Ewa Kalinowska

Ewa Kalinowska, Zielonka

Numer skarbonki: 111231
Proszę o pomoc w leczeniu raka trzustki. Marzenia się spełniają!
zebrano:
39 463 zł
38%
cel zbiórki:
102 000 zł

Historia

Witam,

moja walka z rakiem rozpoczęła się w 2014 roku, kiedy zdiagnozowano u mnie nowotwór macicy - na tyle wcześnie, by go usunąć, więc miałam ogromną nadzieję, że taka choroba więcej mi się nie przydarzy. Operacja powiodła się i po usunięciu macicy razem z przydatkami oraz dodatkowej brachyterapii badałam się dwa razy do roku i nie było żadnych specjalnych komplikacji. Został tylko problem z obrzękiem limfatycznym nogi, z którym dzięki rehabilitacji sobie poradziłam. Leczenie obrzęku w ośrodku Rosomak w Ustroniu było bardzo skuteczne i mogłam dalej aktywnie żyć. Raka można pokonać!

Jednego zwalczyłam, a drugiego zwalczę, ale z Waszą pomocą.

Moją wielką pasą jest żeglarstwo oraz aktywne spędzanie czasu w ciekawych miejscach w Polsce, na łonie natury i w przydomowym ogródku. Lubię się ruszać, śpiewać szanty, słuchać radiowej Trójki, malować i przytulać się z moimi kociakami. Nadal także mogłam z przyjaciółmi uczestniczyć w regatach na Mazurach, żeglować po Bałtyku, a z córką wędrować po Polsce.

Okres pięciu lat od pierwszej operacji mijał w maju 2019 roku, aż tu nagle USG jamy brzusznej w kwietniu pokazało zmiany w wątrobie - szybki MR wykazał, że źródłem tych zmian jest guz w ogonie trzustki. To był dla mnie ogromny  szok! 

To żadna wznowa, tylko nowy rak - adenocarcinoma.

Nagle wszystko się zmieniło, plany na lato nie miały znaczenia, trzeba było zawalczyć o zdrowie.

W związku z tym, że ognisk choroby jest kilka, nie podjęto decyzji o wykonaniu operacji oraz usunięciu guzów. Lekarze w Centralnym Szpitalu Klinicznym UCK Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego zdecydowali o zastosowaniu chemioterapii m.FOLFIRINOXem.

Pierwszej chemii poddałam się 26 kwietnia 2019 roku. Jak twierdzi lekarz, radzę sobie bardzo dobrze. Zdarzają mi się wymioty, ale po trzech dniach w szpitalu i trzech dniach w domu jestem w stanie pójść do pracy i cieszyć się spotkaniem z koleżankami i kolegami, którzy bardzo mnie wspierają w tej chorobie.

Do końca października przyjęłam dwie tury po 6 wlewów chemioterapii. Nastąpiła przerwa na regenerację sił.

13 grudnia 2019 roku wykonano ponownie badanie kontrolne TK, na którym stwierdzono kolejny rozrost zmian w wątrobie. Zdecydowano o podaniu kolejnego cyklu chemioterapii. Ze względu na objawy polineuropatii, czyli zmniejszenie czucia w dłoniach i stopach wraz z mrowieniem, zmniejszona została dawka oksaliplatyny.
Mam nadzieję, że wyniki będą dobre, dające nadzieję na dalsze długie życie. 

Przed kolejnym wlewem m.FOLFIRINOXu w dniu 28 stycznia 2020 roku przeprowadzona została biopsja wątroby, z której próbki zostały przekazane do wykonania badań genetycznych. Na ich podstawie będzie podjęta decyzja o możliwości kontynuacji dalszego leczenia innymi lekami, odpowiednimi dla ustalonych wyników zmian w moim genomie.

10 lutego, po ponownych badaniach krwi ilość markerów wzrosła co oznacza progres choroby więc lekarze zadecydowali o zmianie linni terapii. Jest to terapia gemcytabiną z Nab-paklitaxelem (Abraxane).

Nab-paklitaxel nie jest lekiem refundowanym w drugim rzucie leczenia z gemcytabiną, przerzutowego raka trzustki u dorosłych. W związku z tym to leczenie jest dla mnie odpłatne. Każda fiolka leku zawiera 100 mg paklitakselu której koszt jest ok 1000 zł. 17 lutego zostało to dla mnie przeliczone i potrzebuję na 1 porcję 220 mg paklitaxelu + odpowiednią dawkę gemcytabiny. Koszt 3 fiolek to ok 3000 zł.

Przeliczając to według schematu lekowego potrzebuję do końca tego  roku 102 ampułki x 1000 czyli 102 tysiące zł tylko na ten lek.  Z tego co mi wiadomo od lekarzy Gemcytabina jest refundowana więc nie muszę teraz za nią płacić.

W związku z powyższym zmieniam kwotę na 102 000 zł

Mimo choroby życie toczy się nadal, mam swoje marzenia i nadal pragnę aktywnie żyć. Zeszły rok to nie było już aktywne uczestnictwo w regatach, tylko kibicowanie przyjaciołom i kolegom oraz jeśli pozwalał na to czas - wypady z córką do pięknych miast w Polsce. Nasza ojczyzna jest piękna i naprawdę jest się czym zachwycać, a nie wiadomo, ile mam jeszcze czasu do wykorzystania - cieszę się każdą daną mi chwilą!

Mieszkam sama z dorosłą córką, więc każda wpłacona kwota będzie dla nas ogromnym wsparciem. Koszt leczenia znacznie przewyższa moje możliwości finansowe, dlatego jestem zmuszona prosić o wsparcie. Wasze darowizny przeznaczę na zakup wybranych przez lekarzy leków i potrzebnych, koniecznych badań. Codziennie towarzyszy mi nadzieja, że moje marzenia będę mogła spełnić.

Dziękuję Wam za wszelką pomoc!

Ewa

Darowizny na rzecz leczenia Ewy można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij na przycisk "Wspomóż" w niebieskim prostokącie.

Hello Everyone,
My fight against cancer started in 2014, when I was diagnosed with uterine cancer early enough for it to be removed, so I really hoped that I would never suffer from this disease again. The surgery was successful and after the removal of the uterus and its appendages, followed by additional brachytherapy, I was examined twice a year and no specific complications were reported. The only problem that was left was lymphedema of my leg, which I managed to deal with through rehabilitation. The lymphedema treatment in Rosomak centre in Ustroń was very effective and I was able to go on with my life actively. Cancer can be beat!
I am passionate about sailing and I love to spend time actively in interesting places in Poland, in the bosom of nature and in my home garden. So I was still able to participate in the regatta in Masuria with my friends, sail on the Baltic Sea and wander around Poland with my daughter.
It was in May 2019 when five years had passed since my first surgery, and all of a sudden the abdominal ultrasound I had in April showed some liver lesions. No lesions elsewhere were visible at that time, but a short MRI showed that these lesions are caused by a pancreatic tail tumour, and it came as a real shock to me. This is not a recurrence, but a completely new cancer – adenocarcinoma. Suddenly everything changed, my summer plans became irrelevant, I had to fight for my health. As there are several outbreaks of the disease, no decision was taken to perform a surgery or to remove the tumours.
The doctors in the Central Clinical Hospital of the Medical University of Warsaw (Centralny Szpital Kliniczny UCK Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego) decided that m.FOLFIRINOX chemotherapy will be used.  I had my first chemotherapy on 26 April 2019. The doctor believes I am doing very well with this chemo. I do happen to vomit, but after three days in hospital and three days at home, I am able to go to work and enjoy meeting with my friends who support me a lot in this disease.  
By the end of October, I had completed two chemotherapy sessions, with 6 infusions at each session. On 13 December 2019 I had a follow-up CT scan which revealed a subsequent growth of liver lesions. On the basis of marker test results the doctors decided to apply another chemotherapy cycle. As symptoms of polyneuropathy, that is reduced sensation in the feet and hands, including tingling, occurred, the dose of oxaliplatin was decreased. I am halfway through this cycle. After I complete it, another contrast CT scan will be performed to see the results of this treatment. I wish for good results, giving me some hope for a long life ahead of me. However, knowing how severe this type of cancer is, I must secure myself to be able to fight it, but using some other medicines.  
On 28 January 2020 I had a liver biopsy, and the samples were taken for genetic tests. Based on these results a decision will be made on the possibility of further treatment with other medicines appropriate for the established lesion in my genome.
At the moment, it is still uncertain what kind of medicines will be applied. Since the monthly cost of medicines is ca. PLN 25,000, I estimate that the annual amount of the fundraiser should be PLN 350,000. The genetic test results will be available in about a month, so after receiving them and the decision on selection of a specific medicine I will give the exact name and correct the amount of fundraiser, as appropriate.
All of this happens, while my life goes on. I have my dreams and I still want to live an active life. Last year, I was not able to participate actively in regatta as I used to did. I could only cheer for my friends and colleagues, and when I had enough time, I would go with my daughter to visit some beautiful Polish towns and cities. Poland is a beautiful country and there is so much to see and be astonished with, and I am not sure how much time I have left – I am grateful for every moment I have.
I live alone with my grown-up daughter, so any amount will be a huge support for us. The cost of treatment is far beyond my financial capabilities, so I have no other choice but to ask for support. I will use your donations to purchase the medicines selected by the doctors and any necessary tests that need to be performed.
Every day I hope that my dreams will come true.
Thank you for all your support!
Ewa

Galeria

Dziennik

Czas mija, życie się toczy... Trzymam się w tej walce i jestem już na III linii leczenia. W przyszłym tygodniu będę miała kolejną tomografię, by sprawdzić, czy ten trzeci sposób leczenia ustabilizował sytuację i rak nie będzie dalej się roznosił po ciele.
Kochani, nadal potrzebuję Waszego wsparcia!
Wymienię trochę zdjęć lub dodam aktualniejsze. Choć ten rok nie przyniósł żeglarskich mocnych wspomnień, to mam nadzieję na przyszłe.

Już czerwiec i ponad rok, jak została zdiagnozowana choroba. Walczę :-) i cieszę się życiem, pracuję, dbam o dom i kwiaty na ogródku: rosną pomidory, cukinia i inne. Teraz jestem na drugim rodzaju chemii, która daje nadzieję na dalsze dobre dni. Otrzymałam od Was dużo wsparcia, które pozwoliło mi opłacić część z tego drugiego trybu leczenia i mam nadzieję na więcej, no bo o co można w takiej sytuacji prosić... Mówiłam, że dorzucę zdjęcia, ale się nie wgrały. Spróbuję jeszcze raz podzielić się nimi z Wami.
Buziaki, Ewa

Już maj i czas na podsumowanie, co zadziało się od ostatniego wpisu. Tak jak wspominałam, dzięki Waszemu wsparciu mogłam opłacić mój lek Abraxane w ilości 14 ampułek, co kosztowało ponad 13 000 zł. Teraz jeszcze wykorzystam dwie ampułki na chemię w dniu 11 maja i będę czekać na informację, czy będę musiała dokupić kolejną porcję ampułek na dalsze leczenie.

Wiosna jest piękna, więc staram się z niej korzystać najbardziej intensywnie jak to tylko możliwe. Na pewno zajmę się tarasem, by to miejsce dawało mi radość z odpoczynku. Kwiaty już kupione i czekają na cieplejsze dni na przesadzenie. Mam nadzieję, że "zimni ogrodnicy" nie zniszczą mi sadzonek ani kwiatów na jabłonce. Dziękuję za kolejne darowizny i trzymam kciuki za Wasze zdrowie w czasach koronawirusa.

Już wiosna, u sąsiadki zakwitła brzoskwinia, magnolia u mnie ma już grube pąki, drzewa owocowe zaraz buchną kwiatami. Na szczęście jest kawałek ogródka, można wyjść na dwór i przewietrzyć się choć z pół godzinki, nie wychodząc nigdzie dalej.

Czas koronawirusa... Usiłuję nie zetknąć się nim nigdzie a jednak muszę jechać na kolejną chemię do szpitala, to też niebezpieczne miejsce. Będę miała założoną maseczkę i rękawiczki i nadzieję że się nigdzie nim nie zarażę.

W chwili obecnej trwa 2 tura pobierania drugich leków, paklitaxel + gemcytabina. Przez to całe zamieszanie z koronawirusem poszukanie darczyńcy dla nierefundowanego abraxanu jest kłopotliwe i wiem już że będę musiała wykorzystać przekazane przez Was pieniądze na pokrycie kosztów ampułek w ilości chyba 14 szt. Dzięki Waszej pomocy będzie to możliwe do opłacenia, a te leki dobrze działają. Zmniejszył się znacznie poziom markerów, co daje nadzieję na dobry wynik tomografii, jak przyjdzie czas na zobaczenie, co tam dzieje się w brzuszku.

Jestem Wam ogromnie wdzięczna za darowizny i mam nadzieję że nadal mogę liczyć na Wasze wsparcie.
Załączę kilka wiosennych zdjęć z ogródka 😊 bo to jest teraz najprzyjemniejsze miejsce :-)

Kochani, bardzo dziękuję Wam za pomoc. Każdego z Was darzę ogromną wdzięcznością. Macie WIELKIE serca <3

Wypłaty (suma: 13031.9 zł)

Zebrane środki zostały wykorzystane na następujące wydatki:

17.04.2020 - 13031.90 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

Do dyspozycji podopiecznego pozostało: 26 431,90 zł

Wspierający

Najnowsze darowizny

Jakub Skrzydlak Skrzydlak 9 miesięcy temu 100 zł 70

Powodzenia!

Wojciech Oreszczuk Oreszczuk 9 miesięcy temu 50 zł

maria pieprzyk 9 miesięcy temu 20 zł

Bartosz Jarosik 9 miesięcy temu 100 zł 68

marzenia sie spelnia:)

Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem