Iwona Sokołowska

Iwona Sokołowska, Wałcz

Numer skarbonki: 110014
Miała niecałe 18 lat, kiedy zachorowała na mięsaka. Zbiera na protezę nogi.
zebrano:
2 963 zł
4%
cel zbiórki:
60 000 zł

Historia

Nazywam się Iwona Sokołowska. Dzień przed moimi osiemnastymi urodzinami, czyli 1 grudnia 2000 roku dowiedziałam się o mojej chorobie tj. nowotworze złośliwym tkanek miękkich, mięsakiem o nazwie sarcoma synoviale, który umiejscowiony był w mojej prawej stopie od dobrych kilku miesięcy. Po diagnozie był płacz, pytania dlaczego ja, dlaczego teraz itp. Dzielnie znosiłam chemioterapię oraz kilka nieradykalnych operacji/prób usunięcia guza. W międzyczasie zdałam maturę, rozpoczęłam studia i leczyłam się.

Po ponad rocznym leczeniu onkologicznym w Poznaniu trafiłam do Centrum Onkologii w Warszawie. Pan profesor Ruka zastosował u mnie leczenie radioterapią, następnie zoperował mnie i otrzymałam kolejne kursy chemioterapii. Z płaczem goliłam głowę, gdy po raz czwarty odrośnięty „jeżyk” na głowie zaczął wypadać. Nie poddawałam się, nadal byłam silna i dzielnie walczyłam z nowotworem. Pomagał mi w tym chłopak, z którym zaczęłam spotykać się 2 m-ce przed wykryciem nowotworu oraz rodzice.

W marcu 2002 roku zakończono leczenie. Miesiąc później (nie wiem jak to możliwe) zaszłam w ciążę i w styczniu 2003 roku urodziłam śliczną i zdrową córeczkę. Mój organizm się regenerował, ja – systematycznie jeździłam 400km na kontrole do Centrum Onkologii w stolicy. Życie toczyło się dalej, jednak okazało się, że mój organizm jest słaby i nie licząc operacji chorej stopy – przez kolejnych 10 lat przeszłam ok. 10 zabiegów/operacji typu: usunięcie woreczka żółciowego, operacje przykurczu Dupuytrena, koagulacja ognisk endometriozy itp. W 2008 roku okazało się również, iż wskutek przebytych chemioterapii mam uszkodzone kanaliki nerkowe. Mimo tych wszystkich chorób i operacji cieszyłam się życiem, wspólnie z mężem wychowywaliśmy córeczkę i bardzo pragnęliśmy powiększyć naszą rodzinę. W związku z powyższym, 14 sierpnia 2012 roku urodziłam pięknego i jak się wtedy wydawało zdrowego synka (po dwóch latach zdiagnozowano u niego autyzm). Wychodząc z maleństwem ze szpitala pomyślałam, że teraz naprawdę jestem szczęśliwa.

Niestety, moje szczęście nie trwało długo. Dwa miesiące po porodzie, na mojej kilkakrotnie operowanej stopie wyczułam kilkumilimetrowe zgrubienie. Pomyślałam: nie, to nie może być prawdą; to nie może być kolejna wznowa – przecież nie po to urodziłam dziecko, by znowu zachorować i nie móc uczestniczyć w jego wychowywaniu... A jednak, po 11 latach od operacji i 10 i pół roku po zakończeniu leczenia, mięsak ponownie był w mojej stopie. Zamknęłam się w sobie, załamałam, przez dwa dni nie wychodziłam z łóżka tylko płakałam. Na szczęście mąż wyciągnął mnie z tego, wytłumaczył: że tak nie można, że muszę walczyć i się nie poddawać jak dawniej; że muszę to zrobić dla niego, dla niego i dzieci; że przecież za kilka lat muszę żyć, gdy synek w przedszkolu będzie mówił wierszyk z okazji Dnia Mamy; bo nikt nie zastąpi im mnie – mamy i żony...

5 listopada 2012 roku pojechałam więc z mężem do Centrum Onkologii w Warszawie i profesor Rutkowski potwierdził moją diagnozę. Zostawiłam wynik tomografii komputerowej, zrobiłam RTG klatki piersiowej i czekałam na wyrok... Po dwóch dniach otrzymałam telefon z wiadomością, której nigdy nie chciałam usłyszeć.. „Dzień dobry Pani Iwono... Jest wynik RTG klatki – przerzutów nie ma, ale niestety po skonsultowaniu się z lekarzami stwierdziliśmy, iż jedyną metodą leczenia Pani jest amputacja, amputacja w podudziu...”. Telefon odebrałam niczego nieświadoma, trzymając dziecko na rękach i zamarłam. To była najgorsza wiadomość jaką w moim trzydziestoletnim życiu usłyszałam. Był to kolejny cios, którego następstwem była ogromna rozpacz, bezsilność...

Postanowiłam walczyć i żyć. Nieważne czy z nogą, czy bez niej, ale żyć. 6 grudnia 2012 roku mąż dostarczył mnie do CO, a następnego dnia amputowano mi nogę. Nie załamałam się, nie płakałam z tego powodu. Uczyłam się chodzić o kulach, bandażować kikut, pokonywać wiele przeszkód architektonicznych typu schody... Zewsząd słyszę, że jestem dzielna, że walczę i się nie poddaję, że potrafię się uśmiechać i w miarę możliwości uczestniczę w wychowywaniu moich dzieci...

Nie uważam, że jestem jakaś wyjątkowa. Ja po prostu cieszę się, że żyję, że mogę przytulać i całować moje dzieci, że mogę uczestniczyć w życiu rodzinnym, wytłumaczyć córce niezrozumiałe zadania z matematyki :); czuć, że mąż mnie nadal mocno kocha (może nawet mocniej?)...

Aktualnie jestem po kolejnej, już trzeciej operacji kikuta (stan zapalny kości).

Z całego serca pragnę, by Państwo pomogli mi uzyskać środki na protezę (którą trzeba wymieniać co kilka lat a niektóre elementy kilka razy w roku) i co za tym idzie, pomogli mi wrócić do normalności. Kocham życie mimo wielu kłód rzucanych mi pod nogi. Chciałabym być sprawna by móc aktywnie uczestniczyć w życiu rodzinnym, podążać za synkiem. Za wszelkie wsparcie będę ogromnie wdzięczna.

Iwona

Darowizny na rzecz leczenia Iwony można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij na przycisk "Wspomóż" w niebieskim prostokącie.

Wypłaty (suma: 2963.25 zł)

Zebrane środki zostały wykorzystane na następujące wydatki:

29.09.2020 - 230.12 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

22.05.2020 - 805.97 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne, transport

01.07.2019 - 448.33 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

12.10.2018 - 233.96 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

25.04.2014 - 474.91 zł

31.10.2013 - 769.96 zł

Do dyspozycji podopiecznego pozostało: 0,00 zł

Wspierający

Największe darowizny

Anonimowy 5 miesięcy temu 1100 zł 29

Wszystkiego dobrego i dużo uśmiechu, mimo wszystko. Agnieszka

Serdecznie dziękuję. Wzruszył mnie ten komentarz...
Iwona


Anonimowy 7 lat temu 1000 zł

Anonimowy 1 rok temu 500 zł

Najnowsze darowizny

Anonimowy 1 rok temu 46 zł

Anonimowy 2 lata temu 10 zł

Anonimowy 2 lata temu 10 zł

Anonimowy 2 lata temu 30 zł

Anonimowy 2 lata temu 10 zł

Anonimowy 3 lata temu 50 zł

Anonimowy 4 lata temu 50 zł

Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem