trochę łatwiejsze, bo wystarczy napisać, a sytuacja, w której się znalazłam nie daje mi dużego wyboru.

Kiedy usłyszałam, że mogę być włączona do programu z RYBOCYKLIBEM popłakałam się ze szczęścia. Jakie rozczarowanie przyszło kilka tygodni później, kiedy dowiedziałam się, że jednak nie spełniam kryteriów i nie kwalifikuje się na refundowane leczenie. Mogę brać lek, ale w wersji pełnopłatnej – koszt to prawie 13 tysięcy złotych miesięcznie. Nie stać mnie i mojej rodziny na to. A ile rodzin jest takich jak ja …?

Tu na Ziemi mamy tylko jedno życie. Zaczynamy je doceniać niestety często za późno, kiedy wydarzy się coś, czego cofnąć nie można, a dalsze życie stoi pod wielkim znakiem zapytania. Tak jest i w moim przypadku. Cztery lata temu zdiagnozowano u mnie nowotwór złośliwy piersi. Mam na imię Arleta. Mam 48 lat. Pracuję jako planista produkcji. Od 4 lat choruję „na raka”. To rak agresywny, wykazujący się dużą skłonnością do przerzutów.

Mój mąż i 12 letni syn cały czas wspierają mnie, ale teraz to już nie wystarcza. Potrzebuję też wsparcia finansowego. Mąż też dość poważnie choruje, a nie chcemy, aby nasz syn został sam.

Przez około 25 lat byłam pod stałą opieką onkologa z powodu wcześniej usuniętego włókniaka w jednej z piersi. Co roku kontrola u lekarza, co 2 lata USG, a także co jakiś czas mammografie, biopsje.

Na przełomie stycznia i lutego w 2016 roku pojawił się kolejny guz, tym razem w lewej piersi. Pojawił się nagle i to od razu nie taki mały. Dostałam skierowanie na USG. Zalecono biopsję cienkoigłową. Wyniki biopsji były prawidłowe. Lekarz zalecił „obserwację guza”. W kolejnym m-cu pierś zaczęła wyglądać inaczej, wiedziałam, że coś jest nie tak. Poszłam do lekarza i zalecono tym razem biopsję gruboigłową. Ta już nie dała dobrych wyników. Stwierdzono nowotwór złośliwy. Niestety po skierowaniu na TK wątroby stwierdzono badaniu rozsiane guzy we wszystkich płatach, czyli przypadek nieoperacyjny. W ciągu kilku dni dostałam od razu „chemię”. Guzy zaczęły się zmniejszać. Po ponad 5 miesiącach chemioterapii przyszedł czas na hormonoterapię. Od ponad 3 lat zażywam hormony, które blokują rozwój choroby. Niestety od kilku m-cy pojawiły się kolejne przerzuty. Okazało się, że choroba postępuje i stwierdzono m.in. przerzuty do kości. Jestem właśnie po zakończonym cyklu radioterapii.

Każda zła diagnoza to przygotowywanie się na nowo do śmierci. Z mojego już 4-letniego doświadczenia powiem Wam, że nie da się do tego przygotować. Znowu podjęłam walkę i nie zamierzam się poddawać.

Dalsze leczenie stoi niestety pod znakiem zapytania. Najlepszym rozwiązaniem w obecnej sytuacji byłoby włączenie do leczenia leku o nazwie Rybocyklib.

Niestety jest to lek refundowany wyłącznie w pierwszej linii leczenia, czyli do momentu, w którym pacjent po raz pierwszy otrzymuje chemioterapię w zaawansowanym stadium choroby. Ja nie kwalifikuję się do refundacji leczenia, dlatego szukam pomocy wśród Was.

Wiem, że każda, nawet najmniejsza kwota może przyczynić się do zahamowania mojej choroby, dlatego bardzo proszę o wpłaty. Z góry serdecznie dziękuję wszystkim za wsparcie. Jestem osobą, która konsekwentnie dąży do celu. Nie poddaję się chorobie, staram się żyć na tyle normalnie, na ile mogę.

Chcę dalej żyć i sama wspierać innych. Nigdy w życiu nie spodziewałam się, że kiedykolwiek będę w ten sposób prosić o pomoc. Robię to dla mojego syna. Nie chcę go zostawiać. Pomóżcie.

Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij na przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

My story is so typical, similar to many people struggling with cancer. Everything can be described in a few words: shock, disbelief, rebellion, daily struggle with the pain and consequences of chemotherapy, radiation, the fear of receiving further test results and thoughts practically at any moment of the day and night about what will be, after all, a ticking bomb, sometimes with delayed ignition ...

It's hard for me to ask anyone for help, because I can't and I never do it - I am, but here it is a little easier, because I just write, and the situation in which I found myself does not give me much choice.

When I heard that I could be included in the program with RYBOCYKLIB, I cried with happiness. What disappointment came a few weeks later when I found out that I did not meet the criteria and did not qualify for reimbursed treatment. I can take the medicine, but in the full-paid version - the cost is almost PLN 13,000 a month. I and my family cannot afford it. And how many families are like me ...?

We have only one life here on Earth. We begin to appreciate them, unfortunately, often too late, when something happens that cannot be undone, and further life is a big question mark. It is also in my case. Four years ago I was diagnosed with a malignant breast cancer. My name is Arleta. I am 48 years old. I work as a production planner. I have been suffering from "cancer" for 4 years. It's an aggressive cancer with a high metastatic tendency.

My husband and 12 year old son support me all the time, but now it is not enough. I also need financial support. My husband is also quite seriously ill and we do not want our son to be alone.

For about 25 years I was under the constant care of an oncologist because of the fibrosis removed in one of the breasts. Every year a doctor's checkup, ultrasound every 2 years, as well as periodically mammograms, biopsies.

At the turn of January and February 2016, another tumor appeared, this time in the left breast. He appeared suddenly and it wasn't so small at once. I received an ultrasound referral. Fine needle biopsy was recommended. The biopsy results were normal. The doctor recommended "observing the tumor". In the next month my chest started to look different, I knew something was wrong. I went to the doctor and this time a coarse needle biopsy was recommended. This one did not give good results. Malignant tumor was found. Unfortunately, after referral to the CT of the liver, scattered tumors were found in all lobes, i.e. an inoperable case. Within a few days I got "chemistry" straight away. The tumors began to shrink. After more than 5 months of chemotherapy, the time has come for hormone therapy. I have been taking hormones that block the development of the disease for over 3 years. Unfortunately, metastases have appeared for several months. It turned out that the disease was progressing and was found to include bone metastases. I am just after the radiotherapy cycle.

Every bad diagnosis is getting ready for death again. From my 4 years of experience I will tell you that you can't prepare for it. I took up the fight again and I'm not going to give up.

Further treatment is unfortunately a question mark. The best solution in the current situation would be to include a medicine called RYBOCYKLIB in your treatment.

Unfortunately, it is a reimbursed drug only in the first line of treatment, i.e. until the patient receives chemotherapy for the first time in the advanced stage of the disease. I do not qualify for a refund of treatment, which is why I am looking for help among you.

I know that even the smallest amount can contribute to the inhibition of my illness, so I am asking for payment. Thank you in advance for all your support. I am a person who consistently pursues his goal. I don't give in to the disease, I try to live as normal as I can.

I want to live and support myself. I never expected that I would ever ask for help in this way. I do it for my son. I don't want to leave him. Please help ..

Donations to my treatment can be made via online payments, payment cards, PayPal or traditional bank transfers. To make a deposit, click on the "Help" button in the blue rectangle.

Mon histoire est tellement typique, semblable à de nombreuses personnes aux prises avec le cancer. Tout peut être décrit en quelques mots: choc, incrédulité, rébellion, lutte quotidienne avec la douleur et les conséquences de la chimiothérapie, la radiothérapie, la peur de recevoir de nouveaux résultats de test et des pensées pratiquement à tout moment du jour et de la nuit sur ce qui sera, après tout, une bombe à retardement, parfois avec allumage retardé ...

C'est difficile pour moi de demander de l'aide à qui que ce soit, parce que je ne peux pas et je ne le fais jamais - je le suis, mais ici c'est un peu plus facile, parce que j'écris juste, et la situation dans laquelle je me suis retrouvé ne me laisse pas beaucoup de choix.

Quand j'ai entendu que je pouvais être inclus dans le programme avec RYBOCYKLIB, j'ai pleuré de bonheur. Quelle déception est venue quelques semaines plus tard quand j'ai découvert que je ne répondais pas aux critères et que je n'avais pas droit à un traitement remboursé. Je peux prendre le médicament, mais dans la version entièrement payée - le coût est de près de 13 000 PLN par mois. Moi et ma famille ne pouvons pas nous le permettre. Et combien de familles sont comme moi ...?

Nous n'avons qu'une seule vie ici sur Terre. Nous commençons à les apprécier, malheureusement, souvent trop tard, quand quelque chose arrive qui ne peut pas être défait et que la vie future est en grand doute. C'est aussi dans mon cas. Il y a quatre ans, on m'a diagnostiqué un cancer du sein malin. Je m'appelle Arleta. J'ai 48 ans. Je travaille comme planificatrice de production. Je souffre de "cancer" depuis 4 ans. C'est un cancer agressif à forte tendance métastatique.

Mon mari et mon fils de 12 ans me soutiennent tout le temps, mais maintenant ce n'est plus suffisant. J'ai également besoin d'un soutien financier. Mon mari est également très gravement malade et nous ne voulons pas que notre fils soit seul.

Pendant environ 25 ans, j'étais sous les soins constants d'un oncologue à cause de la fibrose enlevée dans l'un des seins. Chaque année, un examen médical, une échographie tous les 2 ans, ainsi que des mammographies et des biopsies périodiques.

Au tournant de janvier et février 2016, une autre tumeur est apparue, cette fois dans le sein gauche. Il est apparu soudainement et ce n'était pas si petit à la fois. J'ai reçu une référence d'échographie. Une biopsie à l'aiguille fine a été recommandée. Les résultats de la biopsie étaient normaux. Le médecin a recommandé "d'observer la tumeur". Le mois suivant, ma poitrine a commencé à avoir l'air différente, je savais que quelque chose n'allait pas. Je suis allé chez le médecin et cette fois, une biopsie à l'aiguille grossière a été recommandée. Celui-ci n'a pas donné de bons résultats. Une tumeur maligne a été trouvée. Malheureusement, après référence au scanner hépatique, des tumeurs éparses ont été trouvées dans tous les lobes, c'est-à-dire un cas inopérable. En quelques jours, j'ai tout de suite eu la «chimie». Les tumeurs ont commencé à rétrécir. Après plus de 5 mois de chimiothérapie, le temps est venu pour l'hormonothérapie. Je prends des hormones qui bloquent le développement de la maladie depuis plus de 3 ans. Malheureusement, des métastases sont apparues depuis plusieurs mois. Il s’est avéré que la maladie progressait et il a été constaté qu’elle métastases osseuses. Je suis juste après le cycle de radiothérapie.

Chaque mauvais diagnostic se prépare à nouveau à la mort. De mes 4 années d'expérience je vous dirai que vous ne pouvez pas vous y préparer. J'ai repris le combat et je ne vais pas abandonner.

Un traitement ultérieur est malheureusement un point d'interrogation. La meilleure solution dans la situation actuelle serait d'inclure un médicament appelé Rybocyklib dans votre traitement.

Malheureusement, il s'agit d'un médicament remboursé uniquement dans la première ligne de traitement, c'est-à-dire jusqu'à ce que le patient reçoive une chimiothérapie pour la première fois au stade avancé de la maladie. Je n'ai pas droit au remboursement, je cherche donc de l'aide parmi vous.

Je sais que même le plus petit montant peut contribuer à l'inhibition de ma maladie, alors je demande un paiement. Merci d'avance pour tout votre soutien. Je suis une personne qui poursuit constamment son objectif. Je ne cède pas à la maladie, j'essaie de vivre aussi normalement que possible.

Je veux vivre et subvenir à mes besoins. Je ne m'attendais jamais à demander de l'aide de cette façon. Je le fais pour mon fils. Je ne veux pas le quitter. Aidez-moi.

Les dons à mon traitement peuvent être effectués via des paiements en ligne, des cartes de paiement, PayPal ou des virements bancaires traditionnels. Pour effectuer un dépôt, cliquez sur le bouton "Aide" dans le rectangle bleu.

Galeria

Dziennik

Kochani! ❤️
Moim celem do rozpoczęcia terapii RYBOCYKLIBEM było uzbieranie środków na minimum pół roku leczenia, aby nie przerywać terapii i mieć czas na uzbieranie kolejnych środków.
156 tysięcy to niestety koszt rocznej kuracji. I tak będzie co rok, chyba, że NFZ zacznie refundować lek bez narzuconych teraz ograniczeń.
Czas pandemii, w którym wszyscy się znaleźliśmy nie ułatwia nikomu leczenia, a często, tak jak w moim przypadku, wydłuża czas na załatwienie wielu spraw, kiedy wnioski i odpowiedzi na nie krążą pomiędzy instytucjami miesiącami, ale udało się 😊.

Dzięki Wam i Firmie, w której pracuję, mam już środki na ponad 3 miesiące leczenia, a od dziś dodatkowe 3 miesiące zapewniła mi wspaniała Pani Koordynator Oddziału Klinicznego Onkologii Centrum Onkologii w Bydgoszczy, która dzięki swojej determinacji i wielkiej empatii uzyskała dostęp do kilkumiesięcznego darmowego leczenia.

Nie mam słów, które mogłyby wyrazić moją wdzięczność wszystkim Wam, którzy darowaliście mi kolejną „część” życia ❤️.
Dziękuję Wszystkim za wsparcie finansowe i duchowe, za modlitwy i za organizowanie licytacji na FB.

Nie zamykam zbiórki, bo nie wiem, co będzie za kilka miesięcy, ale szczerze wierzę, mimo ciągłej niepewności, że znajdzie się jakieś wyjście, aby kontynuować wszystko dalej.
Będę informować Was o dalszych etapach 😊.

Jestem przeszczęśliwa i dozgonnie Wam wdzięczna !!!



Dziękuję serdecznie wszystkim za dotychczasowe wpłaty, wsparcie i modlitwę. Jesteście Wszyscy niesamowici !!!
Przy okazji mam jedną rzecz do przekazania dla osób, które nie wiedzą jak rozmawiać z osobami chorymi na nowotwór.
Nie traktujcie ludzi chorych na raka jak trędowatych, odmieńców, umierających. Jesteśmy tacy, jacy byliśmy kiedyś - czasem smutni, zatroskani, ale i też radośni i PEŁNI ŻYCIA. Nie unikajcie nas.
Ja się nie zmieniłam, może trochę bardziej dojrzałam w wieku dojrzałym 😊. Jestem taka, jaką byłam - otwarta na ludzi, ciesząca się życiem, z zasadami, ale i też nieznośna, uparta i drobiazgowa, czyli z całym dobytkiem dobrych i złych cech.
Rozmawiajcie ze mną i ludźmi z nowotworem normalnie. Nie ukrywałam nigdy choroby i nie zamierzam tego robić, ale też i nie liczę na żadną "taryfę ulgową". Macie pytania - pytajcie, macie prośbę - proście.
Dziękuję jeszcze raz Wszystkim. Chciałabym dawać nadzieję innym tak, jak Wy dajecie mi tę nadzieję. Takim losem obdarzył mnie Bóg i ja to akceptuję. Do końca będę żyła optymizmem, nadzieją i będę cieszyć się każdym dniem jak dotychczas może tylko „na zwolnionych obrotach” 😉.

Wypłaty (suma: 858.74 zł)

Zebrane środki zostały wykorzystane na następujące wydatki:

25.09.2020 - 350.12 zł
- kategoria wydatków: inne, środki farmakologiczne, transport, konsultacje medyczne

08.09.2020 - 243.80 zł
- kategoria wydatków: transport, środki farmakologiczne

17.07.2020 - 264.82 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

Do dyspozycji podopiecznego pozostało: 29 667,46 zł

Wspierający

Największe darowizny

Anonimowy 4 miesiące temu 1000 zł

Anonimowy 4 miesiące temu 1000 zł 53

Trzymaj się ! Pozdrowienia dla Ciebie i rodziny !

Anonimowy 4 miesiące temu 615 zł 36

Trzymamy kciuki!!! Pracownicy MG :)

Anonimowy 4 miesiące temu 500 zł

Anonimowy 4 miesiące temu 500 zł 36

Dużo siły i wytrwałości! Dasz radę! Trzymaj się i nigdy nie poddawaj!

Anonimowy 4 miesiące temu 500 zł 32

Myślę, że się uda wygrać.

Anonimowy 4 miesiące temu 500 zł

Anonimowy 4 miesiące temu 500 zł 41

Arleta, trzymaj się !!!

Anonimowy 4 miesiące temu 500 zł 43

Wygrasz:)

Anonimowy 4 miesiące temu 500 zł

Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem