Katarzyna Rejzner

Katarzyna Rejzner, Warszawa
kassiarei@wp.pl

Numer skarbonki: 110396

Szansą dla Kasi jest nierefundowany, kosztowny lek, który powinna stale przyjmować.

zebrano:
119 090 zł
27%
cel zbiórki:
432 000 zł

Historia

Mam na imię Kasia.

Bardzo kocham swoich bliskich. Swojego męża poznałam, kiedy byliśmy już dojrzałymi ludźmi. I to chyba pozwoliło nam naprawdę docenić naszą miłość i wielką przyjaźń. Mamy wspólne zainteresowania – fotografia, uprawa roślin na naszej działce, nasz ukochany kot (na dzieci było już za późno…). A także pomoc naszym starszym i schorowanym rodzicom (mamom). Niestety zaledwie kilka lat po naszym ślubie pojawiły się moje kłopoty ze zdrowiem. Wielu lekarzy bagatelizowało moje dolegliwości i dopiero w maju 2013 r. postawiono mi trafną diagnozę: złośliwy rak jajników (guzy o wielkości 13 cm) z przerzutami do otrzewnej i naciekami na jelita. 

Ta diagnoza spadła na mnie niespodziewanie. Pamiętam, że zabrakło mi tchu, gdy usłyszałam i zdałam sobie sprawę, że to, co słyszę dotyczy właśnie mnie.

Przeszłam długą i rozległą operację, która wykonano dosłownie w ostatniej chwili. Potem była kilkumiesięczna chemioterapia. Niestety chemioterapia nie przyniosła spodziewanych efektów, ponieważ ‘mój’ rak okazał się platyno-oporny. Choroba powróciła więc szybko i potrzebny był drugi cykl chemioterapii. Po nim mój stan na pewien czas się znormalizował. Kiedy wreszcie zaczęłam cieszyć się powrotem do prawie normalnego funkcjonowania, (choć tak naprawdę nie można do końca normalnie funkcjonować bez pokaźnej części przewodu pokarmowego, którego fragmenty też zostały usunięte), cieszyć się powrotem do pracy i do ulubionych zajęć - okazało się, że rak nie odpuścił!

Mimo to staram się cieszyć każdym dniem i każdą chwilą. Od diagnozy minęło już trzy lata. Ja i mój Mąż wciąż liczymy, że będzie tych lat więcej... Żebyśmy mogli doczekać się kolejnej rocznicy ślubu. Żebym mogła dalej zajmować się moją Mamą. Żebym mogła zrobić na drutach kolejna chustę, sweter lub czapkę i obdarować nimi moich najbliższych i przyjaciół. 

Koszty dotychczasowego leczenia, badań, konsultacji lekarskich, rehabilitacji i wyjazdów z tym związanych udawało mi się dotąd pokrywać na bieżąco. Niedawno zaczęłam kolejna chemioterapie. Niestety preparat, który może znacząco wzmóc skuteczność obecnego etapu leczenia w moim przypadku nie jest refundowany. Avastin, bo o nim mowa, powinnam brać do końca życia. A miesięczny koszt terapii tym lekiem to prawie 12,000 złotych. To ogromne wyzwanie finansowe. Bardzo proszę o wsparcie mnie w zakupie Avastinu, bo Avastin to dla mnie ogromna szansa.

Mam nadzieję, że dzięki Waszej pomocy będę mogła walczyć. Mam ciągle tyle planów i tyle jeszcze rzeczy do zrobienia...

Darowizny na rzecz leczenia Kasi można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Wspomóż" w niebieskim prostokącie. 

My name is Kasia.

I love my dearest ones very much. I met my husband when we were already grown-ups. And this probably allowed us to appreciate our love and great friendship. We share common interests – photography, cultivation of plants in our garden, our beloved cat (as it was too late for children…). And also, helping our elderly and sick parents (our mothers). Unfortunately, several years after our marriage, I started having health problems. Many doctors brushed off my symptoms and it was only in May 2013 when the accurate diagnosis was made: malignant cancer of the ovaries (13- centimeter’s tumours) with metastases to peritoneum and infiltrations to intestines.

This diagnosis came to me out of the blue. I remember that I was short of breath when I heard the news and realised that what I was hearing concerned, in fact, me.

I underwent long and extensive surgery which was perform at the very last moment. Next, there were several months of chemotherapy. Unfortunately, chemotherapy did not bring expected results because “my” cancer turned out to be platinum-resistant. Therefore, the illness relapsed quickly and I needed second cycle of chemotherapy. After that, my condition stabilised for some time. Finally, when I started enjoying my return to almost normal functioning (but in fact, one cannot function normally without a significant part of gastrointestinal tract, parts of which were removed), when I was enjoying my return to work and favourite activities - it was found that the cancer did not let go!

Despite this, I try to enjoy every day and each moment of my life. It has been three years since I was diagnosed. My Husband and I still do hope, that there will be more years... So that we can see our next wedding’s anniversary. So I will continue to take care of my Mather. So I can knit another scarf, sweater or cap and give them to my relatives and friends.

So far, I was able to cover the costs of treatment, examinations, consultations with doctors, rehabilitation and associated trips on a regular basis, by myself. Recently, I have started another cycle of chemotherapy. Unfortunately, the medication which can substantially support the effectiveness of the current stage of treatment is non-refundable in my case. I should take Avastin, that is the medication in question, till the end of my life. A monthly cost of therapy with this medication amounts almost to 12 thousand zloty. It is a huge financial challenge. Please, support me in purchasing Avastin, because Avastin is a huge opportunity for me.


I hope that thanks to your hep I will be able to fight. I still have so many plans and things to do...

Donations for Kasia’s treatment can be transferred via online payment, payment card, PayPal or traditional transfer. In order to make payment, click on red button “Help” (“Wspomóż”) above.

Mein Vorname ist Kasia.

Ich liebe meine Verwandten  sehr. Ich habe meinen Mann kennen gelernt, als wir schon erwachsene Menschen waren. Und es war wahrscheinlich das, was uns erlaubt hat, unsere Liebe und große Freundschaft hoch zu schätzen. Wir haben gemeinsame Interessen: Fotografie, Pflanzenanbau in unserem Garten, unsere Lieblingskatze (für Kinder war es schon zu spät…), als auch Hilfe unseren älteren und krank gewordenen Eltern (Müttern). Leider, nur wenige Jahre nach unserer Eheschließung, kamen meine Gesundheitsprobleme. Viele Ärzte verharmlosten meine Beschwerden und erst im Mai 2013 bekam ich eine richtige Diagnose: ein bösartiger Krebs beider Eierstöcke (Tumore 13 cm groß) mit Metastasen zum Bauchfell und Darminfiltrationen.  

Diese Diagnose kam zu mir unerwartet. Ich weiß noch, dass mir der Atem stockte, als ich sie hörte und mir wurde klar, dass dieses, was ich höre, gerade mich betrifft. 

Ich erlebte eine lange und umfassende Operation, die wörtlich im letzten Moment durchgeführt wurde. Dann kam eine ein paar Monate lange Chemotherapie. Leider hat diese zu keinen erwarteten Ergebnissen geführt, weil sich  „mein” Krebs als platinresistent erwiesen hat. Die Krankheit kam somit schnell zurück und ein anderer Chemotherapie-Zyklus war notwendig. Danach normalisierte sich mein Zustand für eine gewisse Zeit.  Als ich endlich begann, mich über den Rückkehr zu einem fast normalen Leben, zur Arbeit und  zu Lieblingsbeschäftigungen  zu freuen (obwohl man so wirklich nicht normal ohne einen Großteil des Verdauungstraktes, dessen Fragmente auch entfernt wurden, funktionieren kann) – wurde es klar, dass der Krebs nicht aufgegeben hat!

Trotzdem versuche ich, mich über jeden Tag und jeden Augenblick zu freuen. Seit der Diagnose sind schon drei Jahre vergangen. Ich und mein Mann hoffen immer noch darauf, dass es mehrere von diesen Jahren sein werden... Dass wir das nächste Trauungsjubiläum erleben dürfen. Dass es mir immer noch möglich wird, mich um meine Mama zu kümmern. Dass ich noch das nächste Tuch, den nächsten Pullover oder die nächste Mütze stricken und meine Verwandten und Freunde damit beschenken kann. 

Es ist mir bis dato gelungen, die Kosten der bisherigen Behandlung, der Untersuchungen und der Rehabilitation auf dem Laufenden zu decken. Vor kurzem begann ich eine neue Chemotherapie. Leider wird das Präparat, das die Wirksamkeit des aktuellen Behandlungsabschnittes erheblich erhöhen kann, in meinem Fall nicht erstattet. Avastin, weil wir von ihm reden, soll ich bis zum Lebensende einnehmen. Doch betragen Monatskosten so einer Therapie fast 12,000 PLN (2 750€). Es ist eine gewaltige finanzielle Herausforderung. Ich bitte Sie sehr um eine Unterstützung für mich beim Kauf vom Avastin, denn Avastin ist für mich eine riesige Chance.


Ich hoffe, dass ich dank Ihrer Hilfe kämpfen kann. Ich habe immer noch so viele Pläne und so viel zu tun...

Spenden zur Behandlung von Kasia kann man online, mit einer Zahlkarte, PayPal oder mit einer traditionellen Überweisung vollbringen. Um einzuzahlen, klicken Sie den roten Druckknopf „Helfen” (« Wspomóż ») oben.

 

Me llamo Kasia.

Quiero mucho a mi familia. Conocí a mi marido cuando ya éramos personas adultos. Y quizás eso nos permitió valorar realmente nuestro amor y nuestra gran amistad. Tenemos intereses comunes - la fotografía, el cultivo de plantas en nuestro huerto, nuestro querido gato (ya era demasiado tarde para tener hijos...). Y también la ayuda a nuestros padres (madres) ancianos y enfermos. Por desgracia, tan solo unos años después de nuestra boda aparecieron mis problemas de salud. Muchos médicos no dieron importancia a mis dolencias, y solo en mayo de 2013 me hicieron un diagnóstico acertado: cáncer maligno de ovarios (tumores de 13 cm de tamaño) con metástasis hasta el peritoneo y con infiltración a los intestinos. 

Este diagnóstico cayó sobre mí de manera inesperada. Recuerdo que me quedé sin respiración cuando lo escuché y me di cuenta de que de lo que escuchaba hacía referencia precisamente a mí.

Pasé por una larga y extensa operación, que fue realizada literalmente en el último momento. Luego vinieron varios meses de quimioterapia. Por desgracia la quimioterapia no dio los resultados esperados, ya que «mi» cáncer resultó ser resistente al platino. Así que la enfermedad volvió rápidamente y fue necesario otro ciclo de quimioterapia. Después de esto mi estado se normalizó durante cierto tiempo. Cuando por fin empezaba a disfrutar de la vuelta a un funcionamiento casi normal (aunque realmente nunca se puede funcionar de forma totalmente normal sin una parte considerable del tubo digestivo, cuyos fragmentos también fueron retirados), disfrutar de la vuelta al trabajo y a mis tareas favoritas - ¡resultó que el cáncer no había desaparecido!

A pesar de eso intento disfrutar de cada día y cada momento. Ya han pasado tres años desde el diagnóstico. Mi marido y yo siempre contamos con que habrá muchos más años... Que podamos llegar al siguiente aniversario de boda. Que pueda seguir haciéndome cargo de mi madre. Que pueda hacer otra manta, otro jersey u otra gorra de punto y regalárselos a mis familiares y amigos. 

Los costes del tratamiento hasta la fecha, de los estudios, consultas médicas, la rehabilitación y los viajes relacionados con esto los he podido llevar hasta ahora al corriente. Hace poco comencé una nueva quimioterapia. Por desgracia, el preparado que puede intensificar notablemente la eficacia de la etapa actual del tratamiento no está financiado en mi caso. Debería tomar Avastin, porque se trata de él, hasta el fin de mi vida. Y el coste mensual de la terapia con este fármaco es de casi 12.000 PLN (2 750€).  Es un enorme reto financiero. Os pido que me ayudéis en la compra de Avastin, porque Avastin es para mí una enorme oportunidad.

Espero que gracias a vuestra ayuda pueda luchar. Sigo teniendo tantos planes y tantas cosas por hacer...

Los donativos para el tratamiento de Kasia pueden enviarse mediante pago online, tarjeta de pago, PayPal o transferencia tradicional. Para realizar un pago haz clic más arriba en el botón rojo «Ayudar» (« Wspomóż »). 

 

Je m’appelle Kasia,

J'aime mes proches. J'ai rencontré mon mari quand nous étions déjà des gens matures. C'est peut-être ça qui nous a permis de vraiment apprécier notre amour et notre grande amitié. Nous avons des intérêts communs - la photographie, la culture des plantes dans notre maison secondaire, notre chat bien-aimé (pour les enfants était déjà trop tard ...). Et aussi l’aide à nos parents âgés et malades (nos mères). Malheureusement, juste quelques années après notre mariage mes problèmes de santé ont commencé. Beaucoup de médecins négligeaient  les symptômes; cela n’était qu’en mai 2013 quand on a posé le diagnostic correct: cancer de l'ovaire malin (tumeurs de taille de 13 cm) avec des métastases au péritoine et l'infiltration carcinomateuse de l'intestin.

Cette nouvelle est tombée comme une météorite venue du ciel. Je me souviens que j’avais du mal à respirer quand je l'ai entendue et j’ai compris que c’était moi qui étais atteinte.

 

J’ai passé une longue et vaste opération, faite juste au dernier moment. Ensuite, j’ai subi une chimiothérapie  qui a duré quelques mois. Malheureusement, la chimiothérapie n'a pas apporté de résultats attendus parce que «mon» cancer était résistant au platine. La maladie est revenue très vite et j’avais besoin d'un second cycle de chimiothérapie. Après la chimiothérapie mon état de sante s’est  normalisé pour un certain temps. Quand j’ai finalement commencé à profiter  d’une vie presque normal (bien qu’on puisse pas fonctionner de façon normale sans une partie substantielle du tube digestif, dont les fragments entiers ont été enlevés), profiter du retour au travail et poursuivre mes intérêts, on a découvert que le cancer n'avait pas renoncé!

Malgré cela j’essaie de profiter de chaque jour et jouir chaque moment de ma vie. Il y a déjà trois ans que j’ai entendu le diagnostique. Moi et mon mari nous espérons toujours que nous auront plus d’années ensemble devant nous. Pour célébrer un anniversaire de notre mariage encore une fois. Pour pouvoir continuer à m’occuper de ma mère. Pour pouvoir tricoter un autre foulard, un pull ou un chapeau, et les donner à mes amis et mes proches.


Jusqu’à présent j’ai réussi à payer tous les frais courants de traitement, consultations et examens médicaux, réhabilitation et  voyages s’y rapportant. Récemment, j'ai commencé une autre chimiothérapie. Malheureusement, le médicament capable d’améliorer considérablement l'efficacité du traitement n’est pas remboursé dans mon cas. Avastin, le médicalement en question, je doit le prendre le reste de ma vie. Le coût mensuel du traitement avec ce médicament s’élève à presque 12 000 zlotys. Ceci est un énorme défi financier. Je vous supplie de bien vouloir m’aider dans l’achat d’Avastin qui est une grande chance pour moi.

J'espère qu'avec votre aide, je serai en mesure de continuer à me battre contre la maladie. J’ai toujours beaucoup de plans et de choses à faire ...

Les dons pour le traitement de Kasia peuvent être faits par le paiement en ligne, par une carte de crédit, via PayPal ou par un virement bancaire traditionnel. Pour faire un don, cliquez sur le bouton rouge au-dessus du « Support » (« Wspomóż »)


 

 

Galeria

Dziennik

Dobre wiadomości! Mam już wyniki CT z wtorku. W porównaniu do badania w czerwu nastąpiła znacząca poprawa!
Mąż i ja bardzo się ucieszyliśmy a moja pani onkolog chyba nawet jeszcze bardziej niż my :-)
Teraz szykuję sie na to że z dołączeniem Avastinu (dzięki Waszemu wsparciu!) poprawa będzie postępować dalej w szybszym tempie dając jeszcze lepsze rezultaty! Na dłużej!

Chcę serdecznie podziękowac wszystkim dotychczasowym darczyńcom! Jesteście Wspaniali i dziękuję za szansę jaką mi dajecie! Wczoraj miałam kolejne podanie leku. Następne za dwa tygodnie. Wyniki się stopniowo i obiecująco poprawiają, mam nadzieję ze teraz z podawaniem Avastinu do klasycznego schematu leczenia bedzie jeszcze lepiej!

Wypłaty (suma: 44640 zł)

Zebrane środki zostały wykorzystane na następujące wydatki:

07.04.2017 - 5580.00 zł -
kategoria wydatków: środki farmakologiczne

10.03.2017 - 5580.00 zł -
kategoria wydatków: środki farmakologiczne

21.02.2017 - 5580.00 zł -
kategoria wydatków: środki farmakologiczne

03.02.2017 - 5580.00 zł -
kategoria wydatków: środki farmakologiczne

23.01.2017 - 5580.00 zł -
kategoria wydatków: środki farmakologiczne

03.01.2017 - 5580.00 zł -
kategoria wydatków: środki farmakologiczne

23.12.2016 - 11160.00 zł -
kategoria wydatków: środki farmakologiczne

Wspierający

Największe darowizny

Anonimowy 2 miesiące temu 80642 zł

Anonimowy 4 miesiące temu 12000 zł

Anonimowy 4 miesiące temu 4000 zł 22

Stay strong! T.

Yes sir!
Katarzyna


Anonimowy 4 miesiące temu 2000 zł

Anonimowy 3 miesiące temu 1500 zł 13

No pasaran!

:-)
Katarzyna


Anonimowy 4 miesiące temu 1485 zł

Anonimowy 6 dni temu 1000 zł 2

dajesz Kasia

Anonimowy 2 miesiące temu 1000 zł

Anonimowy 4 miesiące temu 1000 zł 18

A.

Bardzo, bardzo dziękuję!
Katarzyna


Adam Grodzki 4 miesiące temu 1000 zł