Izabela Kordowska

Izabela Kordowska, Chełmno

Numer skarbonki: 110226
Walczy z nowotworem kości, po raz kolejny ma nawrót choroby.
zebrano:
7 038 zł
87%
cel zbiórki:
8 000 zł

Historia

„Pokażmy, jak wielkie mamy serca i na co nas stać...

Mam na imię Iza i obecnie mam 45 lat, i niespełnione marzenia.

W 2009 r zdiagnozowano u mnie nowotwór złośliwy kości, tkanek miękkich i chrząstki stawowej, to było dla mnie, jak wyrok. Od tego czasu jestem intensywnie leczona w kilku specjalistycznych ośrodkach. Niestety, jak dotąd wszelkie zabiegi i leczenie nie przyniosły spodziewanych efektów i ciągle walczę, aby uniknąć amputacji prawej kończyny dolnej, co za chwilę będzie nieuniknione.

Wszystko zaczęło się niepozornie i niespodziewanie bólem nogi i wysoką gorączką. Z tymi objawami trafiłam do szpitala; najpierw w Toruniu, Otwocku – z podejrzeniem gruźlicy kości i tam byłam operowana i leczona pod tym kątem. Kiedy stan zdrowia się nie poprawiał i objawy nie ustępowały zostałam poddana ponownej operacji. Wtedy usłyszałam wyrok na całe dalsze życie - diagnozę mojej choroby.

Zostałam poddana leczeniu onkologicznemu w ośrodku do tego przystosowanym w Bydgoszczy (konsultowana okresowo w Warszawie); przez cały ten czas otrzymywałam chemioterapię, po której mój stan poprawiał się na krótko, po czym choroba znowu nawraca i daje znać o sobie.

Kilka razy przechodziłam radioterapię. Miałam naświetlane kolejne okolice, co skończyło się powikłaniami w okolicach prawego podudzia – uszkodzenie nerwów, niedowład kończyny oraz opadanie stopy i martwica tkanek.

Obecnie mam kolejny nawrót choroby i guz w tej okolicy. Lekarze rozkładają ręce. Jedyne rozwiązanie jest drastyczne - amputacja nogi do kolana, a i to może okazać się nieskuteczne.

Niestety mieszkam w bloku bez windy na 3 piętrze i będę do końca walczyć, aby do tego nie doszło. Przestałam już liczyć kolejne zabiegi operacyjne i pobyty w szpitalach, przez które przechodzę do chwili obecnej. Na tym nie koniec, bo dołączyły się jeszcze różne choroby współistniejące i powikłania po leczeniu onkologicznym (od gronkowca, patologiczne złamanie kości udowej aż do tętniaka przegrody między przedsionkami z przeciekami).

Właśnie w chwili obecnej jestem po ciężkim zabiegu kardiochirurgicznym - listopad 2015 r.

Staram się to wszystko przyjmować z pokorą i jakoś żyć z "niechcianym przyjacielem -; rakiem" ale niestety największym problemem są wysokie koszty leczenia, ograniczony dostęp do niektórych świadczeń oraz limity do lekarzy specjalistów i długi okres oczekiwania na rehabilitację (nawet od kilku do kilkunastu miesięcy), gdzie tu liczy się czas i każdy dzień jest u mnie na wagę złota!

Na leczenie – lekarstwa, opatrunki, wizyty u specjalistów, badania, dojazdy do różnych ośrodków i życie (opłaty +wyżywienie + inne codzienne potrzeby) mam zaledwie 940 zł miesięcznie renty wraz z dodatkiem pielęgnacyjnym na rękę.

Nie chcąc niweczyć dotychczasowych efektów leczenia, jestem zmuszona korzystać częściowo z prywatnych praktyk, badań i zabiegów ze względu na długie terminy i limity wprowadzane przez NFZ. Nawet przy wsparciu rodziny i najbliższych nie na wszystko mi starcza funduszy. Same leki - to ogromny wydatek, a do tego częste dojazdy do placówek.

Obecnie podjęto decyzję o zabiegu usunięcia ponownego ogniska z podudzia i docelowo przeszczepie kości i tkanki mięśniowej tej okolicy (aby spróbować zapobiec amputacji) do tego konieczne leczenie wspomagające ponownie chemio i radioterapia, a jeszcze intensywna rehabilitacja.

Uwielbiam grać na organach – to pozwala mi chociaż na chwilę oderwać się od rzeczywistości i zapomnieć o chorobie i ograniczeniach z nią związanych (poruszam się przy pomocy dwóch kul łokciowych, po dwóch latach spędzonych na wózku inwalidzkim). Wcześniej ukończyłam szkołę pielęgniarską, jednak choroba przekreśliła moje marzenia i spełnienie zawodowe; przez kilka lat pracowałam na oddziale noworodkowym, co było od zawsze moim pragnieniem - chciałam pracować z dziećmi.

Mam świadomość, że przezwyciężyć chorobę i pokonać raka nie jest rzeczą łatwą i często niemożliwą. Jak na razie jest tylko szansa na zatrzymanie procesu nowotworowego na pewnie kolejny krótki czas i ciągłe usprawnianie oraz dalsze intensywne leczenie. Wszystko to jest bardzo kosztowne i trudne do osiągnięcia, ale niestety za chwilę mogę przestać w ogóle chodzić i dlatego tutaj składam bardzo niski ukłon w stronę Fundacji i wszystkich ludzi o wielkim sercu prosząc o pomoc i wsparcie.

Każdy nowy dzień jest dla mnie nieustanną walką o życie, od której nawet na chwilę nie można odpocząć, ani uciec. Mimo bólu (niwelowanego morfiną co 4 godz), ograniczeń, strachu i cierpienia staram się „normalnie" funkcjonować, co przychodzi z wielkim trudem i poświęceniem.

Dzięki wsparciu, pomocy i życzliwości chce się żyć, chwytać kolejny dzień, każdą jego chwilę i dalej walczyć z nieuleczalną chorobą oraz przeciwnościami losu.

Tymczasowo konieczne jest zatrzymanie postępu choroby i intensywna rehabilitacja; niestety to wiąże się z dalszym kosztownym leczeniem, a funduszy nie starcza już mi obecnie na nic.

Dlatego jeszcze raz zwracam się z ogromną prośbą o pomoc i wsparcie w mojej nieustannej walce, dobrym słowem, życzliwym gestem, ale także każdym niezbędnym groszem, bez którego dalsze moje leczenie i godne życie jest wręcz niemożliwe.

Darowizny na rzecz leczenia Izy można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Wspomóż" w niebieskim prostokącie.

Dziennik

Kochani!!! Bardzo dziękuję za pamięć i wsparcie w tych trudnych chwilach, gdzie kolejny raz choroba rozwija się i daje znać o sobie. Już myślałam, że przezwyciężyłam i pokonałam raka, ale niestety wielkie rozczarowanie. Nastąpiła progresja i rozsiew choroby do kolejnej kończyny i do kości. I tym razem mocno wierzę, że kolejny raz mi się uda to pokonać z Waszą pomocą, słowami otuchy, wsparciem i modlitwą. Czekam na kolejną operację u dr. Nazara w Poznaniu i dalsze leczenie onkologiczne (po założeniu kolejnego portu naczyniowego) następna seria chemioterapii. Proszę pamiętajcie o mnie i trzymajcie kciuki!!! Za wszystko bardzo gorąco z całego serca DZIĘKUJĘ i serdecznie pozdrawiam!

Kochani!!! Wszystkim tym, którzy wspierają mnie każdego dnia dobrym i ciepłym słowem i pomagają finansowo pragnę bardzo gorąco i serdecznie z głębi serca za wszystko podziękować! Niestety kolejny raz choroba daje znać o sobie i ponownie atakuje. Obecnie mam nawrót choroby - nowotwór atakuje moje kości i czeka mnie poważna operacja w Poznaniu u P. dr Nazara oraz kolejna chemioterapia. Bardzo się boję, ponieważ samoistnie łamią mi się kości (obecnie złamanie śródstopia z odłamkami i wysiękiem). Boję się, że nie uniknę amputacji prawej nogi aż do kolana - to dla mnie jak wyrok... Do tej pory walczyłam, aby mieć obie nogi i móc w miarę normalnie funkcjonować. Bardzo proszę - bądźcie ze mną w tych trudnych chwilach pełnych niespodzianek i trzymajcie za mnie kciuki. Z darem modlitwy i pozdrowieniami IZA.

Wszystkim tym, którzy wspierają mnie w nieustannej walce z nieuleczalną chorobą. za wszelkie darowizny, odpisy od podatku, za wszelkie przejawy życzliwości, za pamięć i słowa otuchy oraz pocieszenia pragnę z całego serca bardzo gorąco podziękować. Nigdy nie zapomnę tego, co wszyscy dla mnie robicie i jak bardzo wasza pomoc jest nieodzowna do kontynuacji dalszego leczenia i walki o każdy nowy dzień.

Obecnie dalej walczę z nowotworem i zmagam się z kolejnymi przerzutami. Kolejny raz nacieka na kość piszczelową i pobliskie tkanki miękkie oraz na udo drugiej nogi. Czekam na poważną operację usunięcia naciekającego guza wraz z przeszczepem kości i skóry w Poznaniu u Dr.Nazara oraz na kolejne cykle chemioterapii. W listopadzie ubiegłego roku przeszłam zabieg kardiochirurgiczny tętniaka między przedsionkami serca z przeciekiem lewo-prawo, który ujawnił się po chemioterapii i groził w każdej chwili udarem mózgu. Moja nieustanna walka trwa nadal o każdy kolejny dzień i dalej walczę z rakiem, aby go pokonać, a nie być pokonanym, powikłaniami po leczeniu onkologicznym i chorobami współistniejącymi.
Dlatego wszystkim dziękując jednocześnie ponawiam swoją gorącą prośbę o dalszą pomoc i proszę nie zapominajcie o mnie!
"Pokażmy, jak wielkie mamy serca i na co nas stać..." Z pozdrowieniami - I.K

Wypłaty (suma: 6418.53 zł)

Zebrane środki zostały wykorzystane na następujące wydatki:

24.05.2019 - 1784.90 zł
- kategoria wydatków: konsultacje medyczne, środki farmakologiczne

04.07.2017 - 600.00 zł
- kategoria wydatków: inne

07.07.2017 - 4033.63 zł
- kategoria wydatków: inne, konsultacje medyczne, środki farmakologiczne

Do dyspozycji podopiecznego pozostało: 619,56 zł

Wspierający

Największe darowizny

Anonimowy 3 lata temu 1630 zł

Anonimowy 3 lata temu 1630 zł

Najnowsze darowizny

Anonimowy 11 miesięcy temu 15 zł

Anonimowy 11 miesięcy temu 32 zł

Anonimowy 11 miesięcy temu 12 zł

Anonimowy 11 miesięcy temu 21 zł

Anonimowy 11 miesięcy temu 89 zł

Anonimowy 11 miesięcy temu 33 zł

Anonimowy 11 miesięcy temu 42 zł

Anonimowy 11 miesięcy temu 2 zł

Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem