Mariola Markiewicz

Mariola Markiewicz, Dwikozy

Numer skarbonki: 110702
Odmówiono mi prawa do życia. Błagam o pomoc!
zebrano:
134 976 zł
84%
cel zbiórki:
160 000 zł

Historia

Mam na imię Mariola, mam 38 lat, kochającego męża Marcina i synka Adasia, który jest dla mnie wszystkim. Walczę z rakiem piersi, który pomimo chemioterapii i usunięcia piersi, powrócił. Płaczę nie tylko dlatego, że mam raka piersi, ale także dlatego, że nasz kraj uznał, że nie jestem warta tego, aby żyć! We wszystkich krajach UE lek, który mógł uratować mi życie jest refundowany a u nas jest ustawa ważniejsza od człowieka. U mnie choroba wróciła po 5 miesiącach od ostatniego leczenia - według ustawy powinna wrócić po roku... Właśnie ten zapis zadecydował, że ja nie dostałam refundowanego leczenia. 

Dano mi dwa wyjścia - mogłam się poddać i umrzeć albo zapłacić za leczenie sama. Lekarze byli ze mną szczerzy - chemia refundowana, którą mogli mi podać, kupiłaby mi miesiące. Nierefundowany już w moim przypadku lek Perjeta - mógł kupić mi lata życia. Cena jednej dawki mnie zabiła - 40 tyś zł na 3 tygodnie leczenia! (koszt całkowitego leczenia 750 000,00 zł). Skąd zwykły człowiek ma wziąć takie pieniądze? Oprócz raka zabijała mnie rozpacz, nie wiedziałam już co mam robić.

Zdecydowałam się poprosić was o wsparcie i dzięki waszej pomocy przez 1,5 roku leczyłam się Perjetą. Niestety musiałam zakończyć terapię tym lekiem. Dostałam lek z NFZ, który niestety nie zadziałał w moim przypadku. Znowu stanęłam przed dylematem. Skąd wziąć pieniądze. Od stycznia miałam brać lek o nazwie Kadcyla, który nie jest refundowany, a koszt to ok. 20 tyś. zł co 3 tygodnie. 

W kwietniu pojechałam na konsultacje w Niemczech w klinice w Essen. Tam lekarze byli w szoku, do jakiego stanu mnie tutaj doprowadzili i że ta wznowa nie została usunięta. Wydałam mnóstwo pieniędzy aż płakać mi się chcę. U nas lekarze mi mówili, że tego się już nie da zoperować, bo choroba i tak wróci.

W Niemczech zrobiłam wszystkie potrzebne badania, za które zapłaciłam z własnych pieniędzy. Wyszły w miarę ok, nie mam przerzutów na inne organy. Ale pojawia się minimalnie w innych miejscach. Dwa dni temu dowiedziałam się, że operacja musi być przeprowadzona jak najszybciej, bo to ostatnia szansa. Termin padł na koniec kwietnia. Lekarze poszli mi na rękę, za co bardzo dziękuję i zrezygnowali z części kosztów. Niestety i tak cała reszta: 2 tygodniowy pobyt i wszystkie medykamenty, muszę opłacić. Czeka mnie też radioterapia. Koszty te przekraczają mój budżet, a czasu bardzo niewiele. Bardzo proszę o pomoc.

Koszt to ok. 100 tyś zł. Mam pierwszy rachunek już wystawiony przez szpital.

Ta suma powala na kolana. Jest mi już wstyd prosić o pieniądze ale bez tej terapii choroba mnie pokona. Wiec proszę po raz kolejny o pomoc i wsparcie.

Zrobię wszystko żeby żyć - bo mam dla kogo. Dlatego błagam Cię o pomoc, ja po prostu chcę żyć!

MOJE ŻYCIE JEST W TWOICH RĘKACH, BEZ TWOJEJ POMOCY UMRĘ, PROSZĘ O POMOC.

Darowizny na rzecz leczenia Marioli można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Wspomóż" w niebieskim prostokącie. 

Galeria

Dziennik

Bardzo dziękuję anonimowemu darczyńcy za taki piękny gest. W ogóle wszystkim darczyńcom może w końcu to życie się do mnie uśmiechnie☺ Dziękuje!

BARDZO PILNE!

Wydałam mnóstwo pieniędzy na leczenie, którego nie chciano mi zrefundować. Ja jednak walczę o swoje życie i ostatnio pojechałam na konsultacje w Niemczech w klinice w Essen. Tam lekarze byli w szoku, do jakiego stanu mnie tutaj doprowadzili i że ta wznowa nie została usunięta. Wydałam mnóstwo pieniędzy aż płakać mi się chcę. U nas lekarze mi mówili, że tego się już nie da zoperować, bo choroba i tak wróci. W Niemczech zrobiłam wszystkie potrzebne badania, za które zapłaciłam z własnych pieniędzy. Wyszły w miarę ok nie mam przerzutów na inne organy. Ale pojawia się minimalnie w innych miejscach. Dwa dni temu dowiedziałam się, że operacja musi być przeprowadzona jak najszybciej, bo to ostatnia szansa. Termin padł na przyszły piątek. Lekarze poszli mi na rękę, za co bardzo dziękuję i zrezygnowali z części kosztów. Niestety i tak cała reszta 2 tygodniowy pobyt i wszystkie medykamenty muszę zapłacić. Czeka mnie też radioterapia. Koszty te przekraczają mój budżet, a czasu bardzo niewiele. Bardzo proszę o pomoc. Koszt to ok 100 tyś zł. Mam pierwszy rachunek już wystawiony przez szpital.

Dziękuję wszystkim za tak ogromne wsparcie. Niestety staje po raz kolejny do walki z systemem i kasą. Ale myślę że z takim wsparciem jak Wy wszystko jest możliwe😘 dziękuje, że jesteście ze mną❤

Wypłaty (suma: 134526.32 zł)

Zebrane środki zostały wykorzystane na następujące wydatki:

02.07.2019 - 73902.39 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

15.01.2019 - 60623.93 zł
- kategoria wydatków: środki farmakologiczne

Do dyspozycji podopiecznego pozostało: 450,00 zł

Wspierający

Największe darowizny

Anonimowy 2 miesiące temu 61344 zł

Anonimowy 7 miesięcy temu 21000 zł

Anonimowy 1 miesiąc temu 7765 zł

Anonimowy 1 rok temu 5000 zł

Anonimowy 9 miesięcy temu 1964 zł

Anonimowy 9 miesięcy temu 1509 zł

Anonimowy 9 miesięcy temu 995 zł

Anonimowy 9 miesięcy temu 789 zł

Anonimowy 9 miesięcy temu 603 zł

Anonimowy 9 miesięcy temu 562 zł

Ta strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcejRozumiem