Kamila Madej

Kamila Madej, Stare Skoszewy

Numer skarbonki: 111199
Choruję na raka piersi. Chcę wrócić do normalnego życia.
zebrano:
0 zł
0%
cel zbiórki:
6 000 zł

Historia

Lipiec 2015 – wizyta u ginekologa, USG piersi po samobadaniu, w którym wyczułam jakieś zgrubienia. Pani doktor coś się nie podobało, więc zrobiła od razu biopsję. Po tej wizycie byłam umówiona z przyjaciółkami, jechałam i płakałam, bo bałam się najgorszego. Po tygodniu wynik biopsji – nowotwór złośliwy piersi. Reszta potoczyła się bardzo szybko, we wrześniu mastektomia, koniec października chemioterapia. Jestem osobą bardzo aktywną, więc po pół roku wróciłam do pracy, którą bardzo lubię, jestem Menadżerem Projektów informatycznych.

Kolejne trzy lata żyłam normalnie, pracowałam zajmowałam się domem, robiłam to co robią zdrowi ludzie. Mam męża i dwoje dzieci, 12-letnią córkę i 6-letniego syna. Niestety w grudniu 2018 roku choroba do mnie wróciła z wielkim uderzeniem. Okazało się, że mam przerzuty do płuc, na drugą pierś, węzły chłonne, kości i do szpiku. Tak samo jak za pierwszym razem, tak i teraz pierwsza myśli to przerażenie i pytanie „Dlaczego ja?”, ale choroba nie wybiera. Rozpoczęłam powtórne leczenie, pierwsza terapia dała regresję, więc była radość, jednak kolejne od marca do grudnia 2019 nie działały, a mój stan był coraz gorszy, właściwie nie miałam siły dojść do toalety, to w połączeniu z brakiem jakichkolwiek rezultatów leczenia sprawiło, że straciłam już nadzieję. Kiedy nie miałam siły na życie, na to żeby poczytać dziecku na dobranoc, to było dla mnie bardzo przygnębiające.

Leczenie onkologiczne nie jest łatwe, odbiera siły, dodatkowo człowiek jest łysy, po sterydach jest opuchnięty, to wszystko razem sprawia, że ta droga jest trudna do przejścia. Bardzo w tym pomogła mi i mojej rodzinie moja zaufana pani psycholog, rodzina i przyjaciele byli także nieocenionym wsparciem.

Na szczęście los się odmienił, udało się zdobyć dla mnie leczenie refundowane, jestem w trakcie pierwszego cyklu i teraz jest nadzieja na to, że choroba zacznie się cofać. Ta sytuacja obudziła we mnie nadzieję na życie i na to, że będę mogła realizować swoje plany i marzenia.

Chcę po prostu żyć dla siebie robić proste rzeczy, po tym co przeszłam radość sprawia mi to, że mogę sama zrobić pranie czy ugotować obiad. Chcę żyć, żeby patrzeć jak moje dzieci dorastają i spełniają swoje pasje. Chcę żyć, żeby się rozwijać, chcę uczyć się szyć na maszynie i gry na pianinie. Chcę także swoje doświadczenia wykorzystać w pomocy innym ludziom, którzy będą przechodzić to co ja teraz. Wierzę w to, że nic nie dzieje się bez przyczyny, że ta choroba przyszła do mnie po coś, abym mogła się zmienić, wyciągnąć wnioski i przekuć na coś dobrego.

Po pierwszych 182 dniach zwolnienia lekarskiego złożyłam wniosek o zasiłek rehabilitacyjny, ponieważ miałam nadzieję, że maksymalnie po 1,5 roku wrócę do pracy, jednak lekarz orzecznik wydał orzeczenie o przyznaniu mi renty chorobowej na 5 lat i całkowitą niezdolność do pracy, odwołałam się od tej decyzji, jednak kolejna komisja utrzymała tę decyzję. Dla mnie to brzmiało jak wyrok, nie mogłam się z tym pogodzić. Teraz jest inaczej, po pierwsze choroba jest zaawansowana i wymaga dalszego leczenia, po drugie podchodzę do tego inaczej. Traktuję ten czas, który dostałam jako czas do wykorzystania dla siebie, aby zadbać o siebie, swój rozwój, swoją rodzinę.

Renta wiąże się jednak z dużo gorszą sytuacją finansową mojej rodziny niż wtedy, kiedy pracowałam. Przy okazji choroby muszę się konsultować i wykonywać badania diagnostyczne u różnych specjalistów, ponieważ leczenie onkologiczne nie jest obojętne dla organizmu. Konsultuję się regularnie u endokrynologa, ginekologa, kardiologa. Leczę się również w poradni leczenia bólu u anestezjologa, bez tego nie mogłam normalnie funkcjonować. Wszystkie te konsultacje skutkują także koniecznością brania różnych leków. Na to wszystko brakuje pieniędzy w naszym budżecie domowym. Dodatkowo onkologicznie leczę się w Tomaszowie Mazowieckim, do którego muszę regularnie dojeżdżać z domu około 60 km.

Darowizny na rzecz leczenia Kamili można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

 

Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem